Wiadomo, że wygląda podejrzanie. Osama Bin Laden, ledwo rozpoznałem. Że niby to aparat fotograficzny? Nie dość że terrorysta to jeszcze szpieg.
JESTEM TERRO RYSTĄ A NIE FOTO GRAFEM
PS. Urządzonko które pan trzyma w dłoni służy do umieszczania graffitii na zdjęciach innych. W momencie gdy ktoś robi zdjęcie, fotocela zamontowana na szczycie aparatu odbiera błysk i wali fleszem zamocowanym w tylnej ściance. Światło przechodzi przez wywołaną rolkę slajdu (umieszczoną w aparacie). Obiektyw rzuca obrazek na ścianę.
filozof97 napisał(a): był kiedyś nawet temat- pineholowy terrorysta- ciekawe, jak zareagują, gdy mojego 'mazura 135' przykleję na taśmę do jakiegoś słupa- czy mnie zaaraesztują?
A ładne, zastanawia mnie czemu ludzie nie wymyślają imion, tylko ciągle to samo "Dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju" (Łk 1, 78-80)
był kiedyś nawet temat- pineholowy terrorysta- ciekawe, jak zareagują, gdy mojego "mazura 135" przykleję na taśmę do jakiegoś słupa- czy mnie zaaraesztują?
Hmmm, patrząc na tę grupkę na stronie głównej, z wycelowanymi gremialnie lufami.. Mam wątpliwości.. Paparazzi napadający tłumnie ludzi to dla mnie niestety terror jak najbardziej.. Banda reporterów wciskająca ludziom mikrofony niemal wszędzie to dla mnie swoisty terror.. Nie jestem więc tak do końca przekonany. Dowiedziałęm się jak działa prasa przy okazji smoleńśkiego wypadku.. Można to podciągnąć pod działania terrorystyczne.
Edit - żeby było jasne - fotograf chodzący po mieście i robiący zdjęcia, nie przeszkadzający innym ludziom, szanujący ich uczucia itp. terrorystą nie jest, nawet z Flexaretem
Post był edytowany 2010-05-28 21:00:55
Jeśli Bóg jest wszechmogący to czy może stworzyć taki kamień, którego nie będzie mógł podnieść?
"Dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju" (Łk 1, 78-80)