Najłatwiej byłoby po prostu powtórzyć zdjęcie. A to dlatego, że to, które właśnie zrobiłem, prawdopodobnie wyjdzie mocno niedoświetlone. Jeżeli wyjdzie. Ale do rzeczy.

Notorycznie zapominam o korekcie wyciągu miecha. Praktycznie zawsze. Szlag mnie trafia i obiecuję sobie, że "następnym razem", ale niewiele to daje. Tak było właśnie i dziś.

Miech wyciągnąłem na 300 mm.
Przypięty obiektyw to 135 mm.
Film to Adox 50 @32 ASA.

Zgodnie z odczytem światłomierza, nie uwzględniając korekty miecha (ale uwzględniając Szwarcenegera), naświetlałem szitę przez 30 sekund. Zgodnie z tabelką powinienem był dodać dla miecha jakieś dwie działki. Nie zrobiłem tego. Szkoda.

Teraz tak. Rozważmy czysto teoretycznie, jakie mam możliwości ruchu w tej sytuacji. Oczywiście poza pstryknięciem kolejnego zdjęcia.

Do głowy przychodzi mi w pierwszym rzędzie "oszustwo", które polegałoby na zmianie zdania odnośnie zakładanej czułości filmu. A więc mogę udawać, że tak naprawdę wcale nie naświetlałem szitki jako 32 ASA, tylko na przykład jako 100 ASA. Zatem wywoływałbym też jako 100 ASA.

W jakim stopniu mogę uratować zdjęcie, stosując taki zabieg? (Całe pytanie sprowadza się w zasadzie do kwestii: jak wywołać tak naświetloną szitkę).