Wszystko z powodu zdjęć Irmi. To tylko Ona jest winna, że sięgnąłem po coś takiego jak Holga.
Cóż stało się. To co się stało to się nie odstanie. Przesiadając się z Hasselblada na Holgę czuje się duży szok. To coś jak w czasie jazdy mercedesem, przesiąść się na deskorolkę.
Nie byłbym sobą gdybym nie pomacał (Holgi oczywiście)
Aparatu nie uszkodziłem, film wywołałem. Poniżej zdjęcia pochodzące z tego wynalazku.
Portret dwóch panów bardzo późnym popołudniem, dwa z ogrodu w południe, i jedno z superfleszem stanowiącym integralną część Holgi.
Ogólne odczucia fotografującego: brak

"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".