Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Kurde, blaszka. Zna się. Tylko, że trochę. Nie wyprowadzać mnie z równowagi chwiejnej... No dobra, nie zna się. I co nie mogie!? Sie nie znać na wszystkiem. A co ja wykypedia jestem jaka?! Jeszcze raz dziękuję za schematy, bo jeden egzemplarz Uhera leży nieżywy, i nikt nie wie dlaczego.
DAAD lubi muzykę cerkiewną? Jeśli nic się nie zmieniło, to chyba mogę wykombinować dostęp do serwera cerkwi prawosławnej moskiewskiej, tam mają ogromną ilość muzyki cerkiewnej, chóry, soliści, dzwony cerkiewne, filmy itp. Chyba, że zmienili hasła.
No może być. U mnie przebojem ostatniego tygodnia były Kołokołnyje Zwony Troice Sergiejewskoj Ławry i Nowodiewiczego Monastyra. I chór z cerkwi na Woli.
Na wszystko mam dowody w postaci płyt Mełodii.
Post był edytowany 2015-03-20 19:15:41 przez epoxy1
A ma DAAD "pierwyj russkij kompakt disk"? "Stikchiry" cara Iwana Groźnego, listy do bojarów nieposłusznych? Rewelacja. Mam też liturgie w opracowaniu największych rosyjskich kompozytorów na CD. Oryginały Mełodii (chyba, że córka "wyniesła" w akademik...). Na winylach bułgarski raspiew i russkij raspiew, ale w różnym stanie, niestety. Do odszczurzenia cyfrowo.
Post był edytowany 2015-03-20 19:22:17 przez epoxy1
Lubię dobrą muzykę, muzyka polifoniczna jest na czele. Co nie przeszkadza mi kochać jazu i twardego rocka. "Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
epoxy1 napisał(a): Czyli Chorał Gregoriański też..
Słucham tej muzyki od 30 roku życia, ale prawdą jest, ze musiałem się jej najpierw osłuchać by ją pokochać. "Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Kiedyś byłem w Tyńcu, tak wieczorem i całkowicie przypadkiem, Benedyktyni zaczęli KONKRETNIE śpiewać wieczorne modlitwy. I to tak w tygodniu, dla siebie. Więc światła przygaszone, atmosfera, jeszcze było czuć kadzidło po adoracji. Takie samo coś spotkało mnie u ojców Bazylianów w Warszawie, o ile benedyktynów było dużo, to u bazylianów było tylko siedmiu braci (okres Wielkanocy), ale jak oni śpiewali! Dobry chór był też w Szczyrzycu, u Cystersów. Ale chyba nie był miejscowy, bo tam było mało mnichów i dawali sobie w szyję...