Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Noże są ostatnio na topie ... , masakra ... lepiej w ogóle nie posiadać. Sobotnia noc, chwila utraty kontroli, 50 sekund "akcji" ... 11 ciosów, z których conajmniej 7 śmiertelnych. Efekt - jeden 20 latek zabity na miejscu, drugi zgnije w pierdlu ...
Mam w Łodzi znajomych , którzy donoszą, że to mocno sfrustrowane miasto (przepraszam za uogólnienie). Paradoksalnie, jego nieszczęściem jest bliskość Warszawy.
WoWa, jest jednak istotna różnica pomiędzy wypadkiem samochodowym, czyli niezamierzonym przebiegiem zdarzeń, a zadźganiem kogoś nożem noszonym właśnie w tym celu. To drugie nie było wypadkiem. Skąd Ci przyszło do głowy, że jest jakaś analogia?
Ps. A w kwestii siekiereczek, toporeczków i innego złomu, to pewnie jakaś pokojowa demonstracja uciśnionych się szykuje:P
implicite napisał(a): Mam w Łodzi znajomych , którzy donoszą, że to mocno sfrustrowane miasto (przepraszam za uogólnienie). Paradoksalnie, jego nieszczęściem jest bliskość Warszawy.
W-wy bym w to nie mieszał. Prawda jest taka (nikomu nie ubliżając), że Łódź to stare robotnicze miasto, nigdy nie był to jakiś szczególny ośrodek kulturowy (brak wyższych uczelni itp). Stąd ogół młodzieży i mieszkańców reprezentuje pewne zachowania, które z dziada pradziada nabyła. A że w kraju jest jak jest, to i przyczyny do frustracji coraz większe. marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
DAAD ja miałem na myśli takie "prawdziwe" wyższe uczelnie, a nie jakieś wydziały zamiejscowe wydziałów zamiejscowych. Jedyną uczelnią którą kojarzę to łódzka filmówka, i tyle. Po której zresztą ludzie się rozjeżdżali i tyle ich w Łodzi widziano. Pierwsze uczelnie powstały dopiero po wojnie (częściowo na potrzeby przemysłu tkackiego). Przestudiuj historię Łodzi, strukturę ludności (w większości napływowej), poziom wykształcenia itd, a znajdziesz odpowiedź.
Post był edytowany 2013-02-21 22:40:44
marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
implicite napisał: Mam w Łodzi znajomych , którzy donoszą, że to mocno sfrustrowane miasto (przepraszam za uogólnienie). Paradoksalnie, jego nieszczęściem jest bliskość Warszawy.
W-wy bym w to nie mieszał. Prawda jest taka (nikomu nie ubliżając), że Łódź to stare robotnicze miasto, nigdy nie był to jakiś szczególny ośrodek kulturowy (brak wyższych uczelni itp). Stąd ogół młodzieży i mieszkańców reprezentuje pewne zachowania, które z dziada pradziada nabyła. A że w kraju jest jak jest, to i przyczyny do frustracji coraz większe.
Wydaje się, że Łódź jest "załatwiona" przez sąsiedztwo ze stolicą, ponieważ ta wysysa najbardziej - przepraszam za brzydkie słowo - produktywnych mieszkańców, pozostawiając w tym miejscu społeczną wyrwę. Poza tym przykład stolicy każe budować centra biznesowo-handlowe, nikomu niepotrzebne, ponieważ potencjalni odbiorcy są akurat w stolicy. Zaniedbuje przy tym regiony będące pozostałością po produkcyjnej tradycji Łodzi, pogłębiając tym samym rozwarstwienie społeczne.
Ale to spojrzenie z zewnątrz, być może chybione. Ciekawym opinii kogoś, kto zna Łódź - przepraszam za kolejne brzydkie słowo - z autopsji. Wstęp do wątpienia