Awatar implicite

Oftop

implicite 4709

W związku z tym, że w związku z upałami wszystkim się nam w głowach poprzewracało, będę bardzo wdzięczny o ustosunkowanie się w związku jak w tytule. Pozdrawiam wszystkich fotografistów.



Wstęp do wątpienia

Odpowiedzi 4709

Awatar sej
sej

jac123 napisał(a):
sej napisał(a):
...
Kreowanie heroicznych czynów nie służy tożsamości narodowej.
Tylko czy jest nas stać na obiektywizm?


Kolega Sej miesza tu przynajmniej dwie rzeczy.


Niczego zapewne nie mieszam. Kto czytał ze zrozumieniem wymianę
poglądów pomiędzy mną a kol. bavarsky zauważy, że wątek zmierza na
manowce od wpisu kol. jac123.
Ale skoro już jest, przypatrzmy się treści.
jac123 proponuje wyraźnie: powinna być inna historia kraju i narodu
w interpretacji naukowej historyków, inna na potrzeby nas-gawiedzi,
inna w kreacji wizerunku kraju i obywateli poza granicami-ta reprezentacyjna.
To przecież nic innego jak trzy rodzaje moralności. Dziękuję, nie chcę.

Awatar jac123
jac123

sej napisał(a):
...
Kreowanie heroicznych czynów nie służy tożsamości narodowej.
Tylko czy jest nas stać na obiektywizm?


Kolega Sej miesza tu przynajmniej dwie rzeczy.
Co innego rzetelna wiedza historyczna, a co innego kreowanie wizerunku naszego państwa, biorąc pod uwagę naszą historię.
Wiedza historyczna oczywiście powinna być jak najbardziej prawdziwa i oparta na faktach i tu oddajmy głos uczciwym badaczom i historykom.
Natomiast zupełnie inną sprawą jest kreacja nas - Polaków na arenie międzynarodowej. Wszelkie filmy czy inna beletrystyka często nie mają wiele wspólnego z prawdą historyczną, ale nie muszą.
Wskażcie mi choć jeden współczesny film, który w złym świetle stawia tych którzy go nakręcili, biorąc pod uwagę narodowość (niestety niechlubnym wyjątkiem jesteśmy tu my ...). Amerykanie, Niemcy itd sławią swoje imię. 20-30 lat temu było może inaczej, obecnie nikt nie sfinansuje filmu który ma pluć we własne gniazdo (film "Pokłosie" miał dofinansowanie ze środków z Rosji).
Każde państwo stara się przedstawić siebie w jak najlepszym świetle i kreuje się na bohatera. A jak wiemy niektóre państwa wręcz próbują zakłamać historię i zrzucić winę na innych (za swe niecne czyny). Podobnie powinniśmy postępować i my, bo polityka, czy wizerunek kraju na arenie międzynarodowej często nie mają wiele wspólnego z prawdą. Słowem, w różny sposób trzeba walczyć o swoje dobre imię, bo za chwilę się dowiemy że my wywołaliśmy II WŚ, a Niemcy chronili Żydów przed Polakami.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar bavarsky
bavarsky

sej napisał(a):
Czy doczekamy się podobnej postawy w nas samych ? Niekoniecznie na przykładzie
zdarzeń pod Wizną.


Wprawdzie nie mi jest oceniać, ale po niegdysiejszej lekturze książki Wacława Tokarza, Wojna polsko rosyjska 1830 i 1831, muszę przyznać iż indolencja, buta, pycha i ignorancja głównodowodzących wojsk Królestwa Polskiego, ukazana została dość barwnie na prawie 500 stronicach.

Trochę równoważy to obraz kreślony przez generała lejtnanta Aleksandra Puzyrewskiego w jego rozprawie z końca XIX wieku, pt. Wojna polsko-ruska 1831, Autor ukazuje rosyjski punkt widzenia na zdarzenia roku 1830 i 1831.
Ten natomiast nie zostawia suchej nitki na sferze operacyjnej działań wojska rosyjskiego dowodzonego przez feldmarszałka Dybicza [Paskiewicza też nie omieszkał o zgrozo skrytykować ]

No ale to były tęgie głowy. Puzyrewskski w końcu był szefem sztabu najpotężniejszego przed I wojną okręgu wojskowego, mianowicie Warszawskiego Okręgu Wojskowego. A Tokarz, wiódł prym w dysertacjach przyczynkarskich tyczących np. insurekcji Warszawie 1794 roku [polecam, moim zdaniem najlepsza jego książka], bitwy pod Ostrołęką itp., w okresie II RP.

Co do innych bitew, Seju.

Podobnych przypadków gdzie jeden broniący przeciwstawiał się po wielokroć większemu przeciwnikowi, jest na pęczki w dziejach wojen.

Każdy kraj, który uczestniczył w poważnych konfliktach zbrojnych ma takie bitwy wyartykułowane na panteonie historii. My mamy np. taką Somosierrę nie wspominając o bitwie pod Fuengirolą - ot odpowiedź dlaczego szabla lorda Blayneya ma swoje miejsce na wystawie w muzeum Czartoryskich w Krakowie

Brytyjczycy, natomiast zda się iż przejawiają podobnie jak My pewien kompleks, otóż podczas trwania np. wojen rewolucji i cesarstwa Napoleona, głównie wykazali się na morzu, Hiszpanii i w 1815 r., rzucając lub nie sakwą ze złotem w stronę potencjalnego koalicjanta antyfrancuskiego. Ominęły ich natomiast działania na lądzie jak w roku 1800, 1805, 1806, 1809, 1812, 1813 i najwspanialsza kampania w wykonaniu Napoleona, choć przegrana, to uważana zgodnie za ukazującą Geniusz Cesarza, kampania roku 1814.

Dlatego np. szarża 7 pułków ciężkiej jazdy angielskiej pod Waterloo, okryła się sławą i wzbudziła wielkie echo wśród społeczeństwa angielskiego (i nie tylko), bo raz, że była zdarzeniem wykonanym z wielkim rozmachem jak na możliwości Brytyjczyków (a całkiem zwyczajnym dla reszty tj. Francuzów, Rosjan, "Niemców" czy Polaków), a dwa wieńczyła wielkie szarże epoki poprzez wypicie creme de la creme z ostatniej kampanii Napoleona.

Dodać do tego prasę, publikacje które traktują o Waterloo i mamy całkiem pokaźny impuls, dla wszelkiego rodzaju publicystów, którzy żywili opinię publiczną wielu krajów anglosaskich tym zdarzeniem od 1815 roku.

Szarża lekkiej brygady, była powtórką z rozrywki, mającą jednak inne konotacje polityczne. Kierunek wschodni, na Rosję! Do tego dość intensywnie relacjonowany przez reporterów, którzy szukając pożywek do materiału, nagłaśniali takie wypadki.

Film natomiast o szarży pod Bałakławą w istocie uważam za Arcydzieło, które niejako wznosi się ponad 'butę, pychę' nie tylko dowodzących, ale i patosu wojny, patosu bezsensownego wytracenia ludzi i koni.

Na koniec, wprawdzie inna skala szarży, ale warta przypomnienia, już choćby z tego względu iż prowadzona była przez Rosjan.

Otóż chodzi o szarżę w wykonaniu pułku kirasjerów księcia Alberta w czasie trwania bitwy pod Grochowem w lutym roku 1831.

Ów regiment dowodzony przez barona Mejendorfa ruszył do ataku dwoma dywizjonami [trzeci pozostawiając w asekuracyji]. Pierwszy prowadził, podpułkownik Zon, za nim drugi; sam Mejendorf.

Zon rzucił się na czworobok 8 pułku liniowego [brygada Bogusławskiego, dywizja Skrzyneckiego], i rozbił go całkowicie. Następnie, pozostawiając czworobok pierwszej linii nieprzyjacielskiej pędzącym za nim oddziałom, uderzył na drugą linię nieprzyjacielską; baron Mejendorf popędził za nim. Trzeci dywizjon został w tyle przy baterii ichniejszej, która pluła ogniem m.in. w pozycje 4 pułku liniowego.

Polski 2-gi pułk ułanów, widząc ten atak, rzucił się na Zona, lecz ten, szybko sprawiwszy swój dywizjon, zwrócił się na ułanów, odparł ich i popędził za nimi przez całą szerokość nieprzyjacielskiej pozycji!, szerząc popłoch i nieporządek w szeregach naszych.

Dopiero na tyłach polskich, pod samą Pragą, Kicki, zebrawszy 5 szwadronów z 2-go i 5-go pułku ułanów, uderzył z boku na Zona... który to unikiem w lewo wydostaje się na szosę i wyprowadza swój dywizjon spod skierowanego na siebie ognia piechoty i baterii rakietników!

Wielkie były tym niemniej poniesione przez owych DZIELNYCH kirasjerów straty. Około połowa ludzi i koni, ranna i zabita. Podpułkownik Zon, raniony w odwrocie, został wzięty do niewoli. Nasi obchodzili się z nim jak z BOHATEREM!, leczyli go starannie, niestety rana jego okazała się śmiertelną.

Atak dywizjonów Zona i Mejendorfa trwał około 20 minut, a przybliżona przestrzeń szarży wynosiła prawie 3 kilometry!

Post był edytowany 2013-11-22 12:22:23

Awatar sej
sej

Dziękuję kol. bavarsky za odzew. Przepraszam też za błąd w Twoim nicku.

Epizod wojenny spod Wizny wymaga rzetelnej interpretacji zdarzeń, opartej
o rzetelne badania, rzetelnych historyków i badaczy. Już sam fakt przewalenia się
ponad 40-tysięcznej armii przez pozycje garstki obrońców, budzi respekt i szacunek.
Jest też wystarczającym powodem aby o nich pamiętać. Nie mniej jest wiele
niewiadomych, których wyjaśnienie, może nadać tym wydarzeniom ludzki wymiar.
Kreowanie heroicznych czynów nie służy tożsamości narodowej.
Tylko czy jest nas stać na obiektywizm?
Pamiętam film „Szarża lekkiej brygady” , nakręcony przez Brytyjczyków w 1964r.
Bez litości obnażona jest w nim buta, pycha, i ignorancja dowodzących w epizodzie
Krymskim. Po obejrzeniu filmu skonstatowałem : trzeba mieć niezwykle wysokie
poczucie własnej wartości aby taki film o sobie zrealizować.
Czy doczekamy się podobnej postawy w nas samych ? Niekoniecznie na przykładzie
zdarzeń pod Wizną.

Awatar jac123
jac123

bavarsky napisał(a):
Hochsztaplerka występuje dość często zwłaszcza współcześnie w tak zacnej nauce jaką jest Historia.
Pozdr.


Otóż to. Dlatego wg mnie największą wartość moją świeże wydania powojenne napisane przez uczestników wydarzeń. Do wszelkich współczesnych prac trzeba podchodzić z ostrożnością, zaczynając od życiorysu autora. Oczywiście wiele współczesnych prac jest wartościowych , bo napisanych z pewnej perspektywy i z wiedzą jaką mamy obecnie, ale trzeba brać poprawki na ew. zakłamania.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar bavarsky
bavarsky

sej napisał(a):
Raginis to ciekawa postać; kontrowersje historycznych ocen jego wojskowego
czynu pod Wizną, burzą krew wielu pryszczatym i wielu z tych, którzy już
golą się na poważnie.
Ciekawe czy kolega bavarski ma swój pogląd i wiedzę na temat tej postaci ?
Z góry przepraszam za wywołanie do tablicy.


Uszanowanie Seju,

Do tych co "golą się na poważnie", zapewne zaliczyć można Dr Tomasza Wesołowskiego.

Autor, w wielkim skrócie, stara się wyrównać z ziemią [zrównać?] tzw. mit obrony Wizny przez żołnierzy kapitana Raginisa.

A ja? Cóż mogę jedynie stwierdzić w telegraficznym ujęciu iż Autorowi to najwidoczniej nie wychodzi.

Pierwszą wątpliwość wzbudził we mnie... artykuł Jarka Chorzępy pt. Mity i nieścisłości, tyczący wprawdzie innej książki Wesołowskiego pt. Linia Mołotowa. Sowieckie fortyfikacje graniczne z lat 1940-1941 na przykładzie 62 Brzeskiego Rejonu Umocnionego, lecz jak mawiają poznasz uczonego po pracy jego... musiałem już wówczas stwierdzić iż najwidoczniej Ów Doktor posiada problemy z pracą u podstaw i metodyką.

Do powyższego kilka znanych mi osób, które 'lata' spędziły w CAW'iarence, czy w Niemczech, na badaniach; przy okazji tej książki raczyły mnie uwagami zebranymi przy okazji prowadzenia własnych kwerend na inne zgoła tematy, iż np. taki dr Wesołowki, zaniża stany takiego Aufklarungs-Lehr-Abteilung; gdzie;

720 żołnierzy podanych przez Wesołowskiego to jednak mniej niż 787 żołnierzy.
42 ckm i rkm to mniej niż 88 ckm (MG-34), lkm (MG-34) i pistoletów maszynowych, nie licząc MG w pojazdach pancernych.
0 pojazdów pancernych to mniej niż 60 pojazdów pancernych.
2 karabiny ppanc. 7,92mm to mniej i gorzej niż 3 armaty ppanc. 37mm.
6 przestarzałych armat 76mm to mniej niż 2 armaty 75mm oraz kilkadziesiąt działek 20mm z samochodów pancernych.

Do tego Autor tej pracy najwidoczniej neguje fakt taki iż z obrońcami Wizny prócz ALA'a walczyła głównie Brigade "Lotzen" oraz 10. Panzer-Division (częściowo też elementy 3. Panzer-Division i 20. Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej).

Hochsztaplerka występuje dość często zwłaszcza współcześnie w tak zacnej nauce jaką jest Historia.

Pozdr.

Post był edytowany 2013-11-21 23:56:57

Awatar jac123
jac123

40:1
Też coś tam czytałem, chyba jego syn kręci o nim film.

A kontrowersyjny pewnie dlatego że:
"histeryczny i autodestrukcyjny model polskiego patriotyzmu kwalifikuje się na śmietnik. Nie jest nam dziś do niczego potrzebny. Przynosi więcej szkód niż pożytku. Nadaje się, co najwyżej, na źródło natchnienia dla ekscentrycznych poetów głoszących chwałę wieszania i narodowej martyrologii.

Wyzwania stojące dziś przed Polską nie wymagają dziecinnej egzaltacji ani narodowych uniesień, lecz skuteczności i profesjonalizmu. Nie chodzi o to, by próbować zatrzymać wroga pod Termopilami, lecz by zdobyć więcej europejskich grantów na projekty badawcze ..."

I pewnie dlatego nikt z naszych szanownych władz nie pofatygował się na jego uroczysty pogrzeb po ekshumacji w 2011 r. ...



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar sej
sej

jac123 napisał(a):
Podczas ekshumacji szczątków kpt. Władysława Raginisa, poległego 10 września 1939 dowódcy obrony odcinka 'Wizna', natrafiono m. in. na pióro wieczne Pelikan. Okazuje się, że może ono pochodzić z Gdańska.
Gunther Wagner Pelikan Danzig Langfuhr - pod taką nazwą przy ówczesnej Adolf Hitler Strasse 205 (dziś to al. Grunwaldzka 209), mieściła się gdańska fabryka znanych wiecznych piór Pelikana. :-)


Raginis to ciekawa postać; kontrowersje historycznych ocen jego wojskowego
czynu pod Wizną, burzą krew wielu pryszczatym i wielu z tych, którzy już
golą się na poważnie.
Ciekawe czy kolega bavarski ma swój pogląd i wiedzę na temat tej postaci ?
Z góry przepraszam za wywołanie do tablicy.

Awatar studhent
studhent

jac123 napisał(a):
Pewnie tak, ale ta fabryczka , a właściwie budynki po niej leżą niedaleko mnie.

Czytałem też, że to pióro zostało odrestaurowane.

Awatar jac123
jac123

Pewnie tak, ale ta fabryczka , a właściwie budynki po niej leżą niedaleko mnie.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar studhent
studhent

jac123 napisał(a):
Podczas ekshumacji szczątków kpt. Władysława Raginisa, poległego 10 września 1939 dowódcy obrony odcinka 'Wizna', natrafiono m. in. na pióro wieczne Pelikan. Okazuje się, że może ono pochodzić z Gdańska.
Gunther Wagner Pelikan Danzig Langfuhr - pod taką nazwą przy ówczesnej Adolf Hitler Strasse 205 (dziś to al. Grunwaldzka 209), mieściła się gdańska fabryka znanych wiecznych piór Pelikana. :-)

Czytałem o tym. Widzę, że czytamy podobne teksty

Post był edytowany 2013-11-21 21:08:10

Awatar jac123
jac123

Podczas ekshumacji szczątków kpt. Władysława Raginisa, poległego 10 września 1939 dowódcy obrony odcinka "Wizna", natrafiono m. in. na pióro wieczne Pelikan. Okazuje się, że może ono pochodzić z Gdańska.
Gunther Wagner Pelikan Danzig Langfuhr - pod taką nazwą przy ówczesnej Adolf Hitler Strasse 205 (dziś to al. Grunwaldzka 209), mieściła się gdańska fabryka znanych wiecznych piór Pelikana. :-)



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar bavarsky
bavarsky

studhent napisał(a):
Dzięki za polecenie. Szczerze mówiąc po twoim opisie ołówków mitsubishi, zakupiłem takowe jakiś czas temu. Systematycznie je używam i bardzo sobie chwalę.
Staedtlery też mam ale tradycyjne drewniane począwszy od HB do 3H bodajże. Tych twardszych używam do rysunków technicznych.


W Staedtlerach, słynnych Marsach Lumograph lubował się sam Fuhrer

Też całkiem dobrymi automatami są ołówki Faber Castell serii TK-FINE 9715.
Natomiast ponieważ mieszczą się w tym samym progu cenowym co ołówki Staedtlera Mars Micro, to muszę stwierdzić iż tak pod względem ergonomii ich użytkowania jak jakości ustępują Mars Micro.

Wracając do Oftopu.

Polecam tekst Multics The first seven years, autorstwa F.J. Corbato and J.H. Saltzer. Całość umieściłem do ściągnięcia na Klakierze

Ten pierwszy, choć en mass raczej jest nieznany, stworzył pierwszy w świecie system operacyjny o nazwie CTSS na MIT.

Większość głównych konceptów rozwiniętych w laboratoriach Bella, a tyczących time-sheringu, procesów, systemu plików, zawdzięczamy prof. Fernando J. Corbato.

Pozdr.
Marcin

Awatar studhent
studhent

bavarsky napisał(a):
studhent napisał(a):
Nawiązując do starego tematu ołówków. Ostatnio nabyłem komplet Zenith Simple, jak na foto.
Grafit równie dobry jak w Mitsubishi. Oprawka też z drewna cedrowego ale lakierowana bezbarwnym. Wykonanie nie tak precyzyjne jak w mitsubishi ale naprawdę dobrze się pisze. Cena za ołówek 1 zł na allegro.


No proszę dawny 'krajan' Zenith z Częstochowy :>

Jeżeli kiedyś będziesz planował zakup ołówka automatycznego do codziennego pisania, rozważ opcję Staedtlera Mars micro 0.5. Tani, solidny, niezawodny i świetnie piszący z grafitem Mars micro carbon HB.


Dzięki za polecenie. Szczerze mówiąc po twoim opisie ołówków mitsubishi, zakupiłem takowe jakiś czas temu. Systematycznie je używam i bardzo sobie chwalę.
Staedtlery też mam ale tradycyjne drewniane począwszy od HB do 3H bodajże. Tych twardszych używam do rysunków technicznych.
No i byłbym zapomniał staedtler robi świetne rapidography. Tych też czasem używam i polecam. Co prawda troche drogawe w zakupie ale bardzo trwałe i niezawodne.

Post był edytowany 2013-11-21 18:35:25

Awatar bavarsky
bavarsky

studhent napisał(a):
Nawiązując do starego tematu ołówków. Ostatnio nabyłem komplet Zenith Simple, jak na foto.
Grafit równie dobry jak w Mitsubishi. Oprawka też z drewna cedrowego ale lakierowana bezbarwnym. Wykonanie nie tak precyzyjne jak w mitsubishi ale naprawdę dobrze się pisze. Cena za ołówek 1 zł na allegro.


No proszę dawny 'krajan' Zenith z Częstochowy :>

Jeżeli kiedyś będziesz planował zakup ołówka automatycznego do codziennego pisania, rozważ opcję Staedtlera Mars micro 0.5. Tani, solidny, niezawodny i świetnie piszący z grafitem Mars micro carbon HB.

Awatar studhent
studhent

bavarsky napisał(a):

Mitsubishi 9800EW series by Marcin F.M., on Flickr

Powyższe zdjęcie wykonałem prostą małpką Fuji FinePix Z35, a na nim zawarłem moje odkrycie roku, para ołówków Mitsubishi 9800/9852 EW.
Seria została wprowadzona do obiegu zrazu po II wojnie bo już w 1946 r., występowała jeszcze pod starym szyldem 'Masaki' tj. manufaktury założonej przez Niroku Masaki w 1887. Od 1952 r. już oficjalnie seria 9800 występuje jako 'Mitsubishi Pencil Co Ltd.'

Kapitalny grafit.


Nawiązując do starego tematu ołówków. Ostatnio nabyłem komplet Zenith Simple, jak na foto.
Grafit równie dobry jak w Mitsubishi. Oprawka też z drewna cedrowego ale lakierowana bezbarwnym. Wykonanie nie tak precyzyjne jak w mitsubishi ale naprawdę dobrze się pisze. Cena za ołówek 1 zł na allegro.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/580a395ce1937afb.html

Post był edytowany 2013-11-21 08:46:04

Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

Już sobie poradziłem

Post był edytowany 2013-11-20 16:26:17

Awatar bavarsky
bavarsky

marek1953 napisał(a):
Mam chyba sprawny komputer siemensa z początku lat 90tych, służył mi na budowie do porogramowania sterowników simatic s5. Rok temu sprawdzałem, jeszcze żył. Monitor to lampa wyładowcza. Waga około 50 kg. Potem był nowoczesny laptop z kolorowym monitorem, kieszenią na stację dyskietek lub czytnik CD. Rok produkcji 1996, chyba też sprawdzę czy jest sprawny. Telefon komórkowy w 1992 roku zajmował 1/4 biurka. A w Cork przymrozki.


Kiedy w 1971 r., UNIX został przeniesiony na komputer DEC'a PDP-11, system charakteryzował się następującym rozkładem;
- 16KB zajmowało jądro, monolityczne, napisane w języku maszynowym,
- 8KB to tzw. userland, czyli zestaw programów umożliwiający interakcję człowieka z system,
- 512KB to przestrzeń dyskowa, z ograniczeniem rozmiaru plików do 64KB.

Po początkowym sukcesie funkcjonowania Unixa, Thompson zaimplementował kompilator Fortrana z myślą o tymczasowej bazie wyjściowej dla rozwoju swojego projektu. Widząc jednak ograniczenia z tym związane, poznane uprzednio podczas prac nad Multicsem; jak problemy przy ewentualnych aktualizacjach kodu źródłowego, Thompson zdecydował się na przełomowy wówczas język BCPL na bazie którego stworzył swój własny B __> a który to następnie został rozwinięty przez Dennisa Ritchiego w C.

Rok 1973 okazał się być przełomem, przełomem tak znacznym iż do dnia dzisiejszego ogólna architektura współczesnych systemów Unixo-podobnych jak z rodziny xBSD czy Linux, pozostaje niezachwiana.

Rdzeń Unixa, czyli Kernel, główny program, twórca wszystkich procesów, zarządca zasobami komputera, tymi chronionymi jak i otwartymi, został przepisany z języka "pierwotnego" tj. maszynowego, do języka wysokiego poziomu tj. C.

Podczas uruchomienia komputera i podczas zmian przy pracy, nad 'kodem' słownym rozumianym przez człowieka, acz niekoniecznie w bezpośrednim zwarciu z 'rejestrami' maszyny, czuwał kompilator, który przekładał proste bloki logiczne, algorytmy złożone ze słów, zmiennych, w ciągi cyfr rozumiane w jednostce centralnej.

Wielką zaletą takiego rozwiązania, była możliwość szybkiego rozprzestrzeniania się Unixa najpierw na poziomie AT&T, po czym na niwie akademickiej - na różne architektury procesorów, z możliwością błyskawicznej adaptacji systemu do nowych potrzeb, rozwoju techniki [nauka C była nieporównywalnie prostsza niż języka niskiego poziomu jakim był asembler, nie wspominając o języku maszynowym, którego biegłością nawet w tamtych czasach mogło poszczycić się niewiele osób.]

Inna sprawa że jest rozwijany projekt SIMH, emulatorów procesorów PDP, VAX, IBM'a etc. Można uruchamiać na nich historyczne systemy obecnie ogólnodostępne jak np. UNIX v. 6; 386BSD, pierwsze wersje Ultrixa, TOPS20 i parę jeszcze innych.

Swoją drogą udało mi się Klakiera postawić na nogi. Wymieniłem mu płytę główną, którą dostałem za free w zaprzyjaźnionym sklepie komputerowym :>

Myślę o upgracie ramu do 1GB.

Awatar marek1953
marek1953

Mam chyba sprawny komputer siemensa z początku lat 90tych, służył mi na budowie do porogramowania sterowników simatic s5. Rok temu sprawdzałem, jeszcze żył. Monitor to lampa wyładowcza. Waga około 50 kg. Potem był nowoczesny laptop z kolorowym monitorem, kieszenią na stację dyskietek lub czytnik CD. Rok produkcji 1996, chyba też sprawdzę czy jest sprawny. Telefon komórkowy w 1992 roku zajmował 1/4 biurka. A w Cork przymrozki.



co robią dorosłe dzieci bez kontroli
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.