Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Jadą po tym Zenicie, aż go szkoda. Przecież na pierwszy rzut oka widać, że Nikona ni Canona nie przypomina. To po co wybrzydzać? Zenit to Zenit. Dobry dla dobrych.
Powrót do źródeł. Zakupiłem światłomierz Electro Bewi Super z jakim zaczynałem przygodę w latach 70\\\\\\\'tych. Poza wskazówką i ustawianą taśmą z czasami (także do filmowania) ma jeszcze szybki pomiar. Patrzy się od spodu przez celowniczek i w nim podświetlają się cyferki 1-2-3 Hmm... może to do padającego? Nie używałem tego. Co ciekawe, to model z lat 48 albo wcześniej, a selen jeszcze na nim działa. O! Skalę ma od F1.4
epoxy1 napisał(a): Jadą po tym Zenicie, aż go szkoda. Przecież na pierwszy rzut oka widać, że Nikona ni Canona nie przypomina. To po co wybrzydzać? Zenit to Zenit. Dobry dla dobrych.
Dobry dla nierozsądnych, jak mi się nieśmiało wydaje!
Sam, kurnia, miałem Zenita - i to niejednego! KIEDYŚ, w mordę, KIEDYŚ!! Kiedyś, to był najlepszy mój aparat, a nabyłem go drogą ....... nie nie - nie kupna, jak pewnie sobie pomyśleliście, tylko WYMARANIA, jak mawiają Wielkopolanie. Wymaranie polegało na codziennych odwiedzinach wszystkich znanych mi sklepów Foto-optyki w Łodzi (tutaj właśnie była centrala tej firmy) i nakryciu dostawy. W 82-gim nakryłem w ten sposób swojego TTL-a, oraz EM-a w buraczkowym kartonie - z nadwyżki eksportu do Wielkiej Brytanii.
W TTL-u wymieniłem jedynie oryginalną i denną matówkę na tą z podstawowego modelu E - szklaną, płaskowypukłą - bez porównania lepszą niż ta montowana fabrycznie.
Oba aparaty pracowały nienaganne wiele lat, a ja odwdzięczałem się im niekłamaną miłością a nawet uwielbieniem. A broniłem ich reputacji niczym Częstochowy.
Kiedyś były po temu podstawy - choćby cena - niby wysoka ale ponad dwa razy niższa, niż aparat badylarzy i prywaciarzy (jak się wtedy określało peerelowskich krezusów finansowych) - czyli Praktica MTL. Prawda! Był jeden warunek tych podstaw do zachwytów, a minowicie, należało kupić Zenita wyłącznie w styropianowym pudełku z napisem EKSPORT, co oznaczało, że czasy nadzwyczaj skromnej, wręcz prymitywnej migawki (pochodzącej jeszcze od pierwszych FED-ów!!) z grubsza trzymały normę. Z grubsza, czyli największy błąd naświetlania nie przekraczał 20%!
Osobiście uważam, że Zenit położył naprawdę wielkie zasługi dla ruchu fotoamatorskiego w Polsce i KIEDYŚ odegrał niebanalną rolę w szerzeniu tego fantastycznego hobby, jakim jest fotografowanie.
Problem w tym, że było to KIEDYŚ! Dawno temu!
Teraz, gdy poprzez Internet możemy zakupić praktycznie każdy, mechaniczny, manualny i metalowy aparat fotograficzny, nie ma najmniejszej nawet potrzeby sięgać na półkę po Zenita. Niechże tam sobie stoi i zażywa wiecznego odpoczywania, bo swoją rolę był już spełnił.
Znacznie ciekawszym i bardziej pożytecznym zajęciem jest bowiem fotografowanie sprzętem o którym kiedyś mogliśmy jedynie pomarzyć, nawet wtedy, gdy trzeba dodatkowo wyasygnować niemałą sumę na skrupulatne CLA.
Dziś fotografowanie Zenitem jawi mi się jako rodzaj samoograniczania, jakiegoś swoistego masochizmu czy zbędnego, wręcz szkodliwego minimalizmu.
Ostatecznie można fotografować nawet Druhem - tylko po co? Może po to, by lansować swoje ego - wiadomo kto fotografuje - artysta - nie aparat. Jakie to wzniosłe i mądre, nieprawdaż? Tyle, że ja nie potrafię zakłamać swej fascynacji aparatami MMM, podobnie jak nie potrafię wyrzec się tradycyjnego filmu, który wydaje mi się jakiś taki naturalny i szlachetny, w kontrze do wszędobylskiej matrixowej cyfry.
***
Post był edytowany 2016-10-19 23:21:22 przez Fotomanek
Fotomanku, masz 100 % racji i ćwierć. Każdy powinien to przeczytać. Ale udowadniasz mi coś czego nie napisałem. Napisałem, że jeśli jesteś dobry to poradzisz sobie nawet Zenitem. Mój wuj ma BMW cabrio z 1936 roku, chciałbym taki wóz dziś mieć, ale nie chciałbym nim jeździć codziennie do pracy. Tak jest z Zenitem, niech stoi na półce jak to BMW stoi w garażu. Samochód jest prestiżowy co prawda, a Zenit to curiosum ale obydwa raczej się ma dla sentymentu. A każdy, naprawdę każdy, wmawia mi miłość do Zenita. A ja się tego aparatu po prostu nie boję i nie wstydzę. A na codzień fotografuję Pentaxami i Ricohami. Czy sprawa się choć trochę wyjaśniła? I dla ścisłości, Kolega Janeq 2010 ma bardzo podobne podejście - fotografuje Canonami, Zenit to jedynie mały myk, ułamek i promil fotografowania. Ja i On po prostu tych aparatów nie potępiamy w czambuł. Ty Fotomanku zresztą też nie. Więc o co dyskusja? Powiem jedynie, że Mamyia, Ricoch, Topcon, Pentax, Cosina jako firmy produkowały aparaty fotograficzne z zestawem czasów IDENTYCZNYCH jak w Zenicie, i zestawem czułości jak w Zenicie. By zrozumieć dlaczego, wystarczy przeczytać instrukcję do Zenita i na przykład Ricoha KR-5. To oczywiście nie przydaje Zenitowi blasku ani nie uwłacza Ricohowi. Zenit jest dzieckiem pewnej teorii z lat 50/60, która mówiła, że za pomoca tych \\\"szczupłych\\\" czasów, czułości, i przysłon można opanować każdy temat, nawet na oko, bez światłomierza (Zenit B). Ten nasz Zenit to właśnie dziecko takiego podejścia. Świat z tego zrezygnował dość szybko, Rosjanie jakoś nie... Przy okazji, właśnie dla tych przyczyn mówiono kiedyś (a dziś niektórzy powtarzają), że Zenit dobry do nauki. Ale ja też jestem zdania, ze na półce wygląda najlepiej, wręcz imponująco. Czasami wyprowadzam Go na spacer, żeby się nie zastał... Co innego różne tam 18 i 19, to inna historia.
Post był edytowany 2016-10-20 17:12:27 przez epoxy1
epoxy1 napisał(a): ..... udowadniasz mi coś czego nie napisałem. Napisałem, że jeśli jesteś dobry to poradzisz sobie nawet Zenitem .... Czy sprawa się choć trochę wyjaśniła?
Nigdy nie była zagmatwana. Ponad to, nie starałem się niczego udowadniać i na dodatek, nikomu. Fotografować można nawet Druhem, jak napisałem wyżej, a nawet otworkowcem samodzielnie sporządzonym z puszki po konserwach.
A zenity można zbierać. Nawet! Przede wszystkim, te pierwsze, z lat 50-tych i wczesnych lat 60-tych. Miałem kiedyś Zenita 3M. Jaki to zgrabny był aparat! Chyba jeden z najzgrabniejszych pośród wszystkich lustrzanek MMM. Tyle, że na przełomie lat 50-tych i 60-tych, tak \"zaawansowany\" aparat starczał wszystkim, na całym świecie. Na zachodzie wkrótce przestał starczać i w 1971-szym nastąpił przełom. Niemal wszystkie liczące się firmy wypuściły na rynek aparaty, które później zaczęto nazywać \"zaawansowanymi wystarczająco\"! Takimi były - ot, choćby Canon FTb, czy Pentax ES.
A my? W tej naszej siermiężnej rzeczywistości byliśmy zmuszeni posługiwać się Zenitami (konstrukcyjnie z wczesnych lat 60-tych!) aż do końca wieku.
Byliśmy zmuszeni. No właśnie. To po kiego grzyba ktoś miałby zmuszać się nadal? Nadal korzystać z niedokładnej migawki, fatalnego układu celowniczego i zaledwie poprawnego pomiaru TTL?? Nie szkoda okazji do strzelenia zdjęcia życia, a nawet tych pomniejszych, ciekawych ujęć??
Wystarczy popatrzeć w celownik FTb, który nota bene zawsze mnie zachwycał, żeby przyznać mi rację, że szkoda.
Bardzo szkoda.
***
Post był edytowany 2016-10-21 00:40:11 przez Fotomanek
Fotomanek napisał(a):Wystarczy popatrzeć w celownik FTb, który nota bene zawsze mnie zachwycał, żeby przyznać mi rację, że szkoda. Bardzo szkoda. ***
jakąś misję podjąłeś się spełnić? Mnie jak nie chcą słuchać przy stoliku bo mają dość, zastanawiam się kto będzie płacił. Inaczej jest w darmowej jadłodajni, można jeść i narzekać. Mam światłomierz Exposimet, selenowy, lata 60te. Sprawny.
Post był edytowany 2016-10-21 10:06:49 przez marek1953
Pewnie żadną - przynajmniej nigdy o żadnej misji nie myślałem.
Niemniej jednak, gdy otworzysz mój profil, to w którejś tam rubryczce znajdziesz ze wszech miar prawdziwe twierdzenie - \"lubię pisać\". Łatwo to chyba stwierdzić w naszym dziale Felietony, nieprawdaż?