Witam.

Dziś wróciłęm do domu i postanowiłem od razu wywołać, póki czas, film - Fomapana 100. Zasadniczo przed wyjęciem filmu z aparatu licznik sie zatrzymał nie wiem czemu na 29 (może sie zawiesił?).

W każdym bądź razie - problemy się zaczęły przy zakładaniu filmu na szpulę. Koreks Kaiser. Kawałek wchodził, a po tym nagły opór, film słychać że się marszczy albo coś. No nic, ciemno jest, ale rozbieram szpulę i jeszcze raz. I to samo. No nic, zwijam film, zapalam światło. Szpula OK, ale poszedłem po drugą. Ten sam problem...
Nic, mówię sobie, niewywołąny film mi do niczego nie potrzebny, noktowizora nie mam żeby zobaczyć o co chodzi, więc postanowiłem na hama film nawinąć. Początek gładko wchodzi i opór, ale co tam. Trzeszczy to, marszczy, ale film się wsuwa z oporem. W koncu wyczułem, że już dalej nie chce definitywnie, a z brzegu wystaje film... W sumie dużo go nie zostało, wiec ciach.

Następnie wywoływanie...

I otwieram koreks, szpulę. Ale masakra!
Brzegi filmu są porozrywane, wszystko zwinęło się w zewnętrznym rowku zamiast wchodzić w spiralę... W efekcie "ciasności" 3/4 filmu w ogóle nie miało kontaktu z cieczą, może z 6 klatek da się z tego wyciągnąć... Żal mi zdjęć, no ale już po fakcie.

Co może być przyczyną? Korpus? Był nim Revueflex SC-1, ale nie wyczułem jakiegoś rwania brzegów podczas robienia zdjęć. Sam nie wiem, czy mieć po tym wypadku uraz do Fomy? Szpule są w porządku.


I przy okazji: utrwalacz Fomafix U-1. Po kilku filmach na dnie flaszki osiadł się mocny biały osad. W każdym bądź razie utrwalacz działał należycie (robiłęm test przed zabawą). Od czego on jest? Czy nadaje się już do wymiany?