Mając w głębokim niepoważaniu majnstrimowe ścieżki miasta, zabłądziłem ja wam dzisiaj w okolice pewnego śmietnika. Jakoż moją uwagę zwróciła niepozorna, szara, papierowa torba z której wystawały grzbiety starych książek. Zaciekawiony, wpierw rozejrzałem się, czy rzeczona torba nie posiada przypadkiem swojego właściciela, zajętego akurat eksplorowaniem śmietnikowych skarbów, ale okolica była pusta. Ukucnąłem tedy i z najwyższą ciekawością jąłem przeglądać skarb, jaki mi się trafił. Dalsza eksploracja zawartości torby sprawiła, że poniechałem szczegółowego badania i z mocno bijącym sercem torbę wraz z zawartością zapakowałem do mojej dużej, oldskulowej i szalenie praktycznej torby, która już w momencie zakupu wyglądała, jakby była stara. Była też droga, no ale za starość się płaci. Na ogół, kupując torbę, musimy wiele wysiłku włożyć w to, żeby po jakimś czasie wyglądała na używaną. Ja nie musiałem; od razu taką kupiłem.
Do rzeczy. Kiedym się znalazł w domu, poniechawszy obiadu, natychmiast rozłożyłem zdobycz. Czego tam nie było! Stare podręczniki gimnazjalne; Kraje i morza europejskie; Kraje i morza pozaeuropejskie(data wydania MCMXXI); książki z dziedziny techniki: Centralne ogrzewanie (1951), Mosty kolejowe, budowa i ich utrzymanie (Wilno 1923); Materiałoznawstwo futrzarskie (1952); Kotły parowe, poradnik dla maszynistów (Lwów 1907); książki z dziedziny humanistyki, np. Psychologia ogólna (Wilno 1920), przedwojenny zbiór zadań z matematyki, przedwojenne zasady pisowni polskiej i interpunkcji. Wszystko sygnowane pieczątką Franciszek Kłuskiewicz. Google sugerują, że może to być jakiś legionista. Do tego literatura, już powojenna: powieści satyryczne, słownik seksuologiczny Lwa Starowicza, Wiech, S.J.Lec. Sa też rękopisy i maszynopisy poezji. Jest zeszyt caluśki fraszek i limeryków nieznanego autora, oto próbka:
W salonie na ten temat zaszła raz rozmowa
Czy słusznie, by dzierżyła pióro białogłowa?
Na to ozwie się jakaś satyryczna dusza:
„Pióro dobre dla kobiet, lecz u kapelusza”

To jeden z krótszych

Są też pożółkłe maszynopisy poezji sygnowane Jerzy Jurandot. Nie wiem, czy oryginalne.

Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby dzisiaj wracać z fabryki inną drogą, niż zazwyczaj, ale wiem, co będę robił dzisiaj wieczorem i przez najbliższe wieczory.
Na koniec jeszcze jeden limeryk:


Na brak harmonii w świecie skarżą się ludziska
Leczk któż się temu dziwi, kto świat poznał z blizka?
Bo czyż może orkiestra poić cię słodyczą,
Gdy cymbały, fujary najgłośniej w niej krzyczą?



Wstęp do wątpienia