Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Mi żona ostatnio powiedziała,że mam już tyle aparatów, że się przestała orientować i już nie zauważa nowych. Stwierdziła tak, gdy przetestowałem ją pokazując aparat sprzed pół roku i powiedziałem, że nowy. Janku doprowadź żonę do tego etapu i będziesz miał spokój A dla siebie, to najlepszy argument, że to body będziesz miał w zapasie. Czasami trafi się inny materiał, inna okazja, a w obecnie używanym body akurat siedzi Solution, który nie nadaje się na te zdjęcia, a szkoda go tak bez sensu zwinąć do kasetki Z resztą każda okazja do zakupu aparatu jest dobrą okazją. Ja niedawno twierdziłem, że mam już wszystko. Prosty kompakt, prosty wziernikowiec z manualnymi ustawieniami, dalmierz, lustrzankę manualną, lustrzankę z AF, TLR. A teraz mi się marzy.. Jak kupię to się pochwalę
Hmm, ano tak: - mam spory zestaw Canon EOS-3 + szkła EF - szukam argmentu uzasadniającego 'jakkolwiek' zakup zestawu Canona T90 czy aby nie 'zgłupiałem' (???) Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Fotomanek napisał(a): ... Jednak Stalin geniuszem nie był Łatwo było dojść do takich wniosków po wojnie w Hiszpanii, kampanii wrześniowej w Polsce i przede wszystkim po błyskawicznym pokonaniu Francji
***
Wydaje mi się, że do takich wniosków skłoniła go wojna radziecko-fińska. marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Stan emocjonalny nieważny, aparat kupić. Ja dodatkowo w takich przypadkach podawałem adres sąsiada aby w domu mieć spokój. Numer na sąsiada już nie przechodzi jak ostatnio jego kobita przepędziła go z moją MZką. Teraz pozostało mi kibicowanie innym rozsądnym zakupowiczom. To też wciąga, kupi nie kupi?
jac123 napisał(a): Od grudnia 1939 r. do 22 czerwca 1941 r.
A to już całkiem inne czasy Nijak się mają do wydarzeń sprzed dekady Woja jest surowcochłonnym przedsięwzięciem, zatem należy kupować ich dużo i tanio
jac123 napisał(a): jeden średni czołg
Pewnie do skopiowania Poza tym, jeżeli średni, to musiał to być Panzerkampfwagen III a tego czołgu z całą pewnością Stalin nie dostał gdyż w tamtym czasie był to podstawowy czołg niemiecki
jac123 napisał(a): Początki przemysłu czołgowego w Rosji sięgają 1930 r. kiedy to zakupiono na Zachodzie zakłady traktorowe i nowoczesne modele czołgów. Stalin uznał czołgi za najnowocześniejszą broń zaczepną.
Jednak Stalin geniuszem nie był Łatwo było dojść do takich wniosków po wojnie w Hiszpanii, kampanii wrześniowej w Polsce i przede wszystkim po błyskawicznym pokonaniu Francji
O czołgach już pisałem! Zakupiono je w USA. To też ostatecznie zachód
jac123 napisał(a): Jeśli nie mieli oficjalnej zgody to na pewno jakieś ciche porozumienie. Przed wojną przykładnie ze sobą współpracowali, więc pewnie sprzęt, obrabiarki itp dostarczyli im sami Niemcy.
Skoro ta domniemywana współpraca rozwijała się tak dobrze i durni Niemcy zaopatrywali Stalina we wszystko czego potrzebował, a na rosyjskich stepach i w powietrzu hasały niemieckie czołgi i samoloty, to dlaczego Rosjanie zakupili projekt podstawowego czołgu dla swojej armii w USA?? To, co później przybrało kształty T-34, wcześniej było amerykańskim czołgiem szybkim a nieco później, bo na początku lat 30-tych, rosyjskim BT, czyli 'bystrochodnym tankiem' Jedynym wytłumaczeniem takiego dziwnego postępowania Rosjan było pewnie to, że Stalin obserwując niemieckie Panzerkampfwagen I i II na swoich poligonach, stwierdził był, że to liche czołgi i nie ma co zawracać sobie nimi głowy
Zatem, Stalin faktycznie był genialny, skoro już wtedy przewidział kierunki rozwoju broni pancernej i zdawał sobie sprawę, że do zawładnięcia światem potrzebny będzie szybki, duży i silnie uzbrojony czołg.
Z naciskiem podkreślę, że na przełomie lat 20-tych i 30-tych, nikt jeszcze nie słyszał o taktyce blitzkriegu ani też o taktyce zmasowanych uderzeń pancernych Czołgom przypisywano jedynie funkcję wsparcia piechoty i tyle. Nawet wydzielonych jednostek pancernych jeszcze nie było.
No i jak Święta Kunegunda tera wyglunda
***
Od grudnia 1939 r. do 22 czerwca 1941 r. Sowieci odprawili do Niemiec łącznie 1,75 mln ton zboża, 1 mln ton produktów naftowych, 185 tys. ton rudy manganu …. itd. itp. W zamian Niemcy wyposażyli ZSRS w duże ilości dóbr przemysłowych i broni wartości 1,079 mld marek. Strona sowiecka otrzymała 6430 obrabiarek, kable elektryczne, rury, przyrządy telegraficzne, mierniki, 11 statków pełnomorskich, silniki Diesla, lokomobile, turbiny, kompresory, 87 koparek, wyposażenie laboratoryjne … itd. itp. Wśród przekazanego sprzętu wojennego znalazły się m.in. samoloty myśliwskie i silniki w formie wzorców (!), oprzyrządowanie lotnicze, akumulatory, celowniki bombowe, silniki okrętowe, wieże artyleryjskie, działa dla ubotów, wzorce radiostacji (!), jeden średni czołg, ciągnik, … itd. itp. Początki przemysłu czołgowego w Rosji sięgają 1930 r. kiedy to zakupiono na Zachodzie zakłady traktorowe i nowoczesne modele czołgów. Stalin uznał czołgi za najnowocześniejszą broń zaczepną.
Bogdan Musiał "Wojna Stalina. 1939-1945 terror, grabież, demontaże." Polecam marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Janeq-2010 napisał(a): Wielość mądrych ludzi przekłada się na osiągnięcia i rozwój społeczeństwa- dlatego likwidacja tej warstwy była pierwszym zadaniem przy zniewolaniu innych.
Przede wszystkim jednak własnych! Własnych! Dopiero potem innych Każda dyktatura ma to do siebie, że nie godzą się na nią przede wszystkim elity, zatem dyktatorzy muszą je zniewolić a pozostałych zwyczajnie zlikwidować.
Nie da się całkowicie zniewolić lub zlikwidować elit Dlatego właśnie Hitler nie zawładnął Europą a Stalin nie zaraził komunizmem całego świata.
Otóż to Fotomanku! Otóż to. W ramach przepisywania historii, wmawiano nam, że po kolei Niemcy i Rosjanie to kompletni idioci i szaleńcy. A tyle lat zajęło ich pokonać. Prawda jest taka, że na prełomie XIX i XX wieku w Rosji było więcej inżynierów niż w Anglii o poziomie niemieckiej nauki nie wspominając. Wielość mądrych ludzi przekłada się na osiągnięcia i rozwój społeczeństwa- dlatego likwidacja tej warstwy była pierwszym zadaniem przy zniewolaniu innych. Nic zatem dziwnego, że Niemcy i Rosjanie mieli wiele osiągnięć. Wesołych Świąt Fotomanku i dużo zdrowia w Nowym Roku.
jac123 napisał(a): Jeśli nie mieli oficjalnej zgody to na pewno jakieś ciche porozumienie. Przed wojną przykładnie ze sobą współpracowali, więc pewnie sprzęt, obrabiarki itp dostarczyli im sami Niemcy.
Skoro ta domniemywana współpraca rozwijała się tak dobrze i durni Niemcy zaopatrywali Stalina we wszystko czego potrzebował, a na rosyjskich stepach i w powietrzu hasały niemieckie czołgi i samoloty, to dlaczego Rosjanie zakupili projekt podstawowego czołgu dla swojej armii w USA?? To, co później przybrało kształty T-34, wcześniej było amerykańskim czołgiem szybkim a nieco później, bo na początku lat 30-tych, rosyjskim BT, czyli "bystrochodnym tankiem" Jedynym wytłumaczeniem takiego dziwnego postępowania Rosjan było pewnie to, że Stalin obserwując niemieckie Panzerkampfwagen I i II na swoich poligonach, stwierdził był, że to liche czołgi i nie ma co zawracać sobie nimi głowy
Zatem, Stalin faktycznie był genialny, skoro już wtedy przewidział kierunki rozwoju broni pancernej i zdawał sobie sprawę, że do zawładnięcia światem potrzebny będzie szybki, duży i silnie uzbrojony czołg.
Z naciskiem podkreślę, że na przełomie lat 20-tych i 30-tych, nikt jeszcze nie słyszał o taktyce blitzkriegu ani też o taktyce zmasowanych uderzeń pancernych Czołgom przypisywano jedynie funkcję wsparcia piechoty i tyle. Nawet wydzielonych jednostek pancernych jeszcze nie było.
Fotomanek napisał(a): Niemcy mieli kumać się ze Stalinem? ***
I kumali się bardzo skutecznie! To kumanie się ze Stalinem miało formę udostępniania Niemcom poligonów do testowania czołgów i lotnisk do testowania rozbudowywanego lotnictwa - wszystko niezgodnie z Traktatem Wersalskim Aż do wybuchu wojny sowiecko niemieckiej Niemcy kupowali od sowietów dużo żywności. Miłości nie było, ale kumanie to inna sprawka. Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Janeq-2010 napisał(a): No ale przed wojną FEDy już były a sowieci mieli na to zgodę Niemców, czy nie?
Jeśli nie mieli zgody i 'przykładnej' współpracy, to jak wykonali tak dokładne kopie zarówno aparatu (mechanika precyzyjna), jak i obiektywów (optyka). Te sprawy to zaawansowana na tamte czasy inżynieria i czarów/cudów tam nie było i nie ma.
Janek! Zlituj się proszę! Po pierwsze, to Rosjanie nie byli jaskiniowcami Po drugie, od 14 roku dysponowali wywiezionymi z Warszawy Zakładami Optycznymi FOS. Po trzecie, do 32-go roku rozwinęli własną produkcję optyczną a także produkcję własnych aparatów fotograficznych. Po czwarte, zaczęli kopiować Leicę jak tylko ten aparat odniósł sukces handlowy a wieść o rewolucji małoobrazkowej dotarła do CCCP wraz z pierwszymi egzemplarzami tych aparatów. Po piąte, zaczęli zrzynać w takim momencie, że nie było się z kim dogadać w tej sprawie. Po szóste, Hitler jeszcze nie zaczął rządzić a poprzedni rząd właśnie kończył. Po siódme, to Stalina powszechnie uważano za wcielonego diabła, przed którym w 20 roku ledwie się udało obronić całej Europie (rękoma Polaków!) Po ósme, to bolszewizm zagrażał wtedy porządkowi całego świata! I co? Niemcy mieli kumać się ze Stalinem?
Prędzej Amerykanie sprzedali mu licencję na broń atomową
Polecam fascynującą lekturę, http://journal-club.ru/?q=image/tid/76 Pierwsze egzemplarze FEDów zostały zaprezentowane w 1932 roku w sowieckiej prasie, produkcja masowa ruszyła w 1934 roku.
Jeśli nie mieli oficjalnej zgody to na pewno jakieś ciche porozumienie. Przed wojną przykładnie ze sobą współpracowali, więc pewnie sprzęt, obrabiarki itp dostarczyli im sami Niemcy.
marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Janeq-2010 napisał(a):A więc 'rżnęli' czy też nie?
Patentami chroniono wtedy przemysł motoryzacyjny, leica jako wyrób prymitywny nie mógł liczyć na jakąkolwiek ochronę. ...
Main Got ... A cóż oznacza skrót D.R.P. (a później bodajże D.R.G.M.) na niemieckich aparatach ?! Jaki jest najdroższy małoobrazkowy aparat świata (wylicytowany na aukcji)? Leica z 1923 r. Dlaczego? Sprzedana Leica, której korpus nosi numer 107, była według domu aukcyjnego pierwszym aparatem tego typu przeznaczonym na eksport. Wysłano ją do Nowego Jorku, w celu przedłożenia w amerykańskim Biurze Patentowym.
Po przegranej wojnie jak to ładnie piszą 'the Leitz patents were made available to the public under the 1946 London Agreement whereby all German patents were declared invalid.'
No ale przed wojną FEDy już były a sowieci mieli na to zgodę Niemców, czy nie?
Jeśli nie mieli zgody i 'przykładnej' współpracy, to jak wykonali tak dokładne kopie zarówno aparatu (mechanika precyzyjna), jak i obiektywów (optyka). Te sprawy to zaawansowana na tamte czasy inżynieria i czarów/cudów tam nie było i nie ma.
Janeq-2010 napisał(a):A więc 'rżnęli' czy też nie?
Patentami chroniono wtedy przemysł motoryzacyjny, leica jako wyrób prymitywny nie mógł liczyć na jakąkolwiek ochronę. ...
Main Got ... A cóż oznacza skrót D.R.P. (a później bodajże D.R.G.M.) na niemieckich aparatach ?! Jaki jest najdroższy małoobrazkowy aparat świata (wylicytowany na aukcji)? Leica z 1923 r. Dlaczego? Sprzedana Leica, której korpus nosi numer 107, była według domu aukcyjnego pierwszym aparatem tego typu przeznaczonym na eksport. Wysłano ją do Nowego Jorku, w celu przedłożenia w amerykańskim Biurze Patentowym.
Po przegranej wojnie jak to ładnie piszą "the Leitz patents were made available to the public under the 1946 London Agreement whereby all German patents were declared invalid." marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...