Na APUGu przeczytałem wątek, który mnie zainspirował do zadania pytania tutaj.
Żeby przedstawić kontekst:
umysł ludzki się szybko przystosowuje - w szczególności pod kątem interpretacji tego, co widzimy.
Potwierdziły to eksperymenty, w których człowiekowi zakładano specjalne "okulary" odwracające świat do góry nogami i ten szybko przyzwyczajał się, gdzie jest nowa "góra" i nowy "dół".
I samo odwracanie strony (góra/dół, lewo/prawo) potrafię sam potwierdzić - niejednokrotnie po intensywnym używaniu kominka w średnim formacie, wzięcie do ręki cyfrówki powodowało, że - by przesunąć kadr w prawo, zwracałem aparat w lewą stronę.

I teraz pytanie: jak to jest z odwracaniem negatywów u Was? Ja nigdy nie potrafię określić, czy tonalność sceny jest OK na negatywie.

Obraz ocenić (w sensie kadrowanie) - jasne, nie ma sprawy. Czy coś nie jest przepalone, albo zbyt niedoświetlone - żaden problem. Ale już ocenić tonalność tak, by powiedzieć - ooo, to zagra świetnie - nie potrafię.

Mam jednak wrażenie - szczególnie po wypowiedziach kolegów zza Wielkiej Wody - że to można wychwycić.

Potraficie to robić bez zbytniego zastanawiania się?

Pozdrawiam,
Rudolf



marcinszymczak.com