Awatar implicite

Aparaty i ogórki

implicite 32

Sezon ogórkowy w pełni. Słońce grzeje bez litości. Dobrze przynajmniej, że Bozia stworzyła lodówki i zawsze można wyciągnąć z niej zimne piwo, tudzież schować rolkę filmu. Ale gdy film już jest w aparacie? Wiadomo, że na jednej sesji nie zawsze się wystrzela całą rolkę, zwłaszcza, kiedy jest to film małoobrazkowy. Wystrzelać 36 klatek, to nie lada wyczyn, wymagający dużej dozy brawury i samozaparcia. I tylko desperat potrafi uczynić to za jednym zamachem. A w międzyczasie? Co zrobić z zatankowanym pod korek aparatem, kiedy temperatura sięga 36 klatek, to znaczy stopni? Zdarza się wam chować aparaty do lodówki, pomiędzy piwo i ogórki?



Wstęp do wątpienia

Odpowiedzi 32

Awatar fiakier
fiakier

Pet napisał(a):
jzl napisał(a):
O! Pełny brzuch, że tak powiem, matką wynalazków.


Brzuch - ojcem, matką - kiszka.


To już może akuszerkę zostawmy w spokoju.

Awatar Pet
Pet

jzl napisał(a):
O! Pełny brzuch, że tak powiem, matką wynalazków.


Brzuch - ojcem, matką - kiszka.

Awatar Pet
Pet

jzl napisał(a):
Nie zapomnij tylko papieru po bułce i sprawdź, czy aby za bardzo nie przetłuszczony.


Przetłuszczony lepszy, bo obraz będzie jasniejszy, a jak jeszcze jakąś fantazyjna plamę z majonezu złapie, to może uda mi się na tej bazie opracować super tanią matówkę z soczewką Fresnela, która z pewnością zainteresuje posiadaczy Startów i Flexaretów

Awatar Pet
Pet

rbit9n napisał(a):
prosty test, niejednokrotnie opisywany w przypadku justowania dalmierza. aparat na statyw, otwierasz klapę, zamiast negatywu montujesz kalkę techniczną lub kawałek białej reklamówki lub papier śniadaniowy, ustawiasz migawę na B, otwierasz i blokujesz (dobrze mieć wężyk z blokadą), teraz na ersatzu matówki patrzysz, używając lupki patrzysz czy jest ostro i gdzie i co najważniejsze, co pokazuje pierścień ostrości. uff... jak to zrobisz to napisz, pomyślimy co dalej. hej! hej!


Właśnie dziś rano sobie przypomniałem o tej metodzie. Statyw mam, wężyk mam, papiur do zawijania bułek obecny, lupka też się znajdzie = wracam do domu i robię test.

Awatar rbit9n
rbit9n

prosty test, niejednokrotnie opisywany w przypadku justowania dalmierza. aparat na statyw, otwierasz klapę, zamiast negatywu montujesz kalkę techniczną lub kawałek białej reklamówki lub papier śniadaniowy, ustawiasz migawę na B, otwierasz i blokujesz (dobrze mieć wężyk z blokadą), teraz na ersatzu matówki patrzysz, używając lupki patrzysz czy jest ostro i gdzie i co najważniejsze, co pokazuje pierścień ostrości. uff... jak to zrobisz to napisz, pomyślimy co dalej. hej! hej!

Awatar Pet
Pet

Flawiusz napisał(a):
Pet napisał(a):
OK. Ale czy te zdjęcia wykluczają możliwośc, że pod wpływem temperatury emulsja na nich się po prostu 'rozpuściła'?


Wiesz, emulsja to się chyba nie rozpuści, tak dosłownie. Negatywy zniszczone wysoką temperaturą widziałem tylko w kolorze, więc w przypadku B&W nie mogę zająć absolutnie pewnego stanowiska. Nie mniej, na tych zdjęciach dostrzegam pewne symptomy obecności bokehu. Zauważ ile pięciokątnych 'obiektów' jest na tych zdjęciach. Jeżeli ten aparat ma pięciokątną przysłonę, to obstawiam poważną wadę obiektywu a nie upieczony negatyw.


No właśnie cholercia te pięciokaty też wzbudziły u mnie wątpliwości, czy to faktycznie kwestia temperatury. Na negatywach ich nie widziałem i dlatego byłem pewny, że po prostu obraz się rozmył, ale ten bokeh wskazuje, że to jednak może być wada obiektywu.

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Pet napisał(a):
OK. Ale czy te zdjęcia wykluczają możliwośc, że pod wpływem temperatury emulsja na nich się po prostu 'rozpuściła'?


Wiesz, emulsja to się chyba nie rozpuści, tak dosłownie. Negatywy zniszczone wysoką temperaturą widziałem tylko w kolorze, więc w przypadku B&W nie mogę zająć absolutnie pewnego stanowiska. Nie mniej, na tych zdjęciach dostrzegam pewne symptomy obecności bokehu. Zauważ ile pięciokątnych "obiektów" jest na tych zdjęciach. Jeżeli ten aparat ma pięciokątną przysłonę, to obstawiam poważną wadę obiektywu a nie upieczony negatyw.



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Pet
Pet

OK. Ale czy te zdjęcia wykluczają możliwośc, że pod wpływem temperatury emulsja na nich się po prostu "rozpuściła"?

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Pet napisał(a):
yoonson napisał(a):
może czas zmienić okulistę?

bo ten oszukuje jak prawnik...


Tyż pomyślałem czy to nie kwestia okularów... tj tfu obiektywu, ale chyba nawet gdybym kręcił pierścieniem ostrości jak tarczą ruletki i naciskał migawkę w przypadkowym momencie, to i tak miałbym lepsze efekty (tym bardziej, że sprawdzałem i wskazania odległości na skali zgadzały się z tym co wskazywał dalmierz)... no chyba, że trafiła mi się wersja z co drugą soczewką w obiektywie


Albo obiektyw bez jednej soczewki... albo naprawiany przez kogoś, kto przy powtórnym montażu odwrócił jakiś element obiektywu "tył na przód" (o ile to możliwe w tym przypadku), albo coś popierdzielił z elementami dystansującymi elementy optyczne (o ile w tym przypadku to możliwe)...

Post był edytowany 2010-07-19 23:17:11



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Pet
Pet

yoonson napisał(a):
może czas zmienić okulistę?

bo ten oszukuje jak prawnik...


Tyż pomyślałem czy to nie kwestia okularów... tj tfu obiektywu, ale chyba nawet gdybym kręcił pierścieniem ostrości jak tarczą ruletki i naciskał migawkę w przypadkowym momencie, to i tak miałbym lepsze efekty (tym bardziej, że sprawdzałem i wskazania odległości na skali zgadzały się z tym co wskazywał dalmierz)... no chyba, że trafiła mi się wersja z co drugą soczewką w obiektywie

Post był edytowany 2010-07-19 23:12:47

Awatar Yoonson
Yoonson

może czas zmienić okulistę?

bo ten oszukuje jak prawnik...

Awatar Pet
Pet

Tymczasem wracając do mojej wzruszającej historii...

Wszystkie zdjęcia na tej rolce wyglądają mniej więcej tak:










Czegóż to może być wina jeśli nie temperaturki?

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Kiedyś, w czasach gdy się fociło bez podziału na "cyfrę i analog", moim ulubionym pstrykadełkiem był Olympus mju zoom 70. Po wielu latach intensywnej eksploatacji mój egzemplarz wykazał pewną nieszczelność, której nie mogłem zlokalizować. Któregoś letniego dnia, tuz przed końcem filmu wystawiłem go na parapet za oknem, w celu dokładnego zdiagnozownia problemu. Niestety, niee udało się. Czarny korpus nagrzał się od słońca i przekazał temperaturę na blaszkę dociskającą film do okna ekspozycji. Owa blaszka ma wytłoczone takie "pypcie", które mają ułatwić przesów filmu, minimalizując tarcie. Owe pypcie tak się rozgrzały od korpusu aparatu, że odbiły się (na czerwono w pozytywie) na negatywie... (fuji superia). Jak znajdę skan, to zamieszczę, bo przy okazji zmarnowałem bardzo udane zdjęcie, co uświadomiło mi, że w reporterce nigdy nie znamy dnia, ani godziny...

Ponadto... amatorskie negatywy były ponoć produkowane z "niedojrzałą emulsjom" co miało zapewnić długi okres przetrzymywania filmu w aparacie, bez widocznej utraty jakości. Są tacy, którzy twierdzą, że filmy amatorskie należy przechowywać w temp. pokojowej, z dala od lodówki... Filmy profesjonalne podobno są przewidziane do szybkiego wypstrykania i wywołania, stąd ich niska tolerancja na złe warunki przechowywania i lepsza jakość. Filmy PRO, są ponoć produkowane z "dojrzałą emulsją".

Tak, czy siak, ja kiedyś trzymałem w lodówce przez jakieś osiem miesięcy solidnie zafoliowanego Starta 66S z Provią 100 wypstrykaną do połowy i po skończeniu filmu, wszystko było OK!

Co zaś się tyczy wilgoci w lodówce... ja miałem taką, w której woda płynęła po ścianach. Na szczęście moja nowa lodóweczka jest wolna od takich problemów, a ta stara zostało u mojej byłej żony... uffff...



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Pet
Pet

wadi-akarit napisał(a):
Pet napisał(a):
Z wielkim smutkiem muszę stwierdzić, że ostatnio stałem się bogatszy o doswiadczenie, które predystynuje mnie do zabrania głosu w niniejszym wątku.

Posłuchajcie przeto mojej rzewnej historyji...


Zwykle robiąc slajdy krosuje je. Postanowiłem ostatniej zimy zrobic mały eksperyment. Zima był sroga i kaloryfery grzały solidnie. zdecydowanie cieplej niż 40C. Postawiłem rolkę sensii 200 na kaloryferze i stała tam przez jakieś 3 miesiące Film zrobiłe,. skrosowałem i co? I nic, wyszedł jak zawsze, leciał strasznie w zielone jak to sensia 200 po krosie. Wnoszę z tego, że trzymanie filmu poza lodówką, a nawet w ogromnym cieple, (kaloryfer grzał zdecydowanie cieplej niż 40C, trudno było go dotknąć) nie niesie ze sobą jakichś strasznych kensekwencyj. Nie wiem jak z BW, ale mam kilka aparatów z załadowanymi kliszami i ostatnie upały nie robią im nic złego.

Sprawa opisana przez kolegę, którego wypowiedź cytuję wydaje się raczej spapraniem sprawy przez lab niż przez upał...


Może być, że masz rację. Może być i tak, że powodem jest specyfika emulsji na tym akurat filmie, a możliwe, że powodem może być coś jeszcze... nie wiem rypnięty obiektyw (chociaż nie wiem co by mu musiało być, żeby robił takie efekty)

Awatar wadi-akarit
wadi-akarit

Pet napisał(a):
Z wielkim smutkiem muszę stwierdzić, że ostatnio stałem się bogatszy o doswiadczenie, które predystynuje mnie do zabrania głosu w niniejszym wątku.

Posłuchajcie przeto mojej rzewnej historyji...


Zwykle robiąc slajdy krosuję je. Postanowiłem ostatniej zimy zrobić mały eksperyment. Zima była sroga i kaloryfery grzały solidnie. zdecydowanie cieplej niż 40C. Postawiłem rolkę sensii 200 na kaloryferze i stała tam przez jakieś 3 miesiące Film zrobiłem, skrosowałem i co? I nic, wyszedł jak zawsze, leciał strasznie w zielone jak to sensia 200 po krosie. Wnoszę z tego, że trzymanie filmu poza lodówką, a nawet w ogromnym cieple, (kaloryfer grzał zdecydowanie cieplej niż 40C, trudno było go dotknąć) nie niesie ze sobą jakichś strasznych kensekwencyj. Nie wiem jak z BW, ale mam kilka aparatów z załadowanymi kliszami i ostatnie upały nie robią im nic złego.

Sprawa opisana przez kolegę, którego wypowiedź cytuję wydaje się raczej spapraniem sprawy przez lab niż przez upał...

Post był edytowany 2010-07-19 13:10:20

Awatar Pet
Pet

Z wielkim smutkiem muszę stwierdzić, że ostatnio stałem się bogatszy o doswiadczenie, które predystynuje mnie do zabrania głosu w niniejszym wątku.

Posłuchajcie przeto mojej rzewnej historyji.

Dwa tygodnie temu załadowałem do świeżo zdobytego aparatu (Konik S2 Auto) film Rollei 100, celem wykonania testowych zdjęć. Roleczka nieprzeterminowana, świeżo kupiona, więc ogólnie luksus i elegancja. Trochę zdjęć zrobiłem jeszcze tego samego dnia, trochę tydzień później, a końcówkę filmu postanowiłem wypstrykać w ostatnią sobotę. Pomiędzy kolejnymi sesjami aparat stał sobie grzecznie na zacienionej półce w mieszkaniu, w temperaturze (z racji panujących ostatnio upałów) nieco wyższej od tzw "pokojowej", ale bez przesady. W ostatni łikend aparat był wystawiony na działanie słońca z filmem w środku przez jakąś godzinę, kiedy dyndał mi na szyji w trakcie robienia zdjęć (temperatura tego dnia jakieś 35 - 37 stopni). Tyle zajeło mi skończenie rolki, po czym wyjąłem ją z aparatu, schowałem ją do pudełka i wsadziłem do kieszeni. Ponieważ po drodze miałem zakład fotograficzny to wracając do domciu zahaczyłem o niego i oddałem film do wywołania.
Trochę się zdziwiłem, kiedy się okazało, że pudełko z filmem jest cieplutkie jak piecyk martenowski. Termometru w paluchach nie mam, ale obstawiam, że mogło być nagrzane do 40 stopni. Nic to - powiedziałem sobie i zostawiłem film w labie.
Odbieram, patrzę i cóż widzę? Kleksy. Najpierw pomyślałem, że może dalmierz jest jakiś rozregulowany i zdjęcia powychodziły po prostu nieostre, ale popatrzyłem uważniej i okazało się, że to nie jest kwestia "nieostrości". Wszystkie klatki na filmie przedstawiały ni mniej ni więcej, tylko fantazyjne plamy, po których trudno nawet wyrokować, co powinno znajdować się na zdjęciu. Wygląda to tak jakby naświetlona emulsja się rozlała (strzelę wieczorem skanik i zaprezentuje ten nietuzinkowy efekt). Dodam, ze kiedy wyciągałem film z aparatu rolka nie była jakaś specjalnie ciepła, natomiast po przebywaniu przez 45 minut w pudełku schowanym w kieszeni (dodajmy: w bocznej kieszeni bojówek, więc nie ciasno przy ciele) grzała jak mały kaloryfer.

Bądźcie więc czujni i nie drwijcie z przenośnych lodówek

Post był edytowany 2010-07-19 12:52:03

Awatar Dustin1
Dustin1

Klara napisał(a):
jzl napisał(a):
(...) Zdarza się wam chować aparaty do lodówki, pomiędzy piwo i ogórki?

Mi sie nie zdarza, tak na logike, to w lodowce chyba za mokro jest dla aparatu. No i zwykle nie ma miejsca, bo jest duzo piwa.


W lodówce wbrew logice nie ma wilgoci. Jest sucho ale zimno. Cała wilgoć jest odprowadzana na zewnątrz urządzenia. Problem powstaje jednak po wyjęciu aparatu czy też piva. Następuje kondensacja pary wodnej na rzeczonym obiekcie.

Awatar Gringo997
Gringo997

ostatnio robiąc jedno zdjęcie zeszło mi około 30min, a dziś w granicach 15min bo dużo mniej ustawiania miałem więc można byłoby spokojnie sobie piwko sieknąć


co do filmów w lodówce to jedynym sensownym pomysłem jest włożenie kaset od wielkiego formatu do worka zip takiego dużego i ciach do lodówki...

ale tego też nie robię...



www.maciejsobol.blogspot.com

SKANER BĘBNOWY DO SPRZEDANIA


pozdrawiam Maciek
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.