Odpowiedzi 88

Awatar Jurek
Jurek

peludito napisał(a):
Chcesz przykładu - pierwszy z brzegu, pewnie znasz to zdjęcie. Chłopcu wystaje z głowy postać, a z ramienia drzewo. No i pewnie zostawiłbyś więcej dołu. A poza tym to taki centralny kadr, przecież tak się nie robi


Nie wiem co bym zrobił. Musiałbym tam być z aparatem i podejmować decyzje. Nie mam nic przeciwko centralnemu kadrowi - pod warunkiem, że zdjęcie działa. Utożsamiasz dobrą kompozycję z kadrowaniem i trzymaniem się paru najprostszych zasad. A dla mnie dobra kompozycja to taka, która po prostu działa na mnie jako widza. Dobra kompozycja to taka, która każde mi kliknąć w miniaturkę. To może wynikać z kadrowania, może wynikać ze światła, zamglenia itp. Nie wszystko jest w pełni świadome - przynajmniej na moim etapie. Musi być to Coś.

I tu jest następne nieporozumienie.

Dobra kompozycja to dopiero fundament dobrego zdjęcia. Wiele razy klikałem na interesujące miniaturki po to, żeby się rozczarować. Więc interesująca kompozycja to nie wszystko. Ale bez dobrej kompozycji - nawet bardzo interesująca zawartość pozostawia niedosyt.

Podejrzewam, że "Dziecko z granatem" byłoby silniejsze bez postaci wyrastającej z głowy i ciut dalej od drzewa. Ale i tak jest interesujące i ładnie dopracowane tonalnie (fotograf musiał skompensować zadnie światło). Nawet na miniaturce przyciąga - ewidentnie ma to Coś. Podoba mi się włączenie spacerującej rodziny z prawej - równoważy ciemniejszą lewą stronę. Ten kadr nie jest przypadkowy, choć przecież nie było dużo czasu na komponowanie i trzeba było zgodzić się na pewien kompromis.

Jesteśmy na takim etapie cywilizacji, że wciąż wybieramy i nie uciekniemy od tego. Wybieramy najlepsze zdjęcia z filmu, wybieramy najlepsze zdjęcia do portfolio, wybieramy najbardziej interesujące portfolio z kilku - z kilkunastu? W 1911 roku mogłeś sfotografować Indianina na koniu i to już coś znaczyło. Dziś na kliknięcie masz tysiące najlepszych zdjęć świata przed nosem. Jeżeli chcesz pokazać swoje prace publicznie, musisz być wymagający wobec siebie. A kompozycja jest pierwszą rzeczą, która zdecyduje czy ktoś kliknie albo podejdzie bliżej na wystawie, czy w Twoim domu, do powieszonej fotografii. Oczywiście w tym drugim etapie zdjęcie musi się ponownie obronić - detalem i dopracowaniem warsztatowym.

Spójrzcie na stronę Michaela Fatali. Udostępnia tam praktycznie tylko miniaturki. Ale są tak silne, że zdjęcia idą jak ciepłe bułeczki.

A moją ulubioną piosenką Porcupine Tree jest "Blackest Eyes"



Simple Money Planner
Awatar xrog
xrog

noritsu-koki napisał:
Proszę uprzejmie. Swoją drogą to świetny przykład dla kolegi. Skoro prosi, to ma:

KLIK

nadal uważam, że to świetny tekst.


Jest też druga część.

Zawsze przy komentarzu 'nice capture!' płaczę ze śmiechu.

Awatar Henry
Henry

noritsu-koki napisał(a):
Proszę uprzejmie. Swoją drogą to świetny przykład dla kolegi. Skoro prosi, to ma:
KLIK
nadal uważam, że to świetny tekst.


Z tych nie kliknąłbym Penn'a i Winogrand'a.
Zdjęcie Penna to nic specjalnego - Lisa jest piękna, ale tę serię zdjęć ceni się bardziej za minimalizm autora i podkreślanie sylwetki modelki, niż za szczególne walory estetyczne.
Garry Winogrand: "Shoot first, a lot. Edit later." To zdjęcie dużo mówi o fotografie - jak ktoś się pasjonuje fotografami to na pewno je doceni.
Eggleston'a też nie lubię, ale ze trzy czy cztery zdjęcia ma dobre.

Awatar peludito
peludito

tęks, Noritsu. Ilekroć przeczytam, zerknę na te teksty...



http://www.flickr.com/photos/peludito/
Awatar jarek
jarek

Ostatnio usłyszałem, że Wyczółkowski jest źle skadrowany.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

peludito napisał(a):
Był gdzieś nawet taki świetny żart, klasyczne fotografie ze światowej top listy wszech czasów poddane niby-krytyce wyjadaczy galerii internetowych (jeżeli ktoś z Was ma to w zakładkach - podlinkujcie, proszę;


Proszę uprzejmie. Swoją drogą to świetny przykład dla kolegi. Skoro prosi, to ma:

KLIK

nadal uważam, że to świetny tekst.



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar peludito
peludito

Jurek napisał(a):
Właśnie czekam na przykład - arcydzieła, które ominąłbym na miniaturce.

Wiesz, mam alergię na "czekanie na przykłady" i wdawanie się w takie spory. Pooglądaj znane i cenione zdjęcia znanych i cenionych fotografów. Ja mam w sobie wciąż za mało pokory, wyoglądałem za mało, ale coś tam liznąłem. Na tyle, żeby zorientować się w jednym: doskonała kompozycja kadru to rzecz ważna, ale nie najważniejsza. Kilka lat temu kupiłem pierwszą lustrzankę cyfrową. Kadrowałem wszystko, robiłem zdjęcia wszystkiemu. Do tej pory mam na dyskach kilkadziesiąt tysięcy zdjęć lepiej i gorzej skadrowanych śmietników, wejść do metra, poukładanych w kadrze budynków, placów itd. Pewnie wiele z tych zdjęć na miniaturze uznałbyś za ciekawe. Ja nigdy do nich nie wracam, traktuję je jako drogę, dokumentację procesu nauki widzenia - są nudne. Nie twierdzę, że teraz widzę więcej albo lepiej, albo że robię ciekawsze zdjęcia. Teraz po prostu więcej zdjęć robię w głowie, niż na kliszy. Robię mniej zdjęć nudnych, chociaż to może dlatego, że w ogóle robię mniej zdjęć
Co do kompozycji - każdy, kto brnie w fotografię, ma jakiekolwiek oko i upór po kilku latach jest w stanie zamknąć w poprawnym kompozycyjnie kadrze każdy jeden wycinek otaczającego świata i to w każdej skali. Tylko po co?
Są tysiące świetnych zdjęć, gdzie kompozycja kuleje. Był gdzieś nawet taki świetny żart, klasyczne fotografie ze światowej top listy wszech czasów poddane niby-krytyce wyjadaczy galerii internetowych (jeżeli ktoś z Was ma to w zakładkach - podlinkujcie, proszę; ja zgubiłem a pośmieję się z przyjemnością jeszcze raz).
Chcesz przykładu - pierwszy z brzegu, pewnie znasz to zdjęcie. Chłopcu wystaje z głowy postać, a z ramienia drzewo. No i pewnie zostawiłbyś więcej dołu. A poza tym to taki centralny kadr, przecież tak się nie robi
edyt: a Romek dobrze prawi..
P.S.
Moje ulubione słówka to "szpadel" i "trznadel", a z takich trudniejszych przepadam za "imponderabilia"

Post był edytowany 2011-02-03 23:20:13



http://www.flickr.com/photos/peludito/
Awatar romek
romek

moje to 'szczypczyki' i 'barbekju'.

'pardon.. Czy możesz mi podać szczypczyki do barbekju?'
'Ależ oczywiście Suzan'.


EDIT: Nie zwróciłem uwagi, że przytoczyłeś to słowo w formie trybu rozkazującego.
W takim wypadku moje również :]

Post był edytowany 2011-02-03 23:00:54

Awatar jarek
jarek

romek napisał :
klęczeć.
'

Moje ulubione słowo na wieki wieków.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar romek
romek

Doskonale rozumiem, że komuś łatwiej jest ogarnąć makietę numeru czasopisma operując stertą wglądówek, które może układać na blacie/ścianie. Nie wiem Iczku czy się ze mną zgodzisz, ale to co robiła w przytoczonym przez Ciebie przykładzie pani A.Wintour, to nie była stricte ocena (dziewicza, wg kryteriów jakie są tu omawiane) a selekcja. Śmiem twierdzić, że tak jak w przypadku gdy przygotowujesz cykl, wystawę, książkę - Potencjał tego co skondensowane jest do niewielkich roboczych fotogramów, jest Ci już znany.
Trochę tak jak własne stykówki, które dają wysoką skuteczność w klasyfikacji prac.

A Redaktor naczelny ma ten przywilej, że całej układance, to co trafia na jego stół wolne jest od dylematów czy dany obrazek aby na pewno spełnia formalne wymogi jakościowe.

Buszowanie po sieci to kwestia nastawienia.
Jesteśmy w większej mierze zwierzętami wizualnymi, również mogę sobie scrollować www wybierając te miniaturki które mnie zainteresują.
Nie dość, że to wygodne to jeszcze szybkie.
Na świecie jest aż za dużo zdjęć i ciągle powstają nowe, takie których nikt nie zobaczy. Norma.

Dawkował bym jednak cynizm, Jurku.
'Właśnie czekam na przykład - arcydzieła, które ominąłbym na miniaturce.'

Bo selekcjonować na szybko treści nie jest szczytem percepcji. Błyskotliwy Coupland wytykając dobrodziejstwo funkcji podglądu przewijania w odtwarzaczu video umożliwiającą oglądniecie filmu w 3x szybciej celowo pominął jedno. Niektóre rzeczy warto spróbować przeżywać a nie tylko przyswajać. potrzebujesz od 0,3s do 3s by przetworzyć migawkę i wiedzieć co przedstawia dana rzeźba. Podobny mechanizm zachodzi w przypadku książki. okładka, opisie na rewersie, streszczenie.
A ludzie którzy całą edukację nie czytali lektur ale jakoś tam znali treść ważniejszych dzieł, jakoś dziwnym trafem mają problemy z np opisywaniem własnych emocji.

Poruszając się w gąszczu utartych konwencji mogę zaryzykować stwierdzenie, że po plakacie filmu ocenię czy warto zobaczyć ten film. Mało, po samej grafice plakatu (wyłączam treści pisane). Ulotka kinowa to aż nadto.
Nawyki cywilizacyjne dają nam taką lukę. Z resztą, umówmy się. Nikt nigdy nie obejrzy wszystkich filmów świata. Co krok dostajemy komunikat że prawdopodobnie nie warto.
Wygodne? Cholera, i to jak!


"Porcupine Tree = cięższe granie. W tym momencie odpadłem. Potem jeszcze Rockwell jako autorytet w dziedzinie fotografii. Nic więcej nie napiszę, bo dziś za bardzo się spoufaliłem ze Złotą Gorzką i mogą mnie ponieść emocje"

Mam chyba tak samo. Z tym, że Gorzką trzymam na jutro. Dziś, mogę stuknąć się szklanicą Dżagamajstra. Pozdro!

__
Polemika z tymi zdjęciami może jest nawet ciekawa.

Drugie dokumentuje pewien czas. W pierwszym śladów tego czasu szukamy.
Pierwsze to nastrojowa przestrzeń z człowiekiem w tle (a może i przez przypadek nutką metafizyki), drugie to człowiek w którego tle jest przestrzeń.

W pierwszym, architektura jest dobrze sfotografowana, na ile to było możliwe. Wysmakowana. Pragnę zwrócić, uwagę, że autor ma okrutną świadomość w uchwyceniu tego motywu. Jego walorów. Co do kadru, to w tym wypadku jest to coś kosztem czegoś (trywialnie-technicznie). Ja uważam że jest ok.

W drugim, konsystencja zdjęcia jest troszeczkę nieatrakcyjna współcześnie. Gdyby to było zdjęcie sprzed 60 lat, jakiegoś uznanego wąsatego posiadacza lejka to prawdopodobnie przytaknęli byśmy zgodnie co do dokumentacyjnych walorów, jednego z mniej ciekawych jego zdjęć. Czy w takim wypadku zdjęcie jest złe? Można o tym dyskutować

Sorry za błędy w formie cytowania, nie chciało mi się nad tym klęczeć.
Przesłanie na dziś:
'Moja łyżka jest za duża!'

Post był edytowany 2011-02-03 22:52:10

Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

Jurek napisał(a):
Wiesz, rzadko słucham cięższych rzeczy. Z tego gatunku lubię parę piosenek Porcupine Tree, czy Davida Ellefsona. Meshuggah jeszcze dla siebie nie odkryłem


Porcupine Tree = cięższe granie. W tym momencie odpadłem. Potem jeszcze Rockwell jako autorytet w dziedzinie fotografii. Nic więcej nie napiszę, bo dziś za bardzo się spoufaliłem ze Złotą Gorzką i mogą mnie ponieść emocje.

Edyta.
W ogóle zadajmy sobie pytanie - po co fotografujemy? Dla wejść w internetowych galeriach? Zauważyłem, że ten parametr jest znaczaco podbijany przez obecność golizny na miniaturce. Wtedy już żadna kompozycja się nie liczy, wejść są tysiące. Może idąc tą miniaturkową filozofią wszyscy powinniśmy zacząć fotografować żeńskie czy też męskie organy płciowe w różnych stanach i sytuacjach? Gwarantuję, że zapewnią więcej wejść, niż niejedna przemyślana kompozycja.

Edyta2.
Chciałem jeszcze napisać coś o faktycznej roli formatu użytego przy fotografii przy zrobieniu dobrego zdjęcia, ale patrz wyżej: Gorzka, poza tym bałbym się, że zacznę brzmieć jak Rockwell.

Post był edytowany 2011-02-03 22:09:52



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar peludito
peludito

Miniaturka w galerii AT? W tej chwili to:
a) okazja do żartu,
b) warsztaty z wykadrowywania ciekawego fragmentu z ciekawego zdjęcia,
c) info dla gawiedzi: żyję, fotografuję i mam wyniki, oto jeden z nich!

W życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby oglądać zdjęcie kogoś z szanownych Kolegów na miniaturce. To fakt, miniaturka przyciąga albo odpycha - jeżeli widzę "klasyczny studyjny portret" czasami ograniczam oglądanie do miniaturki: nie lubię bluesa - nie słucham bluesa. Ale! Nie zapominajmy, że debata nie toczy się na temat miniaturek tutaj, tylko prawdziwych miniaturek, czyli pomniejszonych do rozmiarów znaczka pocztowego zdjęć.
Jac, jak można dokonać nawet wstępnej oceny technicznej czy artystycznej pracy patrząc na miniaturę 150x150pix? Ja rozumiem dyskusje o przewadze odbitki nad skanem, ale tutaj to już są jakieś herezje. Po takiej miniaturce można jedynie zobaczyć, czy to portret, krajobraz czy architektura, kolor czy b&w.
Gwarantuję Wam, że gdyby pomniejszyć klasyczne, wyrywające z butów zdjęcia do miniaturek - wielu z nich taki Jurek w ogóle by nie miał szans zobaczyć w całości, bo "kompozycja słaba - to widać już na miniaturze!".



http://www.flickr.com/photos/peludito/
Awatar jac123
jac123

Stety, niestety...
Jaki jest więc sens umieszczania (w necie) miniaturek? Choćby w naszej galerii (pomijając fakt, że widać tam tylko kawałek zdjęcia), jaka zatem jest rola miniaturki? Wydaje mi się to dość proste, ma zainteresować oglądającego i pozwolić mu dokonać wstępnej oceny (technicznej, czy artystycznej to już zależy od oglądającego). Czy to źle?



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar implicite
implicite

iczek napisał:
I ja się zgodzę z debilizmami i turbo debilizmami. Oceniam fotki w sieci w 99% przypadków na podstawie miniaturek. Nie klikam w nic, co mnie nie zatrzyma na obrazku 100 pikseli.

Niestety, zjawisko turbooglądania będzie się już tylko pogłębiało. Być może nawet artyści będą się bezproblemowo przełączali pomiędzy fotografowaniem wielkim formatem, a oglądaniem w internecie silnie skompresowanych jpg-ów, nie odczuwając przy tym żadnego dyskomfortu.

Być może już tak jest.



Wstęp do wątpienia
Awatar jarek
jarek

Tylko.
Produkty masowe, podlegają prawom masowym; szybko, głośno, kolorowo, wg schematów.
tworzy się to dla oka "wyrobionego" na netowych stronach. Oka, które rejestruje "kompozycje" na przydrożnych reklamach itd.
Nie wyobrażam sobie aby poważnie traktować tak jakiekolwiek dzieła.
Muszę otworzyć i zobaczyć.
Chyba, że autor specjalizuje się w miniaturach, to co innego.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar iczek
iczek

I ja się zgodzę z debilizmami i turbo debilizmami. Oceniam fotki w sieci w 99% przypadków na podstawie miniaturek. Nie klikam w nic, co mnie nie zatrzyma na obrazku 100 pikseli.
Taki mechanizm "wuczony" podczas korzystania z sieci. Więc coś w tym jest.

Poza tym, fakt - stykówki stanowiły kiedyś dokładnie to, czym są obecnie rzędy i szeregi miniaturek na stronach. A lupa...? To było po prostu kliknięcie. Niemniej, nie każde oglądało się przez lupę

Wczoraj oglądałem film o Annie Wintour (red. nacz. Vogue), ona do dzisiaj układa numer pisma na ścianie za pomocą odbitek 9x13 i mniejszych... Takie miniaturki.

Post był edytowany 2011-02-03 17:02:05



FotoPropaganda
Awatar rbit9n
rbit9n

jac123 napisał:
Ja tylko chciałem powiedzieć, że przecież są wglądówki (czyli miniatury zdjęć) po których oceniamy zdjęcia i wstępnie je kwalifikujemy. Jest to więc jeden ze sposobów oceny zdjęć, ale oczywiście nie jedyny (i nie jedynie słuszny). Nie należy go jednak całkiem dyskwalifikować.

ale w amerykańskich filmach, które oglądałem w telewizorze (nie swoim, bo nie mam), wglądówki, jak je nazwałeś, oglądali zawsze przez taką wypasiona lupę. chyba że znów się okaże, że telewizor kłamie.

Awatar DAAD
DAAD

jac123 napisał(a):
No techniczną jakość oceniamy, zdjęcia np. nieostre, źle skadrowane itp od razu odrzucamy, co pozwala nam zaoszczędzić papier i czas.


Racja moja wina, myślałem o stykówce



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar jac123
jac123

DAAD napisał(a):
jac123 napisał(a):
Ja tylko chciałem powiedzieć, że przecież są wglądówki (czyli miniatury zdjęć) po których oceniamy zdjęcia i wstępnie je kwalifikujemy.


Zgoda, ale jakości technicznej i artystycznej po nich nie oceniamy.

No techniczną jakość oceniamy, zdjęcia np. nieostre, źle skadrowane itp od razu odrzucamy, co pozwala nam zaoszczędzić papier i czas.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.