Kilka dni temu po raz pierwszy w życiu samodzielnie wykonałem odbitkę. Zrobiłem zdjęcie, samodzielnie je wywołałem, a potem je przeniosłem na papier i dotknąłem. Niezwykłe uczucie, wyjąć z kuwety papierek, na którym przed chwilą pojawił się obrazek. W jednej chwili zrozumiałem, że kolega Weesee i jemu podobni nie należą do grupy sympatycznych ekstremistów, ale podchodzą do fotografii tradycyjnej zgodnie z jej wewnętrzną logiką. Zrozumiałem też (ale nieco później), że pominięcie któregoś z wyżej wymienionych etapów, to znaczy oddanie go w cudze ręce, radykalnie zubaża obcowanie z fotografią tradycyjną.

Zrobić zdjęcie, zlecić wywołanie i wykonanie odbitki? Odbitka jest przedmiotem szlachetnym i zawsze cieszy, ale wykonana przez anonimowego człowieka lub maszynę, cieszy nieco mniej.

Zrobić zdjęcie, samodzielnie wywołać film i ograniczyć się do powieszenia w internecie skanu? To z kolei oznacza radykalne zakwestionowanie celowości użycia aparatu analogowego, albowiem ten sam efekt, taniej, uzyskamy fotografując aparatem cyfrowym z ewentualnym cyfrowym retuszem.

Zrobić zdjęcie, zlecić wywołanie i skanowanie i powiesić skan w internecie? To samo, co powyżej, odjąć przyjemność wynikającą z samodzielnego wywołania filmu.

Rzecz jasna, są wyjątki. Kogoś nie interesuje efekt, ale przyjemność płynąca z obcowania z maszyną w pełni manualną, często zabytkową. Zdjęcie jest tu produktem ubocznym, właściwie mogłoby go nie być i nie wpłynęłoby to zasadniczo na rzeczoną przyjemność.

Albo proces wywołania, tudzież wykonania odbitki może być z jakiegoś powodu niedostępny. Na przykład, kiedy się fotografuje na slajdzie. Proces wywołania slajdu jest dla wielu przeszkodą zaporową. Zlecając wywołanie, a nawet wykonanie odbitki wyspecjalizowanemu zakładowi sprawia jednak, że siłą rzeczy przechodzi się na stronę fotografii cyfrowej.

Co jeszcze?

Jaki jest powód, dla którego fotografujecie aparatami tradycyjnymi, zwłaszcza średnim i dużym formatem i nie robicie potem odbitek?

Pewnie pomyślicie, że jestem "świeżo nawrócony" i dlatego po neoficku refleksyjny. Pewnie będziecie mieli rację.



Wstęp do wątpienia