Od pewnego czasu oglądam sobie to forum i muszę powiedzieć, że jest tu bardzo sympatycznie i miło, a w dodatku kompetentnie! Ta niesłychana kombinacja tych unikalnych cech wręcz wymusza na mnie stwierdzenie, że jest to najprzytulniejszy fotograficzny forumowy kącik jaki widziałem w polskiej sieci. To stwierdziwszy i posłodziwszy, nabieram pewnej śmiałości, by zapoczątkować jakiś wątek dyskusyjny i filozoficzny z nadzieją nie narażenia się na pisemno-słowne połajanki i wytykanie nieznajomości rzeczy połączone z aluzjami o prawdopodobnej lub domniemaniej niższości aktualnie piszącego te słowa w dziedzinie bycia człowiekiem.

Skończywszy powyższy mętny wstęp ogólny zaczynam wstęp właściwy... Otóż amator fotografii ma według mnie pewną przewagę nad profesjonalnym fotografem: ma on bowiem chęć i czas na filozofowanie o fotografii. Skwapliwie korzystawm z tejże przewagi i niniejszym chciałbym zadać nurtujące mnie od pewnego czasu pytanie...
Załóżmy, że amator fotografii już się trochę oświecił i określił swój gust fotograficzny na tyle, że nie musi pytać innych o ocenę swoich zdjęć, bo dobrze wie co mu wyszło a co nie i w jakich tematach jest dobry. Właściwe moje pytanie brzmi: co dzieje się dalej? Czy amator ma szansę się jeszcze rozwijać? Czy ma szansę na jakieś nowe emocje, satysfakcję z osiągniecia kolejnego wtajemniczenia?
A może już wszedł w fazę nasycenia i dalej krzywa osiąganej dobroci zdjęć względem czasu będzie już tylko płaska? Prosiłbym o podzielenie się refleksjami na ten temat amatorów z latami doświadczenia na karku...