Więc tak:
Podobno, jeżeli wierzyć Bossuetowi, pierwsze miasto założył Kain, żeby mieć gdzie głuszyć wyrzuty sumienia.

Ale to nie ma nic do rzeczy. To tylko erudycyjny incipt stanowiący wprowadzenie w interesujące nas w zagadnienie. Miasto jako twór cywilizacyjny. Zaprojektowany i stworzony przez człowieka. Coś nie-naturalnego. Monstrualnego. Przerażającego zgoła.

Jest rzeczą oczywistą, że kadr miejski może być tylko kwadratowy. Kwadrat jest bowiem nienaturalny. Obszar, jaki ogarniamy wzrokiem nie jest wszak kwadratowy. Kwadrat to kadr skonstruowany. Monstrualny. Przerażający zgoła.

Wprowadźmy jednak w rzeczony kadr jakąś przeciwwagę. Coś naturalnego, zgoła doskonałego. Niech to będzie koło. Doskonałość jednak nigdy nie jest obecna w całej swojej pełni. Przeczuwamy ją, niekiedy uchwytujemy… aby ją szybko wypuścić z rąk. Kadr zatem musi zawierać element zbliżony do koła albo kuli, ale nie może on być w pełni obecny w kadrze. Nie może go też zdominować. Ale musi mu nadać sens. Bez owego elementu kadr będzie czymś zupełnie innym albo zgoła niczym.

Głównym winowajcą jest człowiek. Usuńmy go zatem z kadru. Fotografujemy miasto pozbawione człowieka. Człowiek w kadrze dyskwalifikuje zdjęcie. Człowiek w ogóle dyskwalifikuje wszystko, łącznie ze sobą.

Wystarczająco zagmatwałem? Kto chętny do wzięcia udziału w miejskim pojedynku? Liczba uczestników: 6 i „ani grama usera więcej”. Jedno miejsce rezerwuję dla siebie, ale jeżeli zgłosi się więcej, niż 5 chętnych, odstąpię swoje miejsce osobie nr 6. Zatem tylko od Was zależy, czy wezmę udział w pojedynku.

Zdjęcie wykonujemy na czarno-białym materiale światłoczułym dowolnego formatu. Zgłoszenia są przyjmowane w tym wątku. Pierwszym pięciu lub sześciu śmiałkom zaproszenia do pojedynku wyślę najdalej jutro.



Wstęp do wątpienia