Ostatnio oglądając zdjęcia na naszym portalu, niektóre bardzo mi przypominały zdjęcia sprzed wielu lat. Od technicznej strony podchodzą bardzo pod lomografię. Sięgnąłem więc po albumy i szybciutko znalazłem te foty. Zacząłem się zastanawiać gdzie ów aparat może się znajdować. Nie mogłem go znaleźć w domu więc zacząłem szukać w miejscach, w których zakotwiczyłem byłem w przeszłości na dłużej. Czyniłem to raczej bez specjalnych emocji, wiedząc, że i tak mam przecież lepszy, nowszy sprzęt i to sprawny.
Ale moje chęci na znalezienie aparatu rosły wraz pojawieniem się możliwości samodzielnego wywoływania filmów cz-b. Mijały miesiące, a mi co jakiś czas odzywał się pomysł znalezienia owego aparatu. No ale z biegiem czasu ubywało miejsc, w których mógł się on znajdować. A ja zacząłem rozpatrywać kwestię w kategoriach "szkoda, że gdzieś zapodziałem".
Pozostawiłem więc sprawę samej sobie, magicznie licząc na to, iż intuicja i tym razem mnie nie zawiedzie.
Dzisiaj o 4.40 rano zadzwonił domofon. To była policja. Poprosili by zejść na dół. Poszedłem a oni pokazują kartony, pakunki dziwnie znajome. W nie mojej eleganckiej torbie pośród innych nieistotnych i bezwartościowych szpargałów spokojnie leżał sobie TEN mój aparat. W futerale, troszkę tylko zakurzony, pachnący, prawie nówka.
W nocy podczas patrolu zauważyli bardzo "zmęczonych", wątłych ludzi z pakunkami. Po kilku chwilach powiedzieli, że te szpargały znaleźli w mojej piwnicy
To siluet-elektro. Bez baterii. I tak oto, leży sobie teraz przede mną ten kompakcik a ja kombinuję co dalej.

Post był edytowany 2010-04-28 07:49:58