Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Fotomanek napisał(a): Aparat musi być piękny i zgrabny - aby go lubić i chętnie zabierać w plener.
To moim zdaniem podstawa do satysfakcjonującej przyjaźni z fotografowaniem
***
Racjonalizując mógłbym powiedzieć, że to bzdura, ale uczciwie podchodząc do sprawy, muszę powiedzieć, że zgadzam się z powyższym. Lubię, gdy sprzęt uwodzi mnie swoją urodą. Cóż, natura ludzka. FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Też widziałem takie przeróbki, ale nie popierałem nigdy takich wynalazków. Aparat musi być piękny i zgrabny - aby go lubić i chętnie zabierać w plener.
To moim zdaniem podstawa do satysfakcjonującej przyjaźni z fotografowaniem
Dawno nikt się niczym nie chwalił, więc postanowiłem odświeżyć temat za pomocą nowego nabytku, który ucieszył mnie jak rzadko który Otóż nabyłem na Allegro pryzmat do pierwszych praktisixów, najprawdopodobniej z lat 1957 - 1958.
Jak widać, na pryzmacie widnieje dumne logo KW a całe ustrojstwo jest NOWE, albo używane poprzez jednorazowe zamontowanie na korpusie. Prawda! Ta wersja jest nieco gorsza od najnowszych, gdyż nie posiada dodatkowej soczewki powiększającej, zbierającej światło z matówki - ale dla mnie liczy się tutaj, przede wszystkim forma! I pomyśleć, że byłem przekonany o całkowitym braku możliwości pozyskania takiego pryzmatu A tu mało, że taka możliwość się trafiła, to jeszcze nówka i za 53 zł. polskie.
Szukajcie zatem, a znajdziecie. Proście, a będzie wam dane.
ja tez sie pochwale, kupilam Hasselblada 500C/M , jutro ide wywolac pierwsze dwa filmy nim zrobione, juz nie moge sie doczekac, zeby zobaczyc co wyszlo (o ile cos wyszlo)
Korzystanie z translatora przeważnie tak się kończy. Kiedyś napisałem maila do serwisu z prośbą o dostarczenie części do motocykla. W mieście była firma kurierska TNT i ją wskazałem jako tego który przesyłkę dostarczy na miejsce. Mili serwisanci odpisali, że sprzęgło wyślą na wskazany adres ale trotyl czyli materiał wybuchowy muszę zamówić w innej firmie.
Więc ostatnio kilka zakupów porobiłem. m.in. uznałem, że jak jest równouprawnienie, to se mogę kupić torebkę, a co. I nawet dostałem z liścikiem od sprzedawczyni:
Śliczny motor. Przez babkę tego motorka o mało nie skończyłem w DDRowskim kryminale. Kolega miał ciotkę w Wojrowicach (Hoyerswerda). Ciotka miała znajomości w tamtejszym sklepie na starym mieście i kupiła mu MZkę. Wtedy Domowina obchodziła swoje święto i nie było możliwości zarejestrowania motorka. Postanowiliśmy pojeździć bez tablic i następnego dnia już byliśmy zatrzymani na czas nieokreślony. Na szczęście komendant też był z Domowiny i wypuścili nas wieczorem. Mam starszy model (bez hamulca tarczowego) i w dużo gorszym stanie. PS mam schemat elektryki w wersji elektronicznej i coś tam jeszcze, co jest potrzebne do reanimacji.
Post był edytowany 2014-08-07 15:11:11 przez marek1953