Czas akcji: piątek godz. 6:30
Miejsce akcji: Droga do pracy.
Temperatura powietrza jakieś minus 12 st. Celsjusza

Idę do pracy nieśpiesznie, robi się fajnie szaro, patrzę po drugiej stronie ulicy kościół, ładnie podświetlony. Drzwi kościoła pięknie rzeźbione. Myślę. Dobry temat na zdjęcie. Przepuszczam kilka jadących samochodów, przebiegam na drugą stronę ulicy. Rozkładam statyw zakładam aparat, wyciągam światłomiarkę. Szybko mierzę ciemne pola, średnie, jasne. Staram się to jakoś skalkulować, ustawiam ekspozycję, poprawiam odrobinę kadr, sprawdzam ostrość i... gaśnie podświetlenie kościoła. Zły wydłużam czas na oko i zwalniam migawkę. Pakuję wszystko do torby i lecę do pracy bo jestem spóźniony. Tak mi ręce zmarzły ze jeszcze czuje..