Awatar redlich

Światłomierzenie

redlich 14

W ten właśnie świąteczny dzień chciałem podzielić się z Wami moimi pytaniami, wątpliwościami oraz ogólną indolencją w sprawie posługiwania się światłomierzem.
Tytułem usprawiedliwienia wyjaśniam, że dotąd czyli przez całe moje pozbawione większego sensu życie posługiwałem się światłomierzami wbudowanymi w aparat. Centralnie ważony pomiar TTL plus jakieś tam korekty wedle uważania na śnieg, czy że pod światło, czy coś tam. Teraz zacząłem też focić trochę TLR-kami i znanabyłem najprostszy światłomierz Sekonica TwinmateL-208.
Przejrzałem tematy z naszego forum i sieci, ale właściwie wszystko co związane jest ze światłomierzami dotyczy tego jaki światłomierz wybrać oraz o wyższości Swierdłowska na Leningradem itp. Instrukcje (dość lakoniczną) do mojego światłomierza też przeczytałem.
Wynika z niej, że robiąc landszafty powinienem mierzyć światło odbite, robiąc portrety padające i to właściwie wszystko. No i tak dochodzę do moich pytań:
1/ czy rzeczywiście postępujecie tak jak mówi instrukcja, czy mierzycie inaczej (np. zawsze odbite, albo zawsze padające). Jak to robicie?
2/ czy mierzycie światło odbijane przez jakieś szczególne elementy w kadrze (zbliżając do nich światłomierz) np. najjaśniejsze, najciemniejsze, główny motyw czy jeszcze jakieś inne? Ile dokonujecie takich pomiarów i jakie wyciągacie z nich wnioski?
3/ Czy zdarza się wam, że rezygnujecie z fotki kiedy nazwijmy to kontrast (choć pewnie to nie jest odpowiednie słowo) jest zbyt duży np. większy niż 5 Ev?
Wszelkie inne tipsy, tutki i kowhowy będą także entuzjastycznie witane! Porady również.
Dziękuję z góry, z dołu i zboku …

Odpowiedzi 14

Awatar redlich
redlich

yoonson napisał(a):
popatrz na te wszystkie moje zimowe pejzaże, jakie ostatnio umieściłem w galerii - wszystkie pomiary wykonywałem pingpongiem, czyli opierałem się na pomiarze światła papającego.

testy to fajna sprawa... naświetl sześć klatek: 1 - w/g pomiaru dla świateł; 2 - w/g pomiaru dla cieni; 3 i 4 - w/g pomiaru dla świateł -1 i -2ev; 5 i 6 - w/g pomiaru dla cieni +1 i +2ev. wywołaj i porównaj...
taki test daje więcej niż sto podpowiedzi w internecie.


No właśnie jeżeli mierzysz światło padające to będzie ono takie samo dla świateł jak i dla cieni, różne będzie natomiast światło odbite. I właśnie mam wątpliwości czy np. w krajobrazie mierzycie niebo (jako zwykle najjaśniejsze) osobno i resztę osobno, czy może podchodzicie do jakiegoś obiektu np. ciemnego drzewa i mierzycie światło dla cieni?

Awatar redlich
redlich

Edytowałem bo źle zacytowałem

Post był edytowany 2010-12-26 14:13:57

Awatar Yoonson
Yoonson

jakiego wyciągacza?
takiego:

Awatar skrystos
skrystos

Cóż yoonson i wracamy do tematu kalibracji materiału Będę musiał kiedyś się zabrać za ten temat na poważnie...



Fotografia ślubna
Awatar DAAD
DAAD

yoonson napisał(a):i wyciągam wnioski...


Właśnie to jest najważniejsze, jakiego wyciągacza używasz



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Yoonson
Yoonson



wychodzę z założenia, że światło pada jednakie i na czernie i na biele i na to co pomiędzy... jeśli wiemy jaką dokładnie ma czułość nasz negatyw w konkretnym wywoływaczu - to w czym problem? dodatkowo jeśli wiemy ile czasu potrzeba nam, żeby z tego wywołanego negatywu uzyskać na papierze pierwsze czernie - to w czym problem?
przy portretach używam tylko i wyłącznie pomiaru światła padającego - mierzę oczywiście w różnych miejscach i wyciągam wnioski... zresztą warto zrobić test - analogicznie ja ten, którym pisałem wyżej.

Awatar skrystos
skrystos

No tak, czasem mam problem z efektem czarnej plamy Fakt faktem dopiero teraz kupiłem sensowniejszy światłomierz, ale wcześniej zdarzało mi się że nie podołałem rozpiętości tonalnej sceny i np modelka zamiast czarnych leginsów miała czarną plamę



Fotografia ślubna
Awatar jarek
jarek

Ale to co ma być z założenie czarne, będzie czarne przy odpowiednio krótkim czasie.
Jeśli na czerni pojawia się jakieś światło, mamy do czynienia z szarością. Ta szaroćć jest odczytywana przez oczy nadal jako czerń, ale dla pomiaru światła najjaśniejszy punkt na czerni jest zarazem najciemniejszym, który przenosi informacje - detale.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar skrystos
skrystos

Hmmm aż jestem ciekaw właśnie co robić z czarnymi dodatkami w portecie. Zwykle coś na czują robię z kespozycją i powiedzmy, że jestem zadowolony... Muszę chyba wziąć pod lupę przypadek tak jak to napisał yoonson i sobie sprawdzić efekty naświetlania jednego obiektu w tych samych warunkach w różny sposób...



Fotografia ślubna
Awatar implicite
implicite

jarek napisał:
Co do mierzenia 'osobno' padającego światła na kapelusz i twarz. będzie wynik taki sam.

Też mi się tak wydaje. Koniec końców, i tu i tu pada tyle samo światła. Dlatego na mój rozum przy portrecie istotne jest światło odbite.



Wstęp do wątpienia
Awatar jarek
jarek

Nie liczy się cały czarny kapelusz, ale jego najjaśniejszy punkt.
Edit.
Co do mierzenia "osobno" padającego światła na kapelusz i twarz. będzie wynik taki sam.

Post był edytowany 2010-12-26 12:24:10



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar implicite
implicite

redlich napisał:
robiąc portrety [powinienem mierzyć światło, przyp. I.] padające

Mam wątpliwości. Załóżmy bowiem, że fotografuję bladą damę w czarnym kapeluszu. Co mi da pomiar światła padającego? Dowiem się, ile światła pada na bladą damę w czarnym kapeluszu. Ale rozpiętość tonalna wciąż będzie dla mnie zagadką. Chyba, że oddzielnie mierzę padające na blady policzek i czarne rondo kapelutka.

Ale, ale. Koniec pytań. Wracam do lektury Światła i cienia w fotografii, co to od wczoraj jestem jej szczęśliwym posiadaczem.



Wstęp do wątpienia
Awatar Yoonson
Yoonson

napisałbym, ale zaraz przyjdzie Czarek i powie, że wolałby Alaskę odśnieżać, niż czytać te głupoty...

ale - rozpiętość oświetlenia sceny właśnie kontrastem się nazywa; i nawet przy różnicy 5ev między światłami i cieniami można fotografować - ważne jest natomiast jak to naświetlić i jak później wywołać, ale to oddzielna historia.

czy koniecznie robiąc pejzaż trzeba mierzyć światło odbite? niekoniecznie. popatrz na te wszystkie moje zimowe pejzaże, jakie ostatnio umieściłem w galerii - wszystkie pomiary wykonywałem pingpongiem, czyli opierałem się na pomiarze światła papającego.

warto wybrać się w plener, wziąć notes i ołówek, notować, wyciągać później z notatek i wywołanego negatywu wnioski.
na przykład: wyobraź sobie scenę (pole, jakieś drzewa, nieopodal linia lasu, z prawej, dość, wysoko świeci żółte, ciepłe, jesienne słońce... ale się rozmarzyłem) o dość dużym kontraście. pomierzyłeś w światłach, w cieniach - kontrast wyniósł 5ev, co robić? testy to fajna sprawa... naświetl sześć klatek: 1 - w/g pomiaru dla świateł; 2 - w/g pomiaru dla cieni; 3 i 4 - w/g pomiaru dla świateł -1 i -2ev; 5 i 6 - w/g pomiaru dla cieni +1 i +2ev. wywołaj i porównaj...
taki test daje więcej niż sto podpowiedzi w internecie.

pozdrawiam świetliście

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.