Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Mówiąc "nasze", miałem na myśli właśnie naszą epokę.
Bo tak sobie siedzę i dumam, że niedoskonałość ichniej techniki i żmudne wykonywanie każdego zdjęcia nie musiało się przekładać na inwencję.
Albo mówiąc inaczej (a właściwie pytając), czy wyjątkowość tych zdjęć wynika z tego, co dał im fotograf, czy raczej z zastosowanej techniki? Bo nie wiem.
Dla mnie, wyjątkowa jest umiejętność patrzenia tamtych fotografów. Mimo wad materiałów, dość prostych sprzętów, te zdjęcia są wizualnie dobre - dobrze skomponowane, dobrze naświetlone. Plastyka tych zdjęć bajkowa. Czasy odległe, więc tym bardziej ciekawe, że to początki rejestracji świata po przez to medium. W środku są tez piękne zdjęcia dawnych pracowni, z ruchomymi zasłonami w dachu - dla mnie bomba. Przypuszczam też, że sprzęt był bajońsko drogi, że trzeba było wykazać dużo determinacji, żeby dojść do dobrych rezultatów....to wszystko mi bardzo imponuje. Są niestety dwa zdjęcia rodziców z martwymi dziećmi na kolanach...chyba je zakleję bo zbyt mocne dla mnie. Na sąsiadującej stronie są akty...dość niefortunnie ktoś to poskładał. Niestety nie nam hiszpańskiego bo album ma sporo treści pisanej
To prawda, że sprzęt dziś pozwala bezkarnie wykonywać setki, tysiące fotek. Co raz wyżej wędruje używalne ISO. Jesteśmy rozpieszczani. Obraz cyfrowy dla zwykłej zjadaczki chleba jest bliższy doskonałości. Osobiście staram się poza kadrem docenić także pracę włożoną w wykonanie. Sam jakiś czas temu sprzedałem cyfrowe lustro aby odzyskać szacunek dla fotografii. Wyposażyłem się w Aparat 35mm i aparat wielkości mydełka do dupereli na potrzeby domu Ale jak zawsze mówię: ile ludzi tyle spojrzeń
daavith napisał(a): Obraz cyfrowy dla zwykłej zjadaczki chleba jest bliższy doskonałości. Osobiście staram się poza kadrem docenić także pracę włożoną w wykonanie.
Czy to znaczy, że: 1. cyfra daje obraz bliższy doskonałości niż analog? 2. co się liczy, jeśli widzimy odbitkę: kadr, czy ilość pracy włożoną w wykonanie 3. czy zwykły spory rów można kopać koparką, czy też należy machać łopatą? Pozdr... Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
1. A to musisz zjadaczki zapytać Ale opinie typu "Łeee, ziarmo i w ogóle" są dość powszechne. 2. "Widzimy"? Powtarzam, że mówię za siebie. Nie wypowiem się za ogół. Dla mnie liczy się poza obrazem, włożona praca. Im dłuższa droga do udanego kadru tym bardziej morda mi się cieszy przy efekcie końcowym. 3. Skoro można użyć koparki, to jaki sens ma AT. Foćmy cyfrakami w trybie auto.
e, to proste. starożytni fotografowie wywodzili się z klasycznie kształconych malarzy. najczęściej. potem dołączyła arystokracja, która chciała tym malarzom dorównać, a potem plebs. poza tym w początkach fotografii, autorzy chcieli udowodnić światu artystycznemu, że nie są zwykłymi pstrykaczami, a ahtystami. także tego.
rbit9n napisał(a): e, to proste. starożytni fotografowie wywodzili się z klasycznie kształconych malarzy. najczęściej. potem dołączyła arystokracja, która chciała tym malarzom dorównać, a potem plebs. poza tym w początkach fotografii, autorzy chcieli udowodnić światu artystycznemu, że nie są zwykłymi pstrykaczami, a ahtystami. także tego.
rbit9n napisał(a): e, to proste. starożytni fotografowie wywodzili się z klasycznie kształconych malarzy. najczęściej. potem dołączyła arystokracja, która chciała tym malarzom dorównać, a potem plebs. poza tym w początkach fotografii, autorzy chcieli udowodnić światu artystycznemu, że nie są zwykłymi pstrykaczami, a ahtystami. także tego.
Ta wypowiedz byla kompletnie nie na temat.
Moim zdaniem całkiem na temat i z sensem i zgodnie z prawdą.
A co do wyższości świąt kolego daavith to ten temat już tu rozwałkowaliśmy wielokrotnie aż do zarzygania.
Adriano napisał(a):Są niestety dwa zdjęcia rodziców z martwymi dziećmi na kolanach...Na sąsiadującej stronie są akty...dość niefortunnie ktoś to poskładał.
A Pan niech zamilknie, bo mi tu Pan caly ekran zaczka. Juz teraz nie widze roznicy pomiedzy koparka a lopata.
PS: Dylemat Huberta brzmial zdaje sie: "Koparka czy wywrotka". Zadny [czyt. rzondny] wypiekow na twarzy czytelnik moze sobie latwo wyguglac, jak to ze lnem bylo.
Poza wszystkim (i tu niestety obnizam abstrakcyjny lot) okladka ksiazki jest po niemiecku. Czyzby jej zawartosc istotnie byla w hiszpanskim jezyku? Ladna heca. Mam nadzieje, ze Niemcy nie zrobili podobnego psikusa z innymi klasycznymi dzielami niemieckiej literatury, bo wowczas "Fausta" w oryginale nalezaloby czytac w jezyku Cervantesa, o rety.