Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Szczerze podziwiam i gratuluję nowych nabytków klasy heavy metal
Jeżeli dołączę do szczęśliwych posiadaczy, to raczej tylko z jakimś DLR. Prawdę powiedziawszy, przeraża mnie perspektywa tachania tych armat w plenerze. Już sama myśl, żeby zapiąć do mojego F-100 klasycznego zawodowca, czyli AF Nikkora 35-70/2,8, przyprawia mnie o fantomowy o ból szyi A to przecież zaledwie 665 gramów przymocowane do 785 gramów.
brylek napisał(a): No w końcu w moich rekach format 6/7 Pierwsze wrażenie jest wielki ale zgrabny .
Hehe. Mój znajomy ma chyba wszystkie aparaty. Jak chcę kupić jakiś nowy to najpierw pożyczam na tydzień od niego. I tak po tygodniu trzymania w torbie i nie zrobieniu żadnego zdjęcia beż żalu oddałem Pentaxa 67 (wersję I) ale za to zaraziłem się Toyo 4x5 i takiż zakupiłem.
Wygląda na mało używany i oby służył długo z pięknymi efektami.
Fotomanek napisał(a): Pewnie myśleli, że jesteś z Moskwy i dopiero tablica rejestracyjna zdradziła, że mają do czynienia z jakimścikś hobbystą z wolnego świata.
Wtedy nie zważałem na to ale następnego dnia spotkaliśmy się koło baru przydrożnego podczas wielkiej ulewy gdy nadjechała kilkudziesięcioosobowa grupa rowerzystów z Czech. To zdemontowało całkowicie tok rozumowania obywateli podróżujących autobusem klimatyzowanym. Wynajęty autobus miał toaletę ale oni woleli w krzakach, kierowca i przewodnik byli bezradni. co robią dorosłe dzieci bez kontroli
kriswojno napisał(a): To ja zapytam czym różni się fotografowanie takim (albo podobnym) wszystkomającym analogiem od fotografowania cyfrą.
Różni się tym, że potrafi w mgnieniu oka opróżnić autokar z turystów, którzy spakowani szykują się do odjazdu. Swego czasu ustawiłem Moskwę na statywie i zamierzałem pstryknąć ładny kawałek góry z jęzorem lodowca. Wtedy z ruszającego autobusu wysypała się grupa turystów ze swoimi cyfrówkami i zaczęli dawać mi do zrozumienia czym w dzisiejszych czasach należy robić zdjęcia. Widząc moją obojętność wsiedli do autobusu i odjechali. Wycieczka była z kraju gdzie wyprodukowali mój aparat. Po napisach na tablicy rejestracyjnej mojego pojazdu zorientowali się skąd jestem i to dodatkowo podniosło u nich poziom zadowolenia. co robią dorosłe dzieci bez kontroli
Gdzieś na ebay'u przeczytałem, że sprzedający rozstaje się z T90, bo wraz z pogorszeniem się wzroku 'przesiadł się' na system EOS, mimo że żałuje obu .
a więc T90, EOS-5, EOS-3, EOS 40D i EOS 5D Mk III (w planie!)
kriswojno napisał(a): To ja zapytam czym różni się fotografowanie takim (albo podobnym) wszystkomającym analogiem od fotografowania cyfrą. Mam na myśli sam proces robienia zdjęcia, a nie dalszej obróbki. Ja przeważnie robię zdjęcia aparatami które najwyżej mają wbudowany światłomierz, a resztę sam ustawiam, nigdy nie robię na A ani P. Jasne, że zdarza mi się źle naświetlić i nie uważam, że to jedynie słuszna droga. Chciałbym poznać Waszą opinię , którzy używacie takich wszystkomających analogów.
Odpowiem tak: wszystkomające analogi mają tą miłą własność, że nie trzeba wykorzystywać wszystkiego co mają - a tylko to, co się lubi
Powiedzmy, że lubisz wyciskać z każdego obiektywu maksimum jego możliwości. Fotografując lustrzanką MMM (czyli, mechaniczną, metalową i manualną) starasz się korzystać głównie z przysłon z przedziału 8 - 11. Jeżeli natomiast fotografujesz wszystkomającym, to ustawiasz sobie na A, potem pokrętełkiem na 8 - 11 i masz to samo, tyle, że w wypadku nagłej zmiany preferencji możesz to wszystko zmienić bez odrywania aparatu od oka, bo z poziomu korpusu. Na dodatek zaś, korzystasz z bardzo dobrego i precyzyjnego światłomierza
Natomiast różnice w stosunku do cyfry pozostają na tym samym poziomie. Cóż się może zmienić??
Główna zaleta wszystkomających, to szybkość i wyższa precyzja naświetlania wynikająca z postępu technicznego.
Nie jest prawdą, że fotografowanie MMM jest "szlachetniejsze" niż wszystkomającym Podobnie, nie jest wstydliwe korzystanie z programu, byle tylko nie korzystać z programów tematycznych (których prawdziwe wszystkomające po prostu nie mają) Zresztą, w prawdziwych wszystkomających ustawiasz sobie P i nadal wszystko możesz sobie zmieniać
zieloo napisał(a): To też miałem na myśli. Z tego, co się orientuję, tylko jeden nowy aparat cyfrowy oferuje takie rozwiązanie..
Nie tylko, również niektóre aparaty średnioformatowe (te z elektroniką), nie wspominając o światłomierzach. marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
kriswojno napisał: To ja zapytam czym różni się fotografowanie takim (albo podobnym) wszystkomającym analogiem od fotografowania cyfrą. Mam na myśli sam proces robienia zdjęcia, a nie dalszej obróbki. Ja przeważnie robię zdjęcia aparatami które najwyżej mają wbudowany światłomierz, a resztę sam ustawiam, nigdy nie robię na A ani P. Jasne, że zdarza mi się źle naświetlić i nie uważam, że to jedynie słuszna droga. Chciałbym poznać Waszą opinię , którzy używacie takich wszystkomających analogów.
Jest to pytanie tak samo zasadne, jak pytanie, czym się różnie robienie zdjęć aparatem w pełni manualnym od zdjęć robionych aparatem w pełni zautomatyzowanym. Różnica tkwi w Twoim umyśle. Kwestie techniczne są drugorzędne. Wstęp do wątpienia