Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Nie mam fotek przed, jakoś nie miałem potrzeby Fotki po mogę zrobić, niemniej u mnie to, co najważniejsze w większości było w środku i nie jest widoczne Trzy sprawy były najistotniejsze: usunięcie problemu z transportem filmu, czyszczenie optyki i całości środka aparatu oraz prostowanie elementów obudowy z doszczelnieniem.
Jak się okazało, ktoś kto wymieniał lub podklejał okleinę kiedyś zrobił to na tyle nieostrożnie, że klej zlał się do środka aparatu i zakleił jeden ze sworzni, a co gorsza zanieczyścił klejem mechanizmy. I to była główna robota: rozmontowanie zaklejonego aparatu tak, by go nie rozwalić, usunięcie kleju z całości, wyczyszczenie mechanizmu transportu. Cały aparat został oczyszczony z pyłu ze smaru grafitowego. Ponadto czyszczenie optyki, która była zabrudzona krzykami i kłaczkami prawdopodobnie po poprzednim czyszczeniu. Jedna z oklein została wymieniona, a całość okleiny odnowiona i ma teraz śliczny matowy czarny kolor bez przetarć. Uzupełnione też zostały ubytki lakieru. Krzywe elementy obudowy zostały wyprostowane a uszczelnienie założone nowe. Cały aparat został wyglancowany tak, że lśni. Generalnie wrażenie jest takie, że trzymam w ręce swój aparat, ale... nowszy. Dopiero teraz widzę, co to są czyste szkła i czysty w środku sprzęt. Kosztowało to 510 z wysyłką, ale warto było wydać każdą złotówkę. Choć przyznam, że budżet domowy jęknął...:P
jab napisał(a): Nie mam fotek przed, jakoś nie miałem potrzeby Fotki po mogę zrobić, niemniej u mnie to, co najważniejsze w większości było w środku i nie jest widoczne Trzy sprawy były najistotniejsze: usunięcie problemu z transportem filmu, czyszczenie optyki i całości środka aparatu oraz prostowanie elementów obudowy z doszczelnieniem.
(...) Krzywe elementy obudowy zostały wyprostowane a uszczelnienie założone nowe. Cały aparat został wyglancowany tak, że lśni. Generalnie wrażenie jest takie, że trzymam w ręce swój aparat, ale... nowszy. Dopiero teraz widzę, co to są czyste szkła i czysty w środku sprzęt. Kosztowało to 510 z wysyłką, ale warto było wydać każdą złotówkę. Choć przyznam, że budżet domowy jęknął...:P
Dawaj, dawaj te fotki chętnie spojrzę ... u mnie jest to samo do zrobienia, konserwacja mechanizmu, czyszczenie optyki, prostowanie obudowy i renowacja lustra Łódź okiem przechodnia
Jako, że Japonia jest w ciężkiej sytuacji to postanowiłem wesprzeć ich jakoś...i kupiłem klasyka Ricoh'a z 1967 roku (chwilowo z heliosem...szukam czegoś szerokiego 28mm)
"The most perfect silence is when there is no need to speak..."
Ja też się pochwalę Nie wiedziałem, że taka z niego drobinka, ale jak już wziąłem go do rąk...zrozumiałem. Jak czuje się matka gdy trzyma świeżo urodzonego bobasa w swych dłoniach. Forumowicze mam pytanie natomiast: w moim modelu nie ma przełącznika SW do pomiaru światła. Została tylko dźwigienka. Pytanie brzmi: ta dźwigienka ma latać luźno i pomiar światła włącza się tylko gdy trzymam ją u góry, czy słyszalnie będę wiedział, że coś kliknęło i dźwigienka wskoczyła na swoje miejsce, włączając tym samym pomiar światła? Dźwigienka wystaje z body, mogę nią ruszać, nie wiem tylko czy ma być "klik-pomiar światła ON, czy nie". Pozdrawiam
U mnie w ricoh'u też jest ta dźwignia do włączenie pomiaru światła. Gdy przesunę w pozycję ON (ma być w tej pozycji cały czas) to pomiar działa normalnie
Post był edytowany 2011-03-31 11:59:19
"The most perfect silence is when there is no need to speak..."
Dźwignia powinna przesuwać się z pewnym oporem, ma mieć dwa stabilne położenia. Na dole światłomierz jest wyłączony, przy przesunięciu do góry pozostaje w tej pozycji i jednocześnie przymykana jest blenda (do wartości ustawionej na obiektywie) oraz włączony zostaje światłomierz. Wyłączenie tego wszystkiego to przesunięcie dźwigni spowrotem na dół, albo wyzwolenie migawki które powinno automatycznie uczynić to samo. Niestety dostęp do tych elementów aparatu jest trudny, gdzieś w necie są rysunki i zdjęcia mechanizmów Spotmatica. Najtaniej poszukać następne , ale w 100% sprawne body.
Dzięki, że chcecie mi pomóc. A więc sprawa wygląda tak: Kupiłem 2 baterie - Maxell 384 1,55 V, czyli zalecany przez internautów zamiennik starej rtęciowej. Zgodnie z instrukcją ludzi zakładam baterie + do gniazdka (do wewnątrz body), nakrywam gumowym oringiem, zakładam zaślepkę. Macham aparatem - nic nie lata, nic nie słychać. pokrętło czasów ustawiam na B. Obiektyw to Super-Takumar 55/1.8, przełączam go na A, dziura w pełni otwarta. Naciskam dźwigienkę - czuję, że zaskoczyło i patrzę na wizjer. W środku igiełka ani drgnie. Trzymając nadal dźwigienkę pomiaru światła (bo gdy puszczę niestety sama wraca i pomiar się wyłącza) zaczynam zmieniać czasy. Po przejściu wszystkich czasów igiełka jest w tym samym miejscu. Ruszam pokrętłem ASA - może coś ze stykami, kurz czy coś. Ustawiam każdą wartość ASA, tryb B, dźwigienka w górę, zaskakuje mechanizm, patrzę na wizjer i nic - igiełka w tym samym miejscu (trochę poniżej dolnej poprzeczki). Wczoraj, kiedy dostałem aparat i założyłem baterie wszystko działało. Nawet bez obiektywu igiełka skakała. Dzisiaj rano też wszystko działało. Gdy po południu założyłem film, aby przetestować sprzęt, przy 6 klatce wszystko padło. Tak jak do tej pory ciągnąłem za dźwigienkę, klik, a igiełka nic!. Kręcę czasami, przysłoną i nic. Zmieniłem baterię na drugą (kupiłem dwie na wszelki wypadek). Wszystko ok, a igiełka nie drgnie. I co to może być? Przegląd? ...