Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
implicite napisał(a): Swoją drogą, czy ktoś wie, jakie tam panują temperatury?
No właśnie. Pewne jest tylko to, że każda firma produkująca aparaty i optykę ostrzega przed pozostawianiem sprzętu na podszybiu w samochodzie narażonym na bezpośrednią operację słoneczną. Zatem, to około 70 stopni Celsjusza stanowi realne niebezpieczeństwo dla optyki fotograficznej, bo do takiej właśnie temperatury może się rozgrzać nasłonecznione wnętrze samochodu.
***
Post był edytowany 2015-01-29 00:10:58 przez Fotomanek
No i popatrz... kiedys to mozna bylo cale zycie budowac taka teorie i nigdy jej nie sprawdzic. A tera panie, mamy wiek 21, wystarczy za kilkanascie zlotych kupic termometr albo inna sonde do multimetru i wiedziec na pewno Na domiar zlego nie wypada juz poslugiwac sie energoniewydajnymi zarowkami wiec i dylemat sam sie rozwiazuje
Post był edytowany 2015-01-29 00:47:55 przez Spomasz
Cóż, pytanie o temperaturę jest sensowne, a odpowiedź na nie zapewne powszechnie znana - choć może nie wszystkim spośród tych, którzy twierdzą, że "za wysoka". Właściwie należałoby od niego wyjść - jak również od pytania o temperaturę rozklejania się soczewek - wtedy wystarczyłoby przyłożyć linijkę, żeby zamknąć sprawę. Dowiedzielibyśmy się, czy mamy do czynienia z faktem, czy bezmyślnie powielanym "mitem internetowym", bo wyzwalana podczas kilku(nasto) sekundowej ekspozycji energia cieplna nie uszkodziłaby obiektywu zdjęciowego nawet, gdyby był z lodu.
Ciekawe, czy komuś rzeczony obiektyw rozkleił się w ten sposób, albo przynajmniej zna osobiście kogoś, komu się to zdarzyło.
implicite napisał(a): Ciekawe, czy komuś rzeczony obiektyw rozkleił się w ten sposób, albo przynajmniej zna osobiście kogoś, komu się to zdarzyło.
Niestety ja byłem ojcem takiego zdarzenia, rozkleiłem 200mm obiektyw produkcji DDR. To były doświadczenia z zastosowaniem obiektywu w projektorze. Niestety obiektyw nie nadawał się później do użytku. "Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Spomasz napisał(a): No i popatrz... kiedys to mozna bylo cale zycie budowac taka teorie i nigdy jej nie sprawdzic. A tera panie, mamy wiek 21, wystarczy za kilkanascie zlotych kupic termometr albo inna sonde do multimetru i wiedziec na pewno
Chyba nie o to chodzi. Sprawdzić zasadność tych obaw było można i pewnie wielu sprawdziło. Jednak stosowanie optyki fotograficznej w powiększalniku ma sens wtedy i tylko wtedy, gdy taka optyka jest bardzo wysokiej jakości, zatem najprawdopodobniej lepsza, niż dobrej klasy obiektywy powiększalnikowe. Z drugiej jednak strony, wysokiej jakości optyka fotograficzna jest droga, co w całkiem naturalny sposób rodzi obawy przed ryzykiem jej uszkodzenia!
Czym innym jest zaryzykować powiększanie Heliosem za 50 zł., a czym innym ośmio lub siedmiosoczewkowym Takumarem 1,4/50mm. za 500 zł. Kto ma zbyt dużo pieniędzy niech sobie testuje do woli. Ja niestety krezusem nie jestem, a nawet gdybym był, to i tak było by mi szkoda uszkodzić tak dobry i co ważniejsze, sprawdzony obiektyw.
Poza tym, po kiego grzyba produkuje się obiektywy powiększalnikowe? Czy tylko dlatego, że są skorygowane na małe odległości obrazowe i przedmiotowe, czy też istnieją jakieś inne powody? Dlaczego wreszcie stosowanie optyki fotograficznej w powiększalnikach nigdy nie stało się powszechnie stosowaną praktyką?
A' propos Takumara 1,4/50mm. Starsze wersje tego obiektywu zbudowane są z samoistnie zażółcających się soczewek, co wynika z gatunku szkła z jakiego zostały zbudowane. Idąc za poradą doświadczonych pentaxiarzy, wielokrotnie wystawiałem mój obiektyw na całodzienną operację słoneczną aby owo zażółcenie usunąć. Letnim rankiem wystawiałem po prostu obiektyw na balkon a wieczorem z satysfakcją mogłem stwierdzić, że po zażółceniu nie pozostało nawet śladu.
Jak z tego widać, Takumary 1,4/50 wytrzymują bez problemu temperatury rzędu 45 stopni Celsjusza, co jednak nie niweluje moich obaw przed użyciem ich w powiększalniku.
Spomasz napisał(a): Na domiar zlego nie wypada juz poslugiwac sie energoniewydajnymi zarowkami wiec i dylemat sam sie rozwiazuje
Jeżeli zatem masz jakieś doświadczenia ze stosowaniem w powiększalniku żarówek led lub świetlówek, to chyba nic nie stoi na przeszkodzie by się tą wiedzą podzielić.
***
Post był edytowany 2015-01-29 11:26:42 przez Fotomanek
implicite napisał(a): Ciekawe, czy komuś rzeczony obiektyw rozkleił się w ten sposób, albo przynajmniej zna osobiście kogoś, komu się to zdarzyło.
Niestety ja byłem ojcem takiego zdarzenia, rozkleiłem 200mm obiektyw produkcji DDR. To były doświadczenia z zastosowaniem obiektywu w projektorze. Niestety obiektyw nie nadawał się później do użytku.
RagnarokIII napisał(a): Nieprawda Kiwaczku, są skorygowane na nieskończoność .... dziaduniu
Mike Johnston - Fotopolis; CYTAT: "Obiektyw mocowany w aparacie pracuje w bardzo szerokim zakresie odległości i z różnymi rodzajami światła, rejestruje rozmaite trójwymiarowe obiekty przy różnych otworach przysłony. Tymczasem obiektyw powiększalnikowy nie musi być tak wszechstronny. Pracuje w bardzo ograniczonym (!) zakresie powiększeń (dla małego obrazka optymalizuje się go zazwyczaj do 10x, 6x6 cm do 6x, a 4x5 cali do 4x), zawsze ma do czynienia z tym samym źródłem światła i wystarczy, że będzie dawał wysoką jakość przy jednej wartości przysłony."
Panie Artysta! I jak święta Kunegunda tera wyglunda, chciałoby się zapytać? Znaczy, drogi panie Kumie! W sumie, pan niewiele umie!
Mike Johnston - Fotopolis; CYTAT: "Ogólna zasada jest taka, żeby szukać obiektywów składających się z 6 (lub więcej) soczewek."
No i właśnie to zdanie pozwala wnioskować, że stosowanie wysokiej klasy optyki zdjęciowej w powiększalnikach może być w pewnych przypadkach zasadne. No chyba, że kogoś stać na okazjonalny zakup obiektywu do powiększalnika za więcej niż np. 1000 zł.
czytaj ze zrozumieniem. widze ze z ciebie teoretyk gawedziarz. nawet te wyimki nie przecza tezeciemu. z telefonu pykam. jak nikt ci merytorycznie nie odpowie to postaram sie jutro uzasadnic. bez urazy fotomanku.
"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Myślał dziadunio i nic nie wymyślił - na wywody o pierniku pisze o wiatraku.
No jeśli jedyna różnica między projektorem a powiększalnikiem dla kolegi to sposób wyświetlania, to powiem że i takiej różnicy nie ma - jedno i drugie może pracować horyzontalnie i wertykalnie - są natomiast inne różnice choćby w mocy i długości działania światła.
Post był edytowany 2015-01-29 16:27:52 przez RagnarokIII
Absolutnie nie znam się na budowie/sklejaniu obiektywów. Jednak odnoszę wrażenie - że jest (bardzo istotna dla owego klejenia) różnica pomiędzy poddaniem owego obiektywu działaniu energii cieplnej "produkowanej" przez żarówkę w projektorze, zapewne przy wyświetlaniu filmu, a naświetlaniem negatywu - nawet długim czasem - rzędu kilku minut. Nie mam doświadczeń w stosowaniu w powiększalniku obiektywów "dedykowanych" (cokolwiek to znaczy)do aparatów (albo odwrotnie), natomiast pamiętam, że gdy - niebacznie - zostawiło się slajd (w ramce, ale bez szybek) w rzutniku "naściennym" na dłużej, ot choćby na 2-3 minuty, by ciocia mogła się dokładniej przyjrzeć uwiecznionemu na zdjęciu kuzynowi - to zdarzało się, że ów slajd tracił emulsję, ba!, nawet się potrafił był nadtopić. Natomiast topnienia emulsji na negatywach wkładanych w odpowiednie miejsce w powiększalniku - nie doświadczyłem. Co się zaś tyczy pozostawiania sprzętu - jakiegokolwiek - za szybą samochodu, na którą to szybę padają promienie słoneczne - to działanie takie faktycznie jest ze wszech miar niewskazane. Podobno - taka szyba potrafi zadziałać "skupiająco". Zapewne część z nas rozpalała ognisko przy pomocy szkiełka od zegarka, albo próbowała zrobić krzywdę koledze "skupiając" światło przy pomocy szkła powiększającego...
Post był edytowany 2015-01-29 16:58:53 przez jaskiniar
RagnarokIII napisał(a): Myślał dziadunio i nic nie wymyślił ....
Co ty nie powiesz, ssynku? Mało ci tego łomotu?
Czytał dla jakich powiększeń optymalizowane są obiektywy powiększalnikowe, czy nie czytał? A może także i Mike Johnston, to dla takiego Artysty dziadek z mglistymi wspomnieniami? No to pogratulować wspaniałego samopoczucia!
Ale i stosownego lekarza odwiedzić by się przydało.
***
Post był edytowany 2015-01-29 21:59:06 przez Fotomanek