Zdaje sobie sprawę z całego tego zamieszania wokół x-ray o zadymionych filmów. Do tej pory udawało mi się ego uniknąć, ale wygląda na to, że trafili mnie.
Kolega rzucił na cargo do samolotu kilka paczek materiałów.
Hp5 niestety dostał po garach... fotki zadymione. Na całej powierzchni, łącznie z ramkami, które powinny byc przezroczyste. Wymiana utrwalacza nic nie dała więc chyba na 100% x-ray przepalił mi filmy.
Ale w tym samym bagażu leciały Provia 100F i Kodak Portra 160NC i dzisiaj wywołane nie pokazują żadnych oznak przedawkowania x-ray.
Czy znaczenie ma tutaj czułość filmu i struktura BW...?
Tak staram się dociec problemu..
FotoPropaganda