Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
kiedyś miałem łomo lc-a i dlatego jestem ciekaw, bo niektórzy piszą, że wcale cosina nie jest jakoś tam szczególnie lepsza od lc-a, a ja w to nie wierzę.
moze i napisze, Cosina wpadla w moje lapska dopiero kilka dni temu, musze sie jeszcze troche z nia oswoic. przydaloby sie tez wymienic uszczelki, bo zgnily :/
Tak na pierwszy rzut oka to jest to wcale przyjemny aparacik. na pewno ustawianie ostrosci wymaga przyzwyczajenia, ale poza tym same zalety:
- bardzo maly i niepozorny - cichy! - reczne przewijanie i transport filmu (cichosc!) - brak AF - ostrosc strefowa = natychmiastowa reakja na spust (nie musi wyostrzac) - fajnie sie zamyka i otwiera - automatyka z preselekcja przyslony (!)
Zaladuje do niego Tmaxa 100 i zobaczymy jak bedzie (ale prosze sie nie spodziewac wynikow predzej niz za 2 tyg). Narazie jeszcze kilka fot:
udalo mi sie narazie ograniczyc kolekcjonowanie do p&s bez zooma staram sie tez ograniczac tylko do tych ciekawszych (lepiej wykonanych, z lepszym objektywem, z bajerami) - mam nadzieje, ze nie bedzie ich zbyt wiele
yoonson napisał: rys z wasywami majo tam tak ohydny, ze az capka stywnieje
raz zjadłem drugi raz nie dam się oszukać
ja tam byłem dwa razy. pierwszy raz (wtedy, jak miałem kaca w muzeum) kupiłem wodę gazowaną, albo nie, a drugi raz po obiad jak byliśmy w szpitalu na Czystem. za drugim razem stwierdziłem, że woda była zdecydowanie lepsza od tego tofu, z ryżem i warzywami.
bolas napisał: [...] A co do Muzeum Powstania to jest to świetna placówka, zdecydowanie polecam - choć być dla kogoś kto to przeżył może być zbyt trudna w odbiorze (w sensie skoro wbija w ziemię współczesnych, to nie wiem jak może zadziałać na prawdziwe wspomnienia).
chyba sobie naobiecywałem zbyt wiele, albo byłem na zbyt ciężkim kacu, bo nie zrobiło na mnie piorunującego wrażenia to muzeum. co innego chiński bar po drugiej stronie ulicy.