Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
janus napisał(a): Nie jestem audiofilem, boze uchowaj, wiec kolcow-bolcow nie bedzie. A sprzet nie jest oczywiscie jeszcze ustawiony, tak tylko podlaczylem na probe, zeby sprawdzic, czy w ogole dziala. :-)
uuu u mnie mezul zamowil specjalne granity z kraju co by kolce mialy na czym stac. Czy to znaczy, ze mam w domu audiofila?
yoonson napisał(a): o! to po co kupiłeś kolumny? e?
babcia napisał(a):
O, widze, ze za jednym zamachem zmartwilem az trzy osoby. Odpowiadam na konkretnie zadane pytanie: Kolumny kupilem po to, zeby rzeczywistosc wspolbrzmiala z tym, co i tak juz mam w glowie.
yoonson napisał(a): o! to po co kupiłeś kolumny? e?
babcia napisał(a):
O, widze, ze za jednym zamachem zmartwilem az trzy osoby. Odpowiadam na konkretnie zadane pytanie: Kolumny kupilem po to, zeby rzeczywistosc wspolbrzmiala z tym, co i tak juz mam w glowie.
RagnarokIII napisał: Też sobie coś nowego kupiłem, wkrótce zrobię montaż:
yoonson napisał:
rbit9n napisał: a oto mój nowy nabytek
tak powstaje słynny rzeszowski samogon
potrzebuję jeszcze chłodnicy, która Kuba tak sprytnie zakamuflował pod postacią tłumika.
janus napisał: Nic Wam Wasze zamawiania nie dadza. Muzyka jest w glowie, moi drodzy, nie w glosnikach.
miałem kiedyś taką fajną empetrójkę spreparowaną przez Janssen Pharmaceutica. plik miał tytuł auditory hallucinations i przedstawiał omamy słuchowe typowe dla schizofrenii. słychać było różne głosy, ale muzyki? nie było.
W tym, co napisalem, nie ma szczegolnie glebokiej filozofii. Przepraszam, jesli moja odpowiedz byla zbyt efemeryczna. Chodzilo mi z grubsza o to, ze jesli nie ma w glowie dopowiedzenia (w tym wypadku moze dospiewania) muzyki, to ona sama z zewnatrz nie dotrze, chocby kanal byl najbardziej subtelny.
Oczywiscie, kolce-bolce i inne udoskonalenia techniczne moga poprawic obiektywna jakosc brzmienia. Jednak przynajmniej w moim przypadku nie idzie to w parze z subiektywna radoscia z odczuwania muzyki. Nikt nie zaserwuje mi doskonalosci na talerzu. Przyjemnosc odbioru wymaga mojego wlasnego udzialu w tym, co sie dzieje.
Aha, tez kiedys kupilem sobie Lajke, myslac, ze bede robil lepsze zdjecia. Wyleczylem sie z tego, mam nadzieje, ze trwale. :-)
rbit9n napisał(a): miałem kiedyś taką fajną empetrójkę spreparowaną przez Janssen Pharmaceutica. plik miał tytuł auditory hallucinations i przedstawiał omamy słuchowe typowe dla schizofrenii. słychać było różne głosy, ale muzyki? nie było.
Mialem kiedys fajna empetrojke "The Legendary Marvin Pontiac: Greatest Hits" pastiszowo spreparowana przez Johna Lurie. Otoz przez cala plyte slychac bylo w tle takie cyk-cykanie, ktore szlo rownolegle do muzyki i swietnie z nia wspolgralo. Bylem bardzo zawiedziony, kiedy po roku okazalo sie, ze na oryginale tego nie ma. Dzis mam tylko wersje oryginalna i musze przyznac, ze juz mi tak nie smakuje.