Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Spomasz napisał(a): No i popatrz... kiedys to mozna bylo cale zycie budowac taka teorie i nigdy jej nie sprawdzic. A tera panie, mamy wiek 21, wystarczy za kilkanascie zlotych kupic termometr albo inna sonde do multimetru i wiedziec na pewno
Chyba nie o to chodzi. Sprawdzić zasadność tych obaw było można i pewnie wielu sprawdziło. Jednak stosowanie optyki fotograficznej w powiększalniku ma sens wtedy i tylko wtedy, gdy taka optyka jest bardzo wysokiej jakości, zatem najprawdopodobniej lepsza, niż dobrej klasy obiektywy powiększalnikowe. Z drugiej jednak strony, wysokiej jakości optyka fotograficzna jest droga, co w całkiem naturalny sposób rodzi obawy przed ryzykiem jej uszkodzenia!
Czym innym jest zaryzykować powiększanie Heliosem za 50 zł., a czym innym ośmio lub siedmiosoczewkowym Takumarem 1,4/50mm. za 500 zł. Kto ma zbyt dużo pieniędzy niech sobie testuje do woli. Ja niestety krezusem nie jestem, a nawet gdybym był, to i tak było by mi szkoda uszkodzić tak dobry i co ważniejsze, sprawdzony obiektyw.
Poza tym, po kiego grzyba produkuje się obiektywy powiększalnikowe? Czy tylko dlatego, że są skorygowane na małe odległości obrazowe i przedmiotowe, czy też istnieją jakieś inne powody? Dlaczego wreszcie stosowanie optyki fotograficznej w powiększalnikach nigdy nie stało się powszechnie stosowaną praktyką?
A' propos Takumara 1,4/50mm. Starsze wersje tego obiektywu zbudowane są z samoistnie zażółcających się soczewek, co wynika z gatunku szkła z jakiego zostały zbudowane. Idąc za poradą doświadczonych pentaxiarzy, wielokrotnie wystawiałem mój obiektyw na całodzienną operację słoneczną aby owo zażółcenie usunąć. Letnim rankiem wystawiałem po prostu obiektyw na balkon a wieczorem z satysfakcją mogłem stwierdzić, że po zażółceniu nie pozostało nawet śladu.
Jak z tego widać, Takumary 1,4/50 wytrzymują bez problemu temperatury rzędu 45 stopni Celsjusza, co jednak nie niweluje moich obaw przed użyciem ich w powiększalniku.
Spomasz napisał(a): Na domiar zlego nie wypada juz poslugiwac sie energoniewydajnymi zarowkami wiec i dylemat sam sie rozwiazuje
Jeżeli zatem masz jakieś doświadczenia ze stosowaniem w powiększalniku żarówek led lub świetlówek, to chyba nic nie stoi na przeszkodzie by się tą wiedzą podzielić.
***
Post był edytowany 2015-01-29 11:26:42 przez Fotomanek
implicite napisał(a): Ciekawe, czy komuś rzeczony obiektyw rozkleił się w ten sposób, albo przynajmniej zna osobiście kogoś, komu się to zdarzyło.
Niestety ja byłem ojcem takiego zdarzenia, rozkleiłem 200mm obiektyw produkcji DDR. To były doświadczenia z zastosowaniem obiektywu w projektorze. Niestety obiektyw nie nadawał się później do użytku. "Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Cóż, pytanie o temperaturę jest sensowne, a odpowiedź na nie zapewne powszechnie znana - choć może nie wszystkim spośród tych, którzy twierdzą, że "za wysoka". Właściwie należałoby od niego wyjść - jak również od pytania o temperaturę rozklejania się soczewek - wtedy wystarczyłoby przyłożyć linijkę, żeby zamknąć sprawę. Dowiedzielibyśmy się, czy mamy do czynienia z faktem, czy bezmyślnie powielanym "mitem internetowym", bo wyzwalana podczas kilku(nasto) sekundowej ekspozycji energia cieplna nie uszkodziłaby obiektywu zdjęciowego nawet, gdyby był z lodu.
Ciekawe, czy komuś rzeczony obiektyw rozkleił się w ten sposób, albo przynajmniej zna osobiście kogoś, komu się to zdarzyło.
No i popatrz... kiedys to mozna bylo cale zycie budowac taka teorie i nigdy jej nie sprawdzic. A tera panie, mamy wiek 21, wystarczy za kilkanascie zlotych kupic termometr albo inna sonde do multimetru i wiedziec na pewno Na domiar zlego nie wypada juz poslugiwac sie energoniewydajnymi zarowkami wiec i dylemat sam sie rozwiazuje
Post był edytowany 2015-01-29 00:47:55 przez Spomasz
implicite napisał(a): Swoją drogą, czy ktoś wie, jakie tam panują temperatury?
No właśnie. Pewne jest tylko to, że każda firma produkująca aparaty i optykę ostrzega przed pozostawianiem sprzętu na podszybiu w samochodzie narażonym na bezpośrednią operację słoneczną. Zatem, to około 70 stopni Celsjusza stanowi realne niebezpieczeństwo dla optyki fotograficznej, bo do takiej właśnie temperatury może się rozgrzać nasłonecznione wnętrze samochodu.
***
Post był edytowany 2015-01-29 00:10:58 przez Fotomanek
Czarek niedawno zwracał uwagę, że światło, zanim dotrze do powiększalnika, przechodzi przez kondensor albo komorę mieszającą, karetkę z negatywem i dopiero dociera do obiektywu. No i czy komuś sfajczył się negatyw od światła żarówki?
Swoją drogą, czy ktoś wie, jakie tam panują temperatury?
A na cholerę mi znajomość budowy czegokolwiek materialnego? - Ja Artysta Jestem. Zresztą to przeoczenie bo niedawno pisałem o trypletach cooke'a...
Ale i to nie zmieni faktu że nie rozkleisz obiektywu ile byś nie świecił światłem z powiększalnika - no ale praktyka to już dawno za tobą, zostały ci ino jakieś mętne wspomnienia...
Post był edytowany 2015-01-28 18:08:56 przez RagnarokIII
RagnarokIII napisał(a): No i dziadek wpadł w pułapkę ...
Ano posłuchaj no synku! Żebyś nie wiem jak obracał tego kota w miechu, to i tak nie dorobisz Euktarowi choćby jednej grupy sklejonych ze sobą soczewek!
I pomyśleć, że taki wsioznajka z Częstochowy i nie zna budowy Euktara!
RagnarokIII napisał(a): Pewnie że nic się nie rozklei - najwyżej klepki w głowie Ja sam korzystam czasem z Euktara do powiększeń (obiektyw ze Starta B) - bo ładnie rysuje i mam na niego duto (które też czasem zakładam fotografując) - i nic się nie rozkleja
Euktar zbudowany jest z trzech wolnostojących soczewek, zatem faktycznie, tylko klepki w głowie mogą się rozkleić.
Pewnie że nic się nie rozklei - najwyżej klepki w głowie
Stosowanie jednego obiektywu do fotografowania i powiększania to stara szkoła i mało kto już tak robi, ale ogólnie pierwsze seryjne aparaty miechowe służyły do jednego i drugiego. Powiększalniki z aparatów podróżnych z podwójnym wyciągiem to całkiem dobry sposób na powiększalnik LF - nowsze są bardzo drogie, a stare ogromnie nie poręczne.
Ja sam korzystam czasem z Euktara do powiększeń (obiektyw ze Starta B) - bo ładnie rysuje i mam na niego duto (które też czasem zakładam fotografując) - i nic się nie rozkleja - w tym jak wykorzystasz posiadane środki do osiągnięcia celu ogranicza Cię tylko wyobraźnia i dysfunkcja funkcjonalna.
analogowiec napisał(a): A to też nie do końca prawdą jest. Czy Ty powiększasz zdjęcia w piekarniku? Jaką moc żarówki masz na myśli i ile minut trzeba naświetlać żeby rozkleił się taki obiektyw? Jeśli się z tym nie przesadza, to nic takiego nie grozi. Przez dłuższy czas używałem Heliosa i pewnie znów do tego wrócę.
Mam za to przypadłość ustawiania ostrości na gramy i przez lupę. Do tego trzeba dodać próbki paskowe do ważnych powiększeń i repety w przypadku jakiegoś błędu. Na dodatek, jak już rozłożę kram, to te 150 W. w powiększalniku pracuje całą noc.
Heliosa też używałem, ale Takumara już nie bo miałem cykorię.
***
Post był edytowany 2015-01-28 16:04:34 przez Fotomanek
Fotomanek napisał(a): ... Jest też jedno przeciwwskazanie. Otóż obiektywy zdjęciowe składają się na ogół z soczewek posklejanych w grupy. W przypadku ich użycia w powiększalnikach, czyli poddaniu działaniu wysokiej temperatury, mogłyby ulec rozklejeniu, czytaj: zniszczeniu!
A to też nie do końca prawdą jest. Czy Ty powiększasz zdjęcia w piekarniku? Jaką moc żarówki masz na myśli i ile minut trzeba naświetlać żeby rozkleił się taki obiektyw? Jeśli się z tym nie przesadza, to nic takiego nie grozi. Przez dłuższy czas używałem Heliosa i pewnie znów do tego wrócę.
Fotomanek napisał(a): Kiedyś rozmyślałem o tym problemie i doszedłem do wniosku, że użycie obiektywu zdjęciowego w powiększalniku teoretycznie pozwalałoby otrzymać obraz doskonały. Doskonały dlatego, że nawet najdrobniejsze wady obiektywu powinny się niwelować po powtórnym przejściu światła przez ten sam obiektyw ale w przeciwnym kierunku.
Ano błąd. Wady będą wzrastały wykładniczo. "Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".