Awatar bmm

kupiłem sobei kamerę 13x18 i kilka pytan mam...

bmm 31

O takie coś sobie kupiłem, czy od kogoś z forum-nie wiem
http://img10.allegroimg.pl/photos/400x300/940/83/82/940838200

, ostatni 'konserwator' się nie popisał, gwoździki i śrubki powkręcane niedbale, ma trochę ubytków... ale zajmę się tym -mam nadzieję że coś z tego wyjdzie - z Wasza pomocą
i tak:

chcę ją rozłożyć wyczyścić i zaimpregnować, lecz czym?
potrzebuje matówkę, jeśli komuś zalega to odkupię, gdzieś tu mi wpadło kiedyś w oko, że ktoś proponował zrobienie matówki
Mam jedną kasetę dwustronną, jutro, jeśli moja małpka nie zaszwankuje to zrobię za dwa zdjęcia jak toto wygląda i powieszę

łobiektyw - brakuje jednego listka przesłony a dwa są uszkodzone, rozglądam się więc za innym jakimś-jakim? do czego? do portretu, do całej sylwetki babeczki nagiej jakiejś do krajobrazu, rozmyślam o jakimś 240mm, lecz czy dobra drogę obieram?
Pomożecie??? Pomożemy!!!
Pomóżcie

Na razie to tyle mych pytań i wątpliwości, lecz na pewno nie koniec



nic nie muszę, mogę wszystko

Odpowiedzi 31

Awatar lolo
lolo

rbit9n napisał(a):

to ja powiem,

Z chemii miałem poprawkę ))



Jeśli Bóg jest wszechmogący to czy może stworzyć taki kamień, którego nie będzie mógł podnieść?
Awatar rbit9n
rbit9n

lolo napisał:
...
2. Kleje na bazie różnych chemicznych rozcieńczalników (jak np rosyjski feniks - nb. używałem go czasem zamiast lakieru, czy butapren i podobne) równiez są wykluczone ze względu na długi czas neutralizacji owych związków, co za tym idzie niewiadomego wpływu na emulsję światłoczułą filmu.
...


to ja powiem, bo chyba wiem, że rozpuszczalniki organiczne trochę garbują błonę, wywołuje się prawie normalnie, ale nienormalnie się utrwala, trzeba nico wydłużyć. jednak zgodnie z sugestią Jurka, radziłbym omijać łukiem.

Awatar lolo
lolo

nie bardzo mogę pomóc co do materiału - w życiu nie miałem wielkiego formatu w rękach, kilka razy widziałem z daleka Jeśli chodzi o klejenie czegokolwiek wewnątrz kasety, to wybór klejów ogranicza to, że:
1. Klej nie może przesiąknąć przez materiał musi więc być dośc gęsty i szybko (relatywnie) wiązać lub warstwa kleju musi być bardzo cienka.
2. Kleje na bazie różnych chemicznych rozcieńczalników (jak np rosyjski feniks - nb. używałem go czasem zamiast lakieru, czy butapren i podobne) równiez są wykluczone ze względu na długi czas neutralizacji owych związków, co za tym idzie niewiadomego wpływu na emulsję światłoczułą filmu.

Użyłbym dla ostrożności kleju w sprayu (tylko na powierzchnię kasety, nie na płótno)- używa się go do klejenia zdjęć na podłoża piankowe - nie reaguje z emulsją odbitek. W Warszawie kupowałem go w plastyku na Szkolnej.. Ze względu jednak na to, że daleko mi obecnie do domu, nie mogę sprawdzić, czy połączy materiał z (no własnie - metalem czy drewnem?) z kasetą.
Co do samego materiału - mogę tylko przypuszczać - gęsto tkane płótno czymś dodatkowo zaprawiane. Przecież włókna syntetyczne to stosunkowo świeży wymysł.



Jeśli Bóg jest wszechmogący to czy może stworzyć taki kamień, którego nie będzie mógł podnieść?
Awatar bmm
bmm

To ja mam kolejne pytanie
Tym razem rozchodzi się o materiał, który jest wewnątrz kasety, na tym zgięciu, czy można gdzieś taki kupić, ewentualnie czym zastąpić i czym kleić?



nic nie muszę, mogę wszystko
Awatar bmm
bmm

Dzięki wielkie za tak wyczerpującą odpowiedź!!!



nic nie muszę, mogę wszystko
Awatar lolo
lolo

Dodatek:
Jeśli chodzi o powyginane "zwichrowane" elementy drewniane, czasem (zależy to od gatunku drewna) udaje się je "wyprostować" metodą "na parę": utrzymujemy (oczyszczony uprzednio) element przez pewien czas (znów - zależy od gatunku drewna)nad parą wodną po czym ściskamy pomiędzy dwoma ciepłymi stalowymi płytami (o gładkiej powierzchni, zabezpieczone dodatkowo np alufolią - chodzi o wyeliminowanie zabarwienia od ew. rdzy). Dociągać dociski (ideałem jest mała prasa hydrauliczna - do zrobienia metodą domową z podnośnika 2T)równomiernie i bez pośpiechu. Do niewielkich elementów wystarczają płyty o grubości ok 10mm. Drewno powinno wrócić do pierwotnego kształtu w sposób trwały po ok 3-5 dniach. Jednak metoda ta kiepsko działa w przypadku np. mahoniu i innych - bardziej odpornych na wilgoć gatunków. Także klejone ramki warto umieścić pomiędzy dwoma płytami a to z tego względu, że klej "ściągając" może nam je nieco zwichrować.



Jeśli Bóg jest wszechmogący to czy może stworzyć taki kamień, którego nie będzie mógł podnieść?
Awatar lolo
lolo

co do kleju (swego czasu zajmowałem się renowacją mebli i drewnianych telefonów na własny użytek) - nie sądzę, by miało to jakieś specjalne znaczenie. Dawniej używało się kleju kostnego, nieco później powszechnie stosowano kazeinowy. Klej kostny nie plami drewna ale jego stsowanie jest dość męczące. Granulki kleju trzeba wsypać do jakiegoś naczynia (metalowego) następnie umieścić w większym naczyniu z wodą - zestaw na gaz i grzać aż z kleju zrobi się jednolita masa. Wadą kleju kostnego jest to, że zastyga na kamień i nie jest w ogóle elastyczny. Po jakimś czasie - z racji tego, że drewno "pracuje" (w zależności od temperatury i wilgotności kurczy się i rozszerza), zdarza się, że klej kostny "puszcza" Ponadto drobne elementy - wpusty, felce, itp, trudno jest dobrze tym klejem nasmarować, gdyż jest gęsty. Kleju kazeinowego nie używałem - jeden raz tylko i to mi się zważył.
Najczęściej do łączenia drewna używam vicolu (wikolu). Trzeba uważać, gdyż w obrocie jest mnóstwo różnych wariantów tego spoiwa - nie wszystkie dobre. Oryginalny vicol można rozcieńczać wodą lub mlekiem. Co ciekawe - spoina jest tym silniejsza, im rzadszy (do pewnych granic oczywiście) jest klej. Minus jest taki, że plami on drewno, trzeba więc używać go ostrożnie - w takie zaplamione miejsce nie da się dobrze wetrzeć politury czy wosku, bo będzie je inaczej przyjmowało od reszty. Nie da się także dobrze zabejcować. Plus jest taki,że spoina jest w pewnych granicach elastyczna, dobrze więc znosi wspomniane wyżej zmiany warunków. Po wyschnięciu przyjmuje barwę bladobiałą.
Jeśli coś się rozeschło, trzeba to do końca delikatnie rozdzielić. Zdjąć resztki kleju ze wszystkich powierzchni. Tu uwaga - szlifowanie papierem ściernym może zmienić wymiary, co jest szczególnie istotne w przypadku wpustów i felców. Lepiej więc delikatnie podskrobać małym trójkątnym skrobakiem (zrobiłem sobie taki, szlifując pilnik-iglak). Wymiar skrobaka zależy oczywiście od wielkości skrobanej powierzchni. Nie trzeba zdejmować całego kleju, trzeba jednak mieć na tyle dużą powierzchnię surowego drewna, by nowy klej mógł się z nią związać i utworzyć mocne polączenie.Jasne, że trzeba zachowć równoległość płaszczyzn. Po oczyszczeniu (jeśli chodzi o wpusty) elementy powinny łączyć się z niewielkim oporem. Jeśli łączą się zbyt luźno - jest problem. Trzeba wtedy użyć gęstszego kleju, który na dodatek da po wyschnięciu barwę podobną do barwy drewna PO jego zakonserwowaniu. Dlatego, że klej będzie musiał wypełnić tę niewielką lukę, która powodowała, że elementy łączyły się luźno. Raczej nie zalecałbym w takim wypadku vicolu bo będą widoczne jasne paski kleju. Przygotowane elementy smaruje się klejem (cienka warstwa na wszystkich powierzchniach), odczekuje chwilę (jeśli chodzi o vicol. Czas zależy od gęstości kleju) i łączy. Warto przygotować wilgotną ściereczkę, by wytrzeć nadmiar kleju. Trzeba to zrobić OD RAZU, zanim klej wsiąknie tam, gdzie go nie miało być. Ewentualnie należy użyć zacisków (często używam klipsów do papieru), by docisnąć powierzchnie i zaobiec przesuwaniu się klejonych elementów względem siebie.. Naturalnie metalowe powierzchnie zacisków należy zabezieczyć miękkim plastikiem, filcem, papierem - zależy co i na jakiej powierzchni kleisz i jaka jest siła docisku. Po wyschnięciu zacisk zdejmujemy i doszlifowujemy delikatnie połączenie (zazwyczaj jest to konieczne w przypadku starego drewna.
Szpachle - najlepiej nie żałować kasy i użyć gotowych kolorowych szpachli specjalistycznych. Można czasem zrobić szpachlę samodzielnie - szczególnie w niezbyt eksponowanych miejscach ale dotyczy to raczej powierzchni lakierowanych. Używa się drobin opiłków oryginalnego drewna i wykonuje pastę przy pomocy dodania lakieru, jaki będzie użyty do malowania.
Uzupełnianie większych ubytków - nie ma rady, trzeba wyciąć ubytek tak, by wykorzystać później rysunek drewna. Używa się specjalnie przygotowanych szablonów, często też można wykonać sobie własne narzędzie - zależy to od rodzaju drewna. Dość to szeroki temat, raczej na ew. opis na priv. Taka wstawka będzie zawsze rozpoznawalna, można jedynie, dzięki staranności lepiej lub gorzej ją ukryć.



Jeśli Bóg jest wszechmogący to czy może stworzyć taki kamień, którego nie będzie mógł podnieść?
Awatar bmm
bmm

Tak sobie dziś w pracy myślałem i o coś zapytać się chciałem... A właśnie! Miech!!! Bartek napisał że używa 'Comodo', a Starwax'a do skóry ktoś stosował?

Rozeszła mi się kaseta i zastanawiam się jakiego kleju użyć, jakieś takie coś zwykłe do drewna, czy musi być specjalny do renowacji staroci?



nic nie muszę, mogę wszystko
Awatar bmm
bmm

Bartek, dzięki wielki, zaraz brykam na Twego bloga i poczytam... ale jeszcze zapytam( choć odpowiedź pewnie zaraz poznam) czym pozbyć się starego 'lakieru', papier ścierny, czy jakoś chemicznie?

Dopisze jeszcze, jeśli chodzi o szybkę na matówkę, tak wszyscy uparli się na "szybkę od szklarza" a jak w szybki zaopatruję się w sklepie dla plastyków, stoją sobie na półkach przeróżne rozmiary -13x18 kosztuje 1,50zł.

Edytowałem: "Zwróć tylko uwagę czy obiektyw, który sobie upatrzysz kryje Twój format *i daje możliwości shiftów i pokłonów). "

Bo tego nie rozumiem, skoro obiektyw np.240mm pokrywa format13x18 to może nie nadawać się do pokłonów i shiftów?

Post był edytowany 2010-04-21 19:59:25



nic nie muszę, mogę wszystko
Awatar FILIP
FILIP

Super!



Krzysiek
Awatar barteess
barteess

Ładny aparacik, ciekawa konstrukcja. Widzę jednak, że będzie wymagał dobrej ręki oraz sporo czasu i zaangażowania. Jeśli test to format 13x18 cm, to standard dla tego formatu ma ogniskową około 210mm i takiego obiektywu powinieneś poszukać. Może być też coś delikatnie dłuższego (240 270mm też będzie ok). Zwróć tylko uwagę czy obiektyw, który sobie upatrzysz kryje Twój format *i daje możliwości shiftów i pokłonów). Nie jest to takie oczywiste zwłaszcza jeśli chodzi o stare obiektywy wielkoformatowe.

Co do samych napraw. Nawet jeśli nie będziesz chciał ściągać starej politury i nakładać nowej, to aparat i tak trzeba będzie rozebrać na części pierwsze. Daję głowę, że w tej chwili jest silnie zabrudzony i rozregulowany. Musisz wyjąć wszystkie zębatki i dokładnie je wyczyścić. Po wszystkich zabiegach Twój aparat powinien nie tylko lśnić, ale także wszelkie kontry, dociski, zębatki powinny pracować bez zarzutu. Jeśli tak nie jest, tzn. że trzeba szukać przyczyny. Zwróć uwagę czy po zmontowaniu aparatu czołówka i "dupka" trzymają odpowiednie kąty (zwłaszcza między podstawą). Stare aparaty nie zawsze były przechowywane w odpowiednich warunkach i drewno mogło się powyginać. Właśnie to jest największym problemem, a nie drobne ubytki drewna czy nieoryginalne śrubki.

Rozkładając aparat, dobrze jest wykonywać dokumentację fotograficzną. Zakładam, że nie masz pamięci absolutnej, więc dużo łatwiej będzie Ci poskładać potem wszystko w całość. Mimo, że drewniaki wydają się być prostymi konstrukcjami, to mając potem pełno prowadnic i stos śrubek, ciężko umiejscowić je we właściwym miejscu.

Jeśli chodzi o czyszczenie i konserwację drewna, to jest to osobny, dość rozbudowany rozdział. Tak jak wspominał bolas, w najbliższym czasie planuję w moim blogu zamieścić obszerny poradnik na temat restauracji starych drewniaków. Mam spore doświadczenie, bo przywróciłem do życia już kilkanaście kamer o różnych formatach po drodze popełniając mniejsze lub większe błędy Zachęcam zatem do odwiedzania strony. Może informacje na niej zamieszczone okażą się pomocne.




barteess
http://bartoszkoszowski.com/
http://barteess.blogspot.com/
Awatar viper1986
viper1986

gsmk napisał(a)

A może lepiej coś takiego?



Wiem, że OT - ale nie mogłem się powstrzymać...


Dobrze, że swojego Lubitela sprzedałem. Uchroni mnie to przed tak okropną konstrukcją.

Awatar emilunio
emilunio

gsmk - niezłe, niezłe

zaczynam się wahać, ponieważ lubitelek ma jakąś dziwnie wypukłą "matówkę" jak jajko :/

Awatar gsmk
gsmk

emilunio napisał(a):
dobra, to nie robiąc offtopic'ku zabieram się za rozkręcanie lubitelka i wyciągnięcia z niego matóweczki


A może lepiej coś takiego?



Wiem, że OT - ale nie mogłem się powstrzymać...

Post był edytowany 2010-04-20 00:06:58

Awatar emilunio
emilunio

dobra, to nie robiąc offtopic'ku zabieram się za rozkręcanie lubitelka i wyciągnięcia z niego matóweczki

Awatar locate
locate

Pasta zaworowa w agromie lub sklep motoryzacyjny

Te pół godziny to tak na oko zależy od intensywności i twojej cierpliwości wbrew pozorom pół godziny wytrzymać i ciągle pocierać to nie jest takie proste



Malowane ustami
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.