Awatar implicite

Oftop

implicite 4709

W związku z tym, że w związku z upałami wszystkim się nam w głowach poprzewracało, będę bardzo wdzięczny o ustosunkowanie się w związku jak w tytule. Pozdrawiam wszystkich fotografistów.



Wstęp do wątpienia

Odpowiedzi 4709

Awatar Marian
Marian

czytałem, fakt że ciężki. może tłumaczenie poległo. hornblowera ostatnio łyknąłem w zimowy smutny tydzień. lekko się czyta



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar DAAD
DAAD

marian napisał(a):
ogólnie mam zacięcie do tzw ciężkich w czytaniu dzieł.


Zmierz się z Mobby Dickiem, ja czytam już po raz trzeci.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Marian
Marian

ostatnio przeczytałem chłopów, z czego ostatnią część w plenerze. ogólnie mam zacięcie do tzw ciężkich w czytaniu dzieł. drugą wojnę światową winstona, ogólnie kanon ostatnio z ebóków lecę. literatura rosyjska do mnie mówi. niemiecka. prus mi się spodobał na stare lata. może i żeromskiego za dekadę polubię. a wracając do sedna to nie lubię zarozumiałych motocyklistów piorących w baniaczkach, jakby od tego rozumu im przybywało



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar jaskiniar
jaskiniar

Dla mało wprawnych w czytaniu to może być faktycznie polecenie nie do przyjęcia. Może zalecaj lekturę dzieł jednego z właścicieli Towarzystwa?



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar marek1953
marek1953

marian napisał(a):
no, trąci hipokryzją. trzeba wziąć problem na klatę

I tu bym polecał lekturę ze zbiorów Towarzystwa Wydawniczego Rój. Lepiej później niż wcale.
Przez to polecanie mam wielu wrogów wśród dorastczaków po 40tce wiedzących wszystko a żyjących przy mamusi.
Na pierwszy ogień niech idzie Zbyszewski, potem będzie łatwiej.



co robią dorosłe dzieci bez kontroli
Awatar Marian
Marian

no, trąci hipokryzją. trzeba wziąć problem na klatę

ps. ale taeda się ucieszy, taki pokarm dla jego teorii

Post był edytowany 2015-04-11 12:16:17 przez marian



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar jaskiniar
jaskiniar

marian napisał(a):
tak, teraz transport hydrauliczny gówien. zasadniczo do bałtyku. latem człowiek spotka co przez rok zgubił, ale to temat na zupełnie inny wątek na zupełnie innym forum

Dlatego niezbyt często jeżdżę nad morze. Jakiekolwiek. A jeśli już - to nad "obce", by się nie spotkać z tym, czego się pozbyłem
ps.
z tym, że współcześnie to już raczej tego transportu nie ma. Oczyszczalnie ścieków komunalnych/bytowych pracują bardzo wydajnie i skutecznie. A - co niestety zawsze zachodzi - pewien element stałej pozostałości, który z powodów technicznych nadal jest niemożliwy do "przerobienia" na wodę czystą - jest spalany w specjalnych spalarniach...

Post był edytowany 2015-04-11 12:16:53 przez jaskiniar



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Marian
Marian

tak, teraz transport hydrauliczny gówien. zasadniczo do bałtyku. latem człowiek spotka co przez rok zgubił, ale to temat na zupełnie inny wątek na zupełnie innym forum



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar jaskiniar
jaskiniar

marian napisał(a):
ależ ja się pytam bo urynały mi obce zupełnie. nie cierpię publicznych szaletów. co do burdeli to różnie tam bywa. od luksusu do zupełnej niedoli... - to do wcześniejszych rozważań na sobotę. w sumie chciałem raczej nawiązać do techniki zdjęć sprzed prawie stu pięćdziesięciu lat

ps. a kol. jaskiniar pominął zupełnie zagadnienie 'górki gnojnej'

Ależ skąd. Gnojna Góra (w Warszawie, na skarpie wiślanej na obrzeżeniach Starego Miasta obecnie mieści się na takiej górze punkt widokowy) - albo "gnojne góry" istniały w większości miast (na ich obrzeżach). Nieczystości zebrane w podwórkowych beczkach, zbiornikach, te które nie odpłynęły do rynsztoka i dalej jakimś kanałem (jeszcze na początku XX wieku spora część tych kanałów była otwarta) do rzeki, były wywożone beczkowozami poza obręb miasta - na takie góry. Współczesne "gnojne góry" to wszelakie wysypiska śmieci, z tą różnicą, że na te współczesne nie wywozi się gówna.
ps
tak na prawdę - to publiczne toalety powstawały (i do dziś są umieszczane w niektórych miejscach) wyłącznie po to, by sikający i srający pod ścianami i płotami ludzie nie powodowali swoim widokiem dyskomfortu psychicznego u tych, którzy w danym momencie takiej potrzeby nie odczuwali. "Urodzenie" (szlachetność lub pospólstwo) pozwalało na zróżnicowanie samej czynności. W nocy szlachcic sikał do porcelanowego nocnika i wzywał lokaja by ten wylał zawartość na gnojówkę lub za płot. Prosty chłop - albo lał do jakiegoś naczynia (czasem nawet do nocnika), albo od razu wyłaził z chałupy. Miał bliżej no i był bardziej przyzwyczajony do przebywania na świeżym powietrzu.

Post był edytowany 2015-04-11 12:12:23 przez jaskiniar



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Marian
Marian

ależ ja się pytam bo urynały mi obce zupełnie. nie cierpię publicznych szaletów. co do burdeli to różnie tam bywa. od luksusu do zupełnej niedoli... - to do wcześniejszych rozważań na sobotę. w sumie chciałem raczej nawiązać do techniki zdjęć sprzed prawie stu pięćdziesięciu lat

ps. a kol. jaskiniar pominął zupełnie zagadnienie "górki gnojnej"

Post był edytowany 2015-04-11 12:00:21 przez marian



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar jaskiniar
jaskiniar

Wiedza na temat publicznych, miejskich szaletów - to jednocześnie wiedza na temat kształtowania się kultury społecznej w tego typu środowisku. "Normalni" ludzie - nie chadzali sikać do kawiarni, restauracji - czy nawet do burdelu, bo to po prostu nie wypadało. Gdy zaczęto chadzać w celach towarzyskich czy też nawet kulturalnych do kawiarni lub restauracji - to tzw. potrzeby własne należało załatwić przed wyjściem, lub - w skrajnej sytuacji - wyjść wcześniej z lokalu. W czasach gdy - także i w Sátoraljaújhely powstawały publiczne toalety - praktycznie żaden z przybytków publicznych typu kawiarnia czy restauracja nie posiadał "swojej" ubikacji. A w burdelu w czasach C.K. personel korzystał z nocników, goście z wychodka na zewnątrz. 90-cio latek może pamiętać najwyżej zasady jakie obowiązywały w tym "temacie" w 20-leciu międzywojennym, a i to raczej z jego końca. Bo we wczesnych latach XX wieku, nieletnie dziatki niezbyt często były prowadzane do kawiarni czy restauracji
A propos historii i Warszawy, oraz przełożenia na "pochodzenie" (cokolwiek będziemy przez to rozumieli). Kanalizacja w Warszawie - rozumiana współcześnie, czyli możliwość odprowadzenia produktów przemiany materii z domowej łazienki/ubikacji/toalety - poprzez system kanałów podziemnych do miejsca utylizacji i oczyszczania - w sferze planów pojawiła się pod koniec XIX wieku. Gdy prezydentem został (w 1879 roku) Starynkiewicz. Nawet gdy już ruszyły prace związane z planem inż. Lindleya - ze znakomitej większości kamienic nieczystości wszelkiego rodzaju pozbywano się drogą: ustęp podwórkowy (typu wiejskiej sławojki ale w znacznie gorszym stanie) - zbiornik na nieczystości typu beczka - wywóz beczkowozem. Część tych ustępów połączona była otwartym kanałem przekopanym przez podwórko doprowadzającym to co odpływa - do rynsztoka ulicznego. Do tego kanału (a w przypadku jego braku bezpośrednio do rynsztoka) wylewane były wszystkie płyny pozostałe po wszelakich ablucjach warszawskich mieszczan - codzienna toaleta odbywała się przy wykorzystaniu miednic, balii, wanien. Wodę dostarczano - wiadrami - do mieszkań. Funkcjonowało kilkanaście publicznych łaźni - jedna z nich na Krakowskim Przedmieściu. Pierwsza woda z filtrów była dostarczana do - nielicznych mieszkań w 1886 roku.
Zresztą - historia wprowadzania kultury higieny osobistej - nie tylko w Warszawie lecz na terenach całej ówczesne i obecnej Polski - to odrębna sprawa. Z reguły - nie tylko w miastach - toczyła się dwutorowo. Z jednej strony w końcu (przełom XIX i XX wieku) w większych skupiskach ludzkich zaczęto rozumieć konieczność zbiorowego dostarczania czystej wody, z drugiej - do dnia dzisiejszego w wielu miejscach, miejscowościach kwestia odprowadzania tego wszystkiego co "niepotrzebne" jest rozwiązywana na zasadach plemion wspólnoty pierwotnej...

Post był edytowany 2015-04-11 12:00:47 przez jaskiniar



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

marek1953 napisał(a):
Teraz zrozumiałem co znaczy wiedza na temat miejskich szaletów. Nawet w Sátoraljaújhely o tym zapomnieliby gdyby nie nasi słynni Dezerterzy. Kto tam bywa to wie.


Ależ film CK Dezerterzy kręcono w Twierdzy Modlin - nie wiedziałeś?


marek1953 napisał(a):
To wiadomość dla tych co ich przodkowie korzystali z miejskich urynałów. Taeda nie pomylił się szacując pochodzenie tutejszych userów.


A tow. Taeda to kto? jakiś inny, odmieniec czyco? nasz ci on user najmilszy!



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar epoxy1
epoxy1

Dziwne, ale kulturę narodów mierzy się - między innymi - ilością miejskich szaletów i urynałów. Czasami aż do przesady (sławne "sławojki"). Zaiste grawitacja jednego z Kolegów przyciąga jak magnes jemu podobnych. Kultura, to nie tylko knajpy, kawiarnie i burdele. Z całym szacunkiem dla "szlachetnie urodzonych" userów.
Dziwny, naprawdę dziwny głos w sprawie urynałek. Dla prawdy-wspominaliśmy tylko i podziwialiśmy zdjęcia. Wyciąganie z tego wniosków to karkołomna sprawa.

Awatar marek1953
marek1953

Wiara w teorie czyni cuda, gorzej z plemienną pozostałością. Teraz zrozumiałem co znaczy wiedza na temat miejskich szaletów. Nawet w Sátoraljaújhely o tym zapomnieliby gdyby nie nasi słynni Dezerterzy. Kto tam bywa to wie. Normalni ludzie sikać chodzili do kawiarni albo restauracji. Samotni, znani panowie szukający rozrywek sikali w burdelach. Przed chwilą odbyłem wstrząsającą dla rozmówcy dyskusję na ten temat. Ma 90 lat i wszystko pamięta. Nie ma on w głowie dowartościowywania się publicznie bo nie pozwala mu na to jego pochodzenie. Reszty można się domyślać. To wiadomość dla tych co ich przodkowie korzystali z miejskich urynałów. Taeda nie pomylił się szacując pochodzenie tutejszych userów.



co robią dorosłe dzieci bez kontroli
Awatar jaskiniar
jaskiniar

czarek napisał(a):
Praga się kłania, ulica Środkowa. Była Praga, bo teraz Księstwo Cieszyńskie

Ulica Środkowa Zacna lokalizacja.



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar czarek
czarek

Praga się kłania, ulica Środkowa. Była Praga, bo teraz Księstwo Cieszyńskie



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar epoxy1
epoxy1

Swięta prawda. To ja z Pruszkowa jestem, bo się na Wrzesinie urodziłem.

Awatar jaskiniar
jaskiniar

W znajomym gronie Warszawiaków ukuliśmy taką - powiedzmy lokalną - definicję. Adekwatną do współczesności (mam na myśli lata powojenne, 70-te i 80-te). Nie mogliśmy przewidzieć tego co "dziać się będzie" dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat później...
Ale - mam wrażenie - że jest to całkiem rozsądna zasada. Według niej "Prawdziwy Warszawiak" to ktoś, kto urodził się w Warszawie, w niej mieszkał, dorastał, wychowywał się, mieszka nadal, pracuje. Dodatkowo - jego rodzina "pojawiła się" w Warszawie jeszcze przed II Wojną Światową. Oczywiście stare, warszawskie rody, które żyły w tym mieście od czasów Zygmunta III Wazy to "creme de la creme", ale tak między Bogiem, a prawdą "warszawskość" Warszawy zaczęła się kształtować pod koniec rozbiorów (z małą przerwą na czasy I Wojny Światowej) - by nabrać pełnokrwistości w okresie II Rz-plitej. Gigantyczne migracje po II Wojnie (zarówno z miasta jak i do niego) spowodowały, że lata 40-te, 50-te - były okresem kolejnego kształtowania się "warszawskości". Teraz (czyli koniec XX i początek XXI wieku) przeżywa Warszawa kolejne "przepoczwarzanie się" socjologiczno-społeczne...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar epoxy1
epoxy1

Prawdziwych warszawiaków nie ma. Rozbiegli się po wojnie po całej Polsce.
Najtwardsi wrócili, pomieszkali chwileczkę, poodbudowywali co się dało, pożenili się, poumierali. W międzyczasie poprzyjeżdżali nowi ludzie. Towarzystwo się wymieszało. Jak to w życiu.

Awatar marek1953
marek1953

Stryj mojego sąsiada też zapragnął szukać szczęścia po wojnie w Warszawie. Wrócił jak podnieśli opłaty za komorne. Jego bratanek ma kwity opłat do dzisiaj. Bratanek ma też przedwojenne zdjęcia miasta gdy stryj uczył się u Wawelberga. Ja mam jego pracę dyplomową, znaczy sąsiadowego stryja. Ten stryj wracając sprowadził przy okazji do naszej dzielnicy przedwojennego mieszkańca stolicy, któremu po wojnie zabrali dom z parcelą i zrobili tam przedszkole. Pobudował się koło nas, doczekał się wnuczki, światowej sławy sopranistki i dokończył żywota między nami kilka lat temu. Teraz jego spadkobiercy procesują się o grunta w Warszawie zarekwirowane po wyzwoleniu. Sąsiad nigdy nie afiszował się swoim pochodzeniem. Wysyp warszawiaków rodowitych nastąpił po wybudowaniu dzielnicy, tej co to ją pokazali w filmie Alternatywy 4. ,



co robią dorosłe dzieci bez kontroli
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.