Właśnie dotarł do mnie prześliczny światłomierz w cudnym stanie pełnej sprawności, o taki właśnie: Ma też oryginalny skórzany pokrowiec i mosiężny łańcuszek
Post był edytowany 2010-10-04 23:18:38
opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
conik napisał(a): ... ...stara milosc nie rdzewieje... tym razem Rolleiflex T w pieknej szarozielonej okleinie... wlasnie wrocil z przegladu...posluzy nastepne 50 lat
A zdradź wiela taka przyjemność kosztuje? I gdzie? marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Cieszę się razem z Toba, ale proszę o objaśnienie funkcji, bo tak skomplikowanego dziuraka to chyba jeszcze nie widziałam opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Ciężko coś powiedzieć obiektywnie, bo za długo na nią czekałem. Teraz jestem podjarany jak nastolatek przy pierwszym (...). Pierwsze wrażenia - myślałem, że jest większa Poważnie, jakoś zafiksowałem się na sprzęt z epoki małoobrazkowy i zwykle gabaryt jest większy (np. Contax). Ogólnie zrobiłem rolkę póki co, użytkowo bardzo mi się podoba. Troszkę się jeszcze nie mogę przyzwyczaić do dwóch okienek - kadru i dalmierza, ale to pewnie kwestia czasu. Jest malutka i poręczna, dosłownie po złożeniu aparat kieszonkowy. Dźwięk migawki - dla mnie nowość, nie miałem nigdy małoobrazkowej roletki, także "jaram się" też jej cichym szumem. Brak wprawy z modelem parę razy już dał mi się we znaki, dla przykładu ładowanie od dołu - pierwsze dwie próby, kompletna porażka - zerwany film, brak transportu itd. Teraz niby się udało, ale dla odmiany zostawiłem na chwilę wyjętego Trixa na stole w pokoju, wchodzę a tam moja córcia sobie go rozwinęła do połowy z kasetki Jak się uda, to z czasem zakupię jakąś Zorkę lub Feda - bo nie ukrywam, bardzo jestem ciekaw realnego porównania jakości niemieckiej i sowieckiej. Paradoksalnie, pomijając stopień skupienia na detalach godny laboratorium, np. w wypadku pary Contax/Kiev odniosłem wrażenie, że są niemal identyczne a uzyskiwane obrazy - prawie się nie różnią. I tu chyba widzę pole do popisu w dziale "recenzje" dla siebie
bolas napisał(a): W końcu się doczekałem, a z 3-4 lata do niej wzdychałem I w końcu w wymiance zaposiadłem
Nie łam mi serca. Używałem taką kupę lat temu. Radość w dłoniach. Użyczałem sobie od Ojca. Potem przehandlował go za jakieś ruskie badziewie w stylu Taedy i szlag trafił cały nastrój. Dick Laurent is dead.