Ileż to razy, szukając w sieci informacji, trafialiśmy na użyteczne teksty pasjonatów, którzy pro publico bono dzielili się z innymi swoim doświadczeniem? I z drugiej strony, czy nie częściej trafialiśmy na teksty również pasjonatów, którzy jednak brak wiedzy i doświadczenia zastępowali samym jedynie entuzjazmem, wypisując na dany temat jakieś brednie? Dzielenie się wiedzą, udzielanie porad lub recenzowanie sprzętu wymaga nie tylko chęci, ale i odpowiedzialności. Owe pamiętne dyskusje, typu „jaki sprzęt na początek”; pełni dobrej woli entuzjaści polecają Smienę lub Zenita nie dlatego, że przetestowali inny sprzęt i z pełną odpowiedzialnością mogą polecić właśnie ten, ale dlatego, że akurat taki posiadają i są zadowoleni. A osoba szukająca porady czyta potem głupoty i nie wie, kto tu jest idiotą: ona, czy „znawca tematu”.

Do rzeczy. A właściwie do ludzi. AT posiada dział „Recenzje”. Idea działu jest prosta. Użytkownicy, którzy posiadają jakiś sprzęt, używają go i znają, opisują swoje doświadczenia z nim w formie recenzji. W praktyce wygląda to jednak różnie. Znajdziemu tu doskonale napisane i merytoryczne recenzje, m.in. Flawiusza, Rbita, Taedy, Barteessa, FlatErica i innych oraz recenzje niekompetentne, świadczące o nieznajomości rzeczy, będące niekiedy po prostu „streszczeniem” instrukcji obsługi. Autorów nie wymienię z nicka, bo nie chcę mieć procesu, ani wdawać się w zbędne dyskusje.

Co powinna zawierać recenzja? Przede wszystkim informację, CO recenzujemy. Dalej, opis przedmiotu i umieszczenie go w kontekście użycia. Powinna się również charakteryzować czytelną perspektywą z jakiej mówi autor, bo nie zapominajmy, że recenzja to subiektywne spojrzenie na coś, co się poznało i ocenia. Autor nie powinien też zapomnieć uzasadnić swojej oceny. Opisać wady i zalety sprzętu. Podsumować.

Takich rzeczy się powinno uczyć w szkole.

Jeżeli autor będzie pamiętał o tym podstawowym minimum i w dodatku zna recenzowany przez siebie sprzęt, ma duże szanse na popełnienie dobrej recenzji.

Wróćmy teraz do kwestii odpowiedzialności. To oczywiste, że niektórzy mają w nosie odpowiedzialność. Za to bardzo się chcą pochwalić wiedzą, której nie posiadają lub umiejętnościami pisarskimi, których również nie posiadają. I wypisują brednie, punktowane potem w komentarzach przez użytkowników bardziej się znających na rzeczy.

Moja propozycja jest następująca. Każda recenzja, zanim zostanie wgrana do działu „Recenzje”, powinna przejść etap czegoś na kształt „kwarantanny”. W tym czasie będzie widoczna jedynie dla zarejestrowanych użytkowników. Niech to będzie okres dwóch tygodni (do rozważenia). Zarejestrowani użytkownicy mogą wtedy komentować recenzję, zgłaszać poprawki i uzupełnienia, których autor może nie przyjąć, ale które zgłoszone w dobrej wierze, mają w założeniu uczynić recenzję jeszcze bardziej merytoryczną.

Po okresie "kwarantanny", który może ulec skróceniu, jeżeli dyskusja się wcześniej wyczerpie, autor odbiera swoje dzieło, ewentualnie poprawia, i jeżeli nie zostało zmiażdżone przez krytykę, wstawia do działu "Recenzje" w postaci skończonej.



Wstęp do wątpienia