Czytałem o tym w literaturze, że papiery "dzienne" istniały i używano ich przy kopiowanu stykowym. Czytałem ale nie bardzo zrozumiałem, i dlatego sie tu utwierdzam.
Otóż miały to być papiery nie wymagające wywoływacza--tzn. naświetlały się swiatłem słonecznym i od razu powstawał na nich obraz pozytywowy , który można było podglądać uchylając kopioramkę. Gdy był już dobry, to sie papier taki wkładało do utrwalacza (składającego sie z 2 roztworów) --efekt = odbitki w kolorze brązowym.
Czy ja dobrze zrozumiałem opis ? (ksiażka Duniłowicza z 1954 roku).
Czy obecnie są takie papiery ?