Awatar orwo

wp...ol

orwo 48

http://blogmedia24.pl/node/40898

Odpowiedzi 48

Awatar Jacot
Jacot

Bruno napisał(a):
Jeszcze pare lat temu ludzie dostawali wyroki za zabojstwo gdy bronili swojego zycia w swoim mieszkaniu - teraz widocznie jest na odwertke.

I tu masz racje, dlatego na samym wstępie napisałem, że wyrok jest pocieszajacy
Te przepisy istnialy od czasowo pradawnych, jak w wiekszosci krajow cywilizowanych. Niestety w Polszcze funkcjonuje mimo prawa a nawet ponad nim cos takiego jak "praktyka sadowa". Prawo do obrony koniecznej w sadach PRLu prawie nie bylo stosowane, bo tak bylo latwiej wszelkiej wladzy "zarzadzac spoleczenstwem". Wiec jesli w ciagu ostatnich 20 lat niesmialo przebija sie do owej 'praktyki' ich stosownie w mysl litery prawa, to mnie to osobiscie cieszy, bo oznacza powrot do normalnosci. A zasadniczo juz dawno stracilem nadzieje, ze w tym kraju moze byc normalnie. Czlowiek powinien byc pewien swoich praw a nie zdany na los szczescia i aktualnej koniunktury w "wymiarze sprawiedliwosci"...

Awatar Bruno
Bruno

hobbes napisał(a):
To chyba jasne. :>

ps.
Naprawdę wierzyłeś że jakiekolwiek państwo kocha swoich obywateli????!!!

Jasne? Chocby kobieta zamordowala czlowieka nalezy jej sie sprawiedliwy proces i sprawiedliwy wyrok - po to jest konstytucja, zeby kazdy obywatel, bez wzgledu na rase, wiek, religie czy poglady mial tak samo przesrane. Jest oczywisty podzial na tych z immunitetem i bez... Dla mnie nie jest to wcale jasne... teraz jeszcze podzial na "tych i tamtych"... Gubie sie.
Znam takie Panstwa, gdzie na obywateli sie nie pluje, nie drwi sie, gdzie polityk po wypowiedzeniu slow "ta dzielnica miasta mnie nie obchodzi" moze sie juz tylko podac do dymisji... W Gdansku wygral po raz trzeci prezydent, ktory cos takiego wlasnie niegdys palnal. Smutne.

Awatar hobbes
hobbes

Bruno napisał(a):
[..]Wiem, ze przerysowuje sytuacje, ale sytuacja o ktorej jest mowa bardzo mocno wygina znana mi pzrestrzen... nie miesci mi sie w glowie i staje sie kolejnym powodem do ucieczki... Nie kocham tego kraju. Czemu? Janus mial racje mowiac, ze PL nie kocha swoich obywateli. Kocha za to podatki.
Ide sobie popracowac. Ciao!


Oj, Bruno __ naprawdę nie wiesz o co chodziło??! Anita Gargas przez tzw. salon z Żakowskim na czele została uznana za tubę propagandową J.K. jego strasznych czasów i strasznych rządów.. w ogóle wszystkiego strasznego, a rozróbę pod krzyżem robili "młodzi i wyedukowani z wielkich miast" (przedsmak tego jak później 11.XI GW nakłaniała do "walki z faszyzmem" - i ci sami "młodzi i wyedukowani" durnie poleźli w pasiakach oświęcimskich blokować tych którzy wierzą w idee R.Dmowskiego, tylko niedoczytali co IIRP temu "faszyście" Dmowskiemu zawdzięczała..i za co ginęli w Oświęcimiu narodowcy). Aha i w niezależną prokuraturę i wyroki trybunałów też raczej nie wierz, gdyż prokuratorzy i sędziowie w Polsce siedzą na payrollu Min.Sprawiedliwości, kto płaci ten kontroluje. To chyba jasne. :>

ps.
Naprawdę wierzyłeś że jakiekolwiek państwo kocha swoich obywateli????!!!

Awatar Bruno
Bruno

Ale to nie byla impreza, ale wydarzenie 'polityczne'. A z tego co zrozumialem, facet wykrecil kobiecie reke i zabral jej aparat... i to w miejscu jak najbardziej publicznym - gdzie byla masa fotoreporterow. Piszecie o koniecznej obronie wizerunku... Dla mnie to jakies brednie. Jeszcze pare lat temu ludzie dostawali wyroki za zabojstwo gdy bronili swojego zycia w swoim mieszkaniu - teraz widocznie jest na odwertke. Niebawem bedzie mozna zabic za spogladanie w oczy - w ramach podejrzenia czy nikt pzrez nasze zwierciadla duszy nie wykrada naszych sekretow...
Naprawde nie mozna zyc normalnie? Naprawde musze trzymac aparat w szafie i miec pisemna zgode kazdego czlowieka, ktory zaistnieje na moich materialach swiatloczulych? Czy fotografujac ulice mogo miasta powinienem uzbroic sie w pistolet - by w razie draki delikwenta zastrzelic i uciec? By nie stracic zdrowia i aparatu?
Wiem, ze przerysowuje sytuacje, ale sytuacja o ktorej jest mowa bardzo mocno wygina znana mi pzrestrzen... nie miesci mi sie w glowie i staje sie kolejnym powodem do ucieczki... Nie kocham tego kraju. Czemu? Janus mial racje mowiac, ze PL nie kocha swoich obywateli. Kocha za to podatki.
Ide sobie popracowac. Ciao!

Post był edytowany 2010-11-29 14:53:13

Awatar Jacot
Jacot

Strasznie się "rozprawniczyło" A ja trafiłem tu w nadziei, że poczytam o fotografii a może czasem i coś napisze
Ale już tak dla uzupełnienia:

PiotrW napisał(a):
..lepszą formą jest zgłoszenie tego do sądu a nie wdawanie się w rękoczyny i wymierzanie sprawiedliwości na własną rękę.
Wyobraźmy sobie np. inną sytuację, jadę samochodem, ktoś zajeżdża mi drogę, działając w obronie koniecznej (bo przecież on naruszył prawo, naraził nas na bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia) wysiadamy z samochody i najpierw zdzielamy bejsbolem...


Zastosowanie przepisów dotyczących obrony koniecznej jest możliwe tylko przy spełnieniu określonych warunków. Kluczem jest czas i cel podjętego działania.
Jeśli celem byłoby "wymierzenie sprawiedliwości" (inaczej zemsta a działanie podjęte po ustaniu ataku na nasze dobra o obronie koniecznej ani nawet jej przekroczeniu mowy być nie może. Może być tylko wtedy, kiedy nasze działanie ma na celu wyłącznie spowodowanie zaprzestania bezprawnego działania na naszą szkodę czyli w czasie jego trwania.

Awatar romek
romek

Bruno napisał:
Fotografować mogę co i jak mi się podoba. Na publikację, owszem, muszę miec już zgodę


Z punktu widzenia UOPAiPP masz rację. W szerszym ujęciu nie do końca.
Swoim fotografowaniem nie możesz naruszać czyjejkolwiek sfery osobistej, co za tym idzie prywatności i spokoju. Więc jeśli swoim fotografowaniem 'jak Ci się podoba' staniesz mi na drodze i będziesz natarczywie cykał mej nędznej facjacie zdjęcia pomimo prośby o ustąpienie/zaniechanie, to mam zapewnione konstucyjnie prawo do pozwania Cię, a sąd zdecyduje czy było to zasadne czy nie.
Ten sam mechanizm w przejaskrawionej formie - Nie będziesz 100% w porządku wycelowując w moim kierunku broń (mimo, że przecież nie masz ochoty strzelać).
Przykład niefortunny, przyznaję z pokorą, ale nie znalazłem lepszego.

Bruno napisał:
Prosty przykład - właściciel sklepu zabrania fotografować. Z jakiej racji? Czy otwierając sklep mogę stworzyc w nim własne prawa? Na przykład karac złodziei obcięciem dłoni? Nie. Wszędzie obowiązuje to samo prawo. Więc w sklepach możemy fotografować.


Nie.
Furtkę do swobodnego fotografowania dają miejsca publiczne.
Sklep nie jest miejscem publicznym, to było już wałkowane *.
Supermarket też nie jest miejscem publicznym. To tylko duży sklep. Piszę, bo niektórzy tego nie rozumieją. Przecież rozległe, i każdy może wejść nie?
Impreza typu koncert, festyn to nie są pojęcia tożsame z 'miejsce publiczne'. Nie do końca. Też wielkie zdziwienie budzi - Organizator może wydać zakaz fotografowania. Uczestnicząc (wiedząc o tym lub nie) godzisz się na warunki organizatora. Teoretycznie więc, może się okazać, że dobrze znane Ci miejsce publiczne typu Rynek Twojego miasta na czas jakiegoś ładnego wydarzenia typu koncert nie będzie po Twojej myśli miejscem publicznym! Teoretycznie, bo Miasto najprawdopodobniej nie zezwoli na takie ograniczenie na swoim podwórku. Więc zdjęcia będziesz mógł trzaskać do woli a i przy okazji pić browar stojąc w miejscu w którym w innych okolicznościach zapłacił byś za to mandat karny w wysokości 99pln.
Tak więc kontynuując, nikt nie tworzy nowego kodeksu cywilnego,
Mam prawo wyprosić Cię ze swojego mieszkania bo nie zdjąłeś butów (w rzeczywistości pewnie wolałbym stuknąć się z Tobą piwem). Na pokład samolotu mogą zabronić wnieść Ci widelec, w autobusie rozmawiania przez telefon komórkowy (w niemczech standard), jedzenia lodów, grania na skrzypcach. Przykładów są setki. Właściciel lokalu ma prawo nakazać Ci wejść do sklepu z koszykiem, zostawić plecak i nie fotografować. Jeśli Ci się to nie podoba, możesz wyjść i skorzystać z innego sklepu (polecam takie rozwiązanie), To fajniejsze niż awanturować się u kierownika i dopytywać jakie są merytoryczne powody ku takim 'przepisom'. (Chyba, że faktycznie ktoś ma usilną potrzebę konfrontacji swojej wizji świata ze stanem faktycznym a ponadto głód wrażeń to polecam wyciągnąć aparat w kasynie :]
Ręki obcinać sklepikarz nie może. Zaskoczenie?
I tu dochodzę do istotnej kwestii. Bruno z całym szacunkiem, nie mamy nastu lat. Przykłady o biciu bejzbolem, młotkiem, rabowaniu i tym podobnym.. życie to nie komiks. Na pewno znasz kontekst sprawy o której rozmawiamy, moim zdaniem decyzja sądu jest skandaliczna, zgadzam się z Tobą a oficjalne uzasadnienie, że facet zrobił to, cytuję 'dla żartu, dla hecy'. To kpina.
Ale nie wierzysz chyba, że gdybyś okaleczał ludzi to znalazł by się na to precedens.
Ja przynajmniej chciałbym nie wierzyć.

Kontekst i sytuacja są naganne. Swojski polityczno-pieniacko-dziennikarski gnojownik rzucający mocny cień a coś, co zasługuje co najmniej na polemikę.
Bo skłania do refleksji nad tym, czy litera prawa w obecnej formie nadąża za życiem?
Przy dzisiejszym rozwoju techniki, sieci i popularności urządzeń rejestrujących, człowiek jest niemal bezbronny. Posłużę się przykładem. Wykorzystam Jacka.
(Mam nadzieje, że nie będzie mi miał tego za złe, po prostu przy okazji sprostuję jedną kwestię).

implicite napisał:

Fakt, nie byłbym zadowolony, gdyby moim wizerunkiem zdobiono tanie wina albo materiały pornograficzne. To jednak zupełnie inna sprawa, mianowicie komercyjnego wykorzystania czyjegoś wizerunku bez jego zgody.


To nie jest zupełnie inna sprawa, bo ustawa zupełnie tego nie rozgranicza. To taka sama sprawa jak gdybym całkowicie nieodpłatnie i bez jakichkolwiek korzyści majątkowych bezprawnie wykorzystywał Twój wizerunek.
Na marginesie, komercyjne wykorzystanie może nie stanowić nawet podstaw do ew. wyższego odszkodowania.
Z resztą, nie schlebiajmy sobie nawzajem i sobie samym tym, że nasz wizerunek warto wyceniać z punktu widzenia nośności czy marketingowego potencjału. Bez urazy, ale przykład do którego się odniosłeś w odpowiedzi, odstaje od tego przed czym tak naprawdę każdy chciałby się ustrzec. Bo pal sześć Jacku tego producenta alkoholu. Wyobraź sobie, że idziesz ulicą i ktoś robi Ci zdjęcie. Wiesz oczywiście, że jeśli chciałby opublikować Twój wizerunek, to przydała by się zgoda w mniej lub bardziej formalnie ujęta.
Pytanie tylko czy masz prawo prewencyjnie zanegować jego zapęd fotograficzny? Ja, pomimo zrozumienia, emapatii a nawet sympatii dla ludzi robiących zdjęcia twierdze, że masz takie prawo. Jest to szlaban na ustęp brzmiący 'Z braku wyraźnej odmowy….'
Bo może się okazać, że położy lachę na to co mu wolno prawnie a czego nie i znajdziesz się na jakimś portalu społecznościowym w wersji z doklejonymi w fotoszopie fallusami wokół głowy lub w zwyczajnie uwieczniony na ulicy z niefortunnym tłem. W kontekście, który nie pozostawia złudzeń, że oto właśnie wychodzisz sobie rozweselony salonu z kabinami porno.
Ach te nasze purytańskie fobie :]
Prawdopodobnie nie jesteś pasjonatem portali społecznościowych, ale chyba w/s sytuacji stał byś się takowym, bo czy nie doprowadziło by Cię to do szewskiej pasji? Oczywiście, kto ma czas, możliwość i zasobność monitorować wszechmedia?
Dlatego nie dowiedział byś się o tym z pierwszej ręki a z sześciomilionowej odsłony. A gdyby całkiem przypadkiem, dowcipny autor zrobił to trybem zapewniającym wystarczającą anonimowość, lub choćby wystarczającą do tego by wszelkie roszczenia skomplikować dokumentnie?

Mało jest takich przykładów w sieci? Na pewno każdy się naoglądał lub nawet nakomentował. Betka.

Nazwijmy to, zasadą ograniczonego zaufania.

Kradzież jest karalna, wiadomo.
Mam prawo szukać i upominać się o zwrot utraconego mienia. Wizja uspokajająca a zajęcie na pewno ciekawe.
Jednak przypinam swój rower.

Post był edytowany 2010-11-29 03:43:10

Awatar piotrw
piotrw

Pewnie jak banał zabrzmi stwierdzenie że w erze cyfrówek, każdy lepiej lub gorzej może robić zdjęcia. Jedni fotografują kwiatki inni motyle. Jeszcze inna grupa stwierdza że zabawi się w fotografię uliczną, bo to fajne i modne. Zapomina się jednak o tym że wbrew nazwie w tego rodzaju fotografii elementem ujmowanym na zdjęciu nie jest ulica, ale jakieś osoby. Zapominamy o tym że nasza chęć uwieczniania wszystkiego niekoniecznie musi być zgodna z tym co myśli o tym osoba uwieczniana. Dlatego faktycznie jeżeli chcemy umieszczać czyjś wizerunek w mediach, powinniśmy mieć jego zgodę. Nie dotyczy to sytuacji kiedy fotografowany jest tłum osób, i żadna osoba z tego tłumu nie jest wyróżniona. Póki co wielu z nas chwali się swoimi fotkami, zamieszczając je na rożnych forach, i wszystko jest w porządku dopóki nie się tego nie czepi. Ale musimy być przygotowani na to że ktoś zapuka do naszych drzwi, albo listonosz przyniesie wezwanie do sądu za naruszenie dóbr osobistych.
Inną kwestią jest to że często na zdjęciach robionych w stylu fotografii ulicznej są ludzie bezdomni, wtedy tym bardziej czujemy się bezkarni, ale czy faktycznie mamy do tego prawo ?
Inna kwestią jest oczywiście to w jaki sposób egzekwujemy swoje prawo do tego żeby nie być fotografowanym. Nawet jeżeli mamy duże wątpliwości co do skuteczności działania sądów, to dla naszego dobra lepszą formą jest zgłoszenie tego do sądu a nie wdawanie się w rękoczyny i wymierzanie sprawiedliwości na własną rękę.
Wyobraźmy sobie np. inną sytuację, jadę samochodem, ktoś zajeżdża mi drogę, działając w obronie koniecznej (bo przecież on naruszył prawo, naraził nas na bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia) wysiadamy z samochody i najpierw zdzielamy bejsbolem kierowcę a potem dewastujemy jego samochód. Ciekawe czy wtedy sędzia który orzekała w sprawie fotografii też ferował by podobny wynik.
I jeszcze inna kwestia, media uwielbiają nakręcać różne tematy, i tak do końca nikt z nas nie wie jak to naprawdę wyglądało, a Pani fotograf przy okazji zrobiła sobie dobrą reklamę, czy jak kto woli dobry PR.

pozdrawiam

Awatar graf
graf

Jacot - czyli samo fotografowania mimo braku zgody narusza prawa do wizerunku?

Awatar Jacot
Jacot

fiakier napisał(a):
3. X zignorował(a) zdanie Y - zachował(a) się nieelegancko ale nie bezprawnie.

I to zdanie jest nieprawdziwe ponieważ z mocy art.23 KC fotografowanie pana Y mimo jego sprzeciwu było bezprawne.

4. Y zabrał X aparat (zabór mienia?) i wykręcił rękę (zastosowanie przemocy fizycznej?).

co w myśl art.25 KK było działaniem uprawnionym w w/w okolicznościach .

Sad zastosował te dwa przepisy ponieważ wyłączyły możliwość zastosowania innych przepisów (o czym również jest mowa w postanowieniu).


8. Sąd oddalił zażalenie twierdząc równocześnie: jeżeli ktoś chce zrobić Ci zdjęcie w miejscu publicznym możesz bezkarnie zabrać mu jego własność i choćby skopać żeby 'twoje było na wierzchu'

Nie znam pełnej treści postanowienia ale skłonny byłbym się założyć, ze nie ma tam takiego wniosku To są już tylko luźne dywagacje, jak i te wszystkie o bejsbolach, itp, na temat co mogłoby się zdarzyć ale nie zdarzyło - wyrok dotyczy konkretnego zdarzenia, którego przebieg nie budził wątpliwości wobec potwierdzenia go przed skarżącą panią X.
Pan Y niemal "podręcznikowo" za cel obrał "narzędzie" a nie sprawcę, wykluczając tym samym możliwe wątpliwości co do "adekwatności zastosowanych środków".

Awatar fiakier
fiakier

Jacot napisał(a):
fiakier napisał(a):
Obowiązkiem sądu jest opieranie się na przepisach w trakcie orzekania. A to właśnie pokrętne orzeczenie sądu stało się źródłem powstania tego tematu.


Czy moglbys pokrotce zdefiniowac, ktore slowa z orzeczenia sa dla Ciebie 'pokretne' i dlaczego? Może to by pomoglo jakos szczesliwie zakonczyc te dyskusje.


Właściwie to wszystko zostało już powiedziane, ale...

1. X chciał(a) zrobić zdjęcie Y na ulicy.
2. Y nie chciał tego zdjęcia i wyraził to słownie.
3. X zignorował(a) zdanie Y - zachował(a) się nieelegancko ale nie bezprawnie.
4. Y zabrał X aparat (zabór mienia?) i wykręcił rękę (zastosowanie przemocy fizycznej?).
5. X zgłosił(a) do prokuratury sprawę zastosowania przemocy i zaboru mienia (nie wiem czy takie dokładnie było sformułowanie).
6. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania (nie szukałem treści orzeczenia to się nie wypowiadam).
7. X złożył(a) do sądu zażalenie na postępowanie prokuratury.
8. Sąd oddalił zażalenie twierdząc równocześnie: jeżeli ktoś chce zrobić Ci zdjęcie w miejscu publicznym możesz bezkarnie zabrać mu jego własność i choćby skopać żeby "twoje było na wierzchu" - jak dla mnie jest to w tzw. majestacie prawa przyzwolenie na użycie dowolnych środków (z niebezpiecznymi narzędziami włącznie) wobec każdego, którego jakakolwiek czynność (choćby mieszcząca się w normie) mi się nie podoba.

I o ten ósmy punkt chodzi - nie podoba mi się widok człowieka jedzącego frytki z torebki papierowej na ulicy (czynność chyba legalna?), mówię mu żeby przestał, on nie przestaje, wyrywam mu te frytki (błeee... ale przykład wymyśliłem) i strzelam w zęby - jestem usprawiedliwiony. I raczej (pomimo innych szczegółów technicznych) ciężko będzie mnie przekonać sformułowaniem "ale to nie to samo" - w końcu mówimy o miejscu publicznym, ogólnie dostępnym i udziale w wydarzeniach dość namiętnie relacjonowanych przez media. Dla mnie sprawa wygląda tak - nie chciałem choćby przypadkowo znaleźć się na zdjęciach z marszu ONR w Lublinie - nie poszedłem się gapić ani tym bardziej uczestniczyć. Inaczej - kto sieje wiatr, zbiera burzę.
Pozdrawiam

Awatar Jacot
Jacot

fiakier napisał(a):
Obowiązkiem sądu jest opieranie się na przepisach w trakcie orzekania. A to właśnie pokrętne orzeczenie sądu stało się źródłem powstania tego tematu.


Czy moglbys pokrotce zdefiniowac, ktore slowa z orzeczenia sa dla Ciebie "pokretne" i dlaczego? Może to by pomoglo jakos szczesliwie zakonczyc te dyskusje.

Awatar fiakier
fiakier

Tomaszka napisał(a):
Przestańcie pisać o przepisach.


Obowiązkiem sądu jest opieranie się na przepisach w trakcie orzekania. A to właśnie pokrętne orzeczenie sądu stało się źródłem powstania tego tematu.

Awatar Jacot
Jacot

Tomaszka napisał(a):
Tu chodzi o zwykłą przyzwoitość.


Z pewnością masz rację. Kojarzy mi się tu prosta porada z antycznego podręcznika foto:
"wszystko co uznaje się za niestosowne i natrętne bez aparatu fotograficznego jest także niestosowne i niedozwolone z aparatem". Jest tylko jedno ale - jak mówić o przyzwoitości wynikającej przeważnie z zasad zwyczajowych kiedy nawet względnie proste i przejrzyste definicje "prawa pisanego" wzbudzają tyle kontrowersji. Niestety czasy współczesne silnie poprzesuwały granice tego, co przyjęto uznawać za przyzwoitość, co również i ta dyskusja dobitnie wykazała. Zatem jednemu wystarczy świadomość tego co wypada a co nie, innemu potrzeba wskazania, że przekroczenie granic może zaboleć, niekiedy dosłownie i namacalnie.

Awatar peludito
peludito

graf napisał(a):
...To tak jakbym stanął przed barem do którego idziesz i walnął cię w mordę, bo a nuż w środku się upijesz i spróbujesz mnie pobić po wyjściu...


Też nie do końca. Przepraszam za ten durny przykład, ale weźmy 12-latka, który wchodzi do sklepu z dopalaczami. Dam sobie rękę uciąć, że nie wchodzi tam po to, żeby kupić kolekcjonerski przedmiot na prezent dla pełnoletniego brata. Podobnie ma się sprawa z kimś, kto robi zdjęcia zamieszaniu pod krzyżem.
Owszem, trudno wlepiać mandat każdemu posiadaczowi Ferrari, bo na bank zaraz będzie łamał przepisy.
Swoją drogą nie sądzę, żeby obnażający się bohater w ogóle dał radę pomyśleć o tym, co pani zrobi ze zdjęciami. Głupota mu wyszła z kieszeni, to mniej więcej tak, jakby żonglować na deptaku dziesięcioma piłami spalinowymi i mieć pretensję, że się ludzie patrzą.

Bruno napisał(a):
Baj de łej - istnieje ustawa, która pozwala fotografować i publikować wizerunek osób publicznych i służb mundurowych [tych w trakcie wykonywania zawodu]. DO WOLI. Więc wizerunek nie jest niczym świętym. Jest tylko rozdmuchaną aferą. A gdy ktoś sfotografuje Cię w trakcie grzebania w smietniku i to opublikuje - sąd, zniesławienie, dziękuję.
dziękuje, pozdrawiam, mam nadzieję, że tym razem nikt nie czuje się urażony/obrażony.


aa, to już wiem, dlaczego tak ciężko nam idzie dyskusja. Nie wiem, skąd wyciągnąłeś wniosek, że ustawa zezwalająca na fotografowanie mundurowych rozwiązuje stek problemów dotyczących wizerunku i ochrony wizerunku.
"Osoba ciężko chora na drogi moczowe może wysikać się na trawniku - wszyscy mogą lać na trawnikach! dziękuję, przepraszam do widzenia!" - z Twoich postów wyłania się taki schemat myślenia. Jak dla mnie to zbyt jaskiniowy model legislacji.
edyt:
Baj de łej - po co to ostatnie zdanie? Widzę, że organicznie wkurwia Cię, jak ktoś ma inne zdanie. To musi bardzo komplikować życie...

Post był edytowany 2010-11-28 10:31:44



http://www.flickr.com/photos/peludito/
Awatar Tomaszka
Tomaszka

Przestańcie pisać o przepisach. Tu chodzi o zwykłą przyzwoitość. Osoba prywatna to nie budynek czy firanki. Babka przestała by go fotografować i sprawa pewnie umarła by śmiercią naturalną.

Awatar fiakier
fiakier

Jacot napisał(a):
popełni czyn karalny tyle tylko, że nie podlegający karze z powodu spełnienia warunków obrony koniecznej.
'Przestrzeń' publiczna nie ma tu także nic do rzeczy, nie jest warunkiem ochrony wizerunku.


No chyba się troszeczkę z tą "obroną konieczną" zagalopowałeś. Ot tak na szybko znalazłem taki bryk, z którego wynika, że : "1. Obrona konieczna polega na odpieraniu bezpośredniego, bezprawnego i rzeczywistego zamachu na jakiekolwiek dobro chronione prawem.".
Skupiłbym się szczególnie na słowie "BEZPRAWNYM". Logicznie rzecz ujmując wyjęcie w miejscu publicznym aparatu fotograficznego celem zrobienia zdjęcia zostało tutaj zdefiniowane jako CZYN BEZPRAWNY, ZABRONIONY USTAWĄ KARNĄ. Zaiste ciekawe - "1984" jest znakomitą książką, niestety zbyt dużo ludzi traktuje ją jako instrukcję obsługi...
Nie zapominaj również, że: "Obecni przy zdarzeniu policjanci twierdzili wprawdzie, że dziennikarka ma prawo robić zdjęcia, a odebranie jej aparatu będzie czynem karalnym. " (
trzeci akapit) czyli fotografująca na miejscu zdarzenia miała zapewnienie ze strony osób mających stać na straży prawa, że nie narusza przepisów prawa.
Pozdrawiam.

Awatar Jacot
Jacot

Bruno napisał(a): Wszędzie obowiązuje to samo prawo.


Ano właśnie Do publikacji odnoszą się przepisy Prawa autorskiego, do ochrony wizerunku jako takiego przepisy Kodeksu Cywilnego, itd.
No i jeszcze "prawda ludowa" głosząca, że nieznajomość prawa szkodzi oraz że nieświadomość nie zwalnia od odpowiedzialności
Innymi słowy możesz fotografować co Ci się podoba ale nie bądź zdziwiony ewentualnymi skutkami Prawo od wieków tworzy się między innymi po to, żeby "wolność jednego nie nałaziła na wolność drugiego"
No ale przecież to nie jest forum o prawie, chyba?

Post był edytowany 2010-11-28 00:05:11

Awatar Bruno
Bruno

Fotografować mogę co i jak mi się podoba. Na publikację, owszem, muszę miec już zgodę.
Prosty przykład - właściciel sklepu zabrania fotografować. Z jakiej racji? Czy otwierając sklep mogę stworzyc w nim własne prawa? Na przykład karac złodziei obcięciem dłoni? Nie. Wszędzie obowiązuje to samo prawo. Więc w sklepach możemy fotografować.
Ochrona prywatności?
Fotografujesz kamienicę. Wybiega Kowalski z młotkiem - prosi abyś nie fotografował jego firanek. mówisz, że fotografujesz kamienicę a nie jego PRYWATNE firanki. Ale na zdjęciu będą tez te firanki, prawda? Kowalski wali Cię młotkiem w łeb i konfiskuje aparat. Czy tak działa prawo? Jeśli tak, to pozdrawiam te tęgie głowy, które to wymyśliły...
Jak reaguję gdy robią mi zdjecie? W ogóle. Proszę bardzo.
Baj de łej - istnieje ustawa, która pozwala fotografować i publikować wizerunek osób publicznych i służb mundurowych [tych w trakcie wykonywania zawodu]. DO WOLI. Więc wizerunek nie jest niczym świętym. Jest tylko rozdmuchaną aferą. A gdy ktoś sfotografuje Cię w trakcie grzebania w smietniku i to opublikuje - sąd, zniesławienie, dziękuję.
dziękuje, pozdrawiam, mam nadzieję, że tym razem nikt nie czuje się urażony/obrażony.

Awatar Tomaszka
Tomaszka

czegoś tu nie kumam...
baba robiła gościowi zdjęcia
gość protestował
baba robiła mu zdjęcia dalej
gość zabrał jej aparat
sad orzekł że gość jest niewinny
Wiec o co ta cała dysputa? Większość ludzi postąpiła by podobnie.

Awatar Jacot
Jacot

graf napisał(a):
Ale samo zrobienie zdjęcia NIE stanowi szkody dla wizerunku, niezależnie od tego w jakiej sytuacji zostałeś sfotografowany - dopiero publikacja taką szkodę stanowi.

No nie jest tak. Bo to nie chodzi o szkodę dla wizerunku tylko o prawo do własnego wizerunku. A więc i o fakt utrwalenia obrazu na nośniku, który to prawo narusza. To tylko poniekąd efekt wtórny, ze najczęściej czy najgłośniej wypływają sprawy związane ze skutkami w postaci publikacji zdjęć wykonanych bez zgody lub bez wiedzy obiektu. Z kolei udzielenie zgody na wykonanie zdjęcia nie jest równoznaczne z udzieleniem zgody na publikację.
Z tym uzyskaniem zgody może być różnie, jak to w życiu, ale jeśli jest wyartykułowany zdecydowany brak zgody to lepiej się dalej nie posuwać.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.