Witajcie.
Tak się życie potoczyło, że wejszłem w posiadanie drugiego aparatu z literką S i cyferką 2 w nazwie. Konik świetnie wygląda, obiektyw przeczysty, listki przysłony i migawki jak nowe, ale...:
1. Naciąg nie naciąga, czyli dźwignia stawia opór po pokonaniu kąta martwego ruchu.
2. Coś niedobrego dzieje się z samowyzwalaczem - był zablokowany w gotowości, ale nie można wyzwolić migawki z powodu niemożności - vide pkt.1; przesunąłem go ręcznie na pozycję wyłączoną.
3. Światłomierz po założeniu pastylki 625 reaguje, ale strasznie przewala. Na iso 100 w dziennym oświetleniu z dzisiaj i teraz proponuje dla min. dziury, czyli 1.8 1/30s. Sixtomat pokazuje dla 2.0 1/1000, więc coś tu grubo nie gra.
4. Światłomierz zdaje się blokować możliwość wyzwolenia migawki nawet w trybie manualnym - aparat nie pozwala mi na ręczny wybór przysłony i czasu: wskazówka światłomierza po naciśnięciu spustu do połowy wykonuje ruch i jeżeli wyląduje poza skalą wyzwoliciel jest zablokowany.
5. Dalmierz ma odklejony element z plamką - kilka razy zobaczyłem fragment tego cuda w którymś rogu ramki. Zresztą taki mój los - to już drugi dalmierz z identyczną przypadłością, Oly 35RC przez pierwsze dwa dni miał sprawny...
No i w sumie to nie wiem, po co to piszę - chyba żeby się wyżalić, bo nawet nie wiem, o co spytać
Gdyby nie to, że aparat był prawie za darmo (w zestawie jeszcze pokrowczyk skórzany i filtry - ufałka i polar Minolty) płakałbym żywymi łzami. A co do pytań - czy ktoś z Was ma taki model i przechodził podobne problemy? Mam nadzieję, że żadna z tych usterek nie jest nie do naprawienia: bardzo mi się podoba ascetyczny design tego pudełka a i optyka robi nadzieję.



http://www.flickr.com/photos/peludito/