Odpowiedzi 328

Awatar implicite
implicite

Ojciec prowadzący napisał:
Odpowiedź na pytanie jest prosta i brzmi: LOGIKA. /ciach/

Właściwie to powtórzyłeś to, co napisałem w inauguracyjnym wątku. Nie o to pytałem, bo logicznie i ja potrafię myśleć, ojcze prowadzący. Chodziło mi o to, czy dzieląc i łącząc ciecz możemy ją traktować matematycznie, czy też należy uwzględnić wynikające z operacji dodatkowe czynniki. Bo jeżeli tak, to już nie logika nam powie jakie, ale doświadczenie życiowe kursantów.

Kiedy oglądasz po raz pierwszy strzelbę, to choćbyś poznał do najdrobniejszych szczegółów jej budowę i logiczne zależności pomiędzy poszczególnymi elementami, to i tak nie wydedukujesz, że wypali po pociągnięciu za spust. Żeby to stwierdzić, potrzebne jest DOŚWIADCZENIE.

Problem może i z pozoru wydaje się błahy, ale spójrz: wciąż nie mamy jednoznacznej odpowiedzi.



Wstęp do wątpienia
Awatar Malczer
Malczer

implicite napisał(a):
... /ciach/

Gitarę zawracacie towarzyszu i komplikujecie (podchwytliwie) prostą sprawę.
Odpowiedź na pytanie jest prosta i brzmi: LOGIKA.
Masz litr wywoływacza? Ile wchodzi do koreksu? 800 ml? Załóżmy, że tak. Odlewasz więc z tego litra 200 ml i zostawiasz sobie na ew. inne wołanie niż standardowe. Inne, czyli np. 1:1, 1:2 czy też 1:3 (to ostatnie znowu daje 800 ml, i proszę mi tu nie imputować, że mam pisać 1+3, bo w matematyce to i owszem, ale w chemii 1+3 niekoniecznie zawsze daje 4, czasem mniej, ale te rozważania zostawimy na długie zimowe wieczory).
Tak więc, masz do dyspozycji 800 ml wywoływacza i zawsze wlewasz do koreksu wszystko. Zapobiega to mieszaniu starej chemii z nową (tragedii nie ma, ale...), przeliczanie czasów nie nastręcza problemów, bo całość starzeje się równo itd.
Pamiętać trzeba, aby do ilości wywoływacza potrzebnego do napełnienia koreksu doliczyć małą „górkę” bo zawsze może się ciut rozchlapać, a i przy zlewaniu z powrotem jednak zostają minimalne ilości w koreksie.
I tyle na dziś od ojca prowadzącego się dobrze, aczkolwiek nie najlepiej ...



Niemedialnie
Awatar mhw
mhw

implicite napisał:
Konsekwencje są takie, że przy dzieleniu roztworu nie muszę tak szybko wydłużać czasu wołania, do czego podchodzę z pewną dozą niechęci.


Przeciwnie, jeśli podzielisz 1l wywolywacza i będziesz korzystał z jednej części aż do jej wyczerpania, to teoretycznie po wywołaniu jednego filmu powinieneś wydłużyć czas wywoływania kolejnego jak po 2 filmach wywołanych w całym litrze.

Awatar implicite
implicite

Hiacynt II Odmieniony pisze:

No tak, zdania, jak zwykle są podzielone. Łączyć czy dzielić? To ja może będę zlewał do jednej flaszki, a potem dzielił? Jak w tym dowcipie: heblować deski na podłogę, czy nie heblować? - Heblować. I kłaść heblowanym do dołu.

Może więc inaczej. Cały rozważany roztwór 1l jest przeznaczony na dziesięć filmów. Teoretycznie, dla filmów, nie powinno mieć znaczenia, czy hebluję, czy nie, prawda? A może ma? Konsekwencje są takie, że przy dzieleniu roztworu nie muszę tak szybko wydłużać czasu wołania, do czego podchodzę z pewną dozą niechęci.



Wstęp do wątpienia
Awatar rbit9n
rbit9n

Hiacynt III Odmieniony napisał:
...
Hę?


ja bym nie mieszał. dla mnie to tak, jakby do oleju po frytkach dolać nowego i udawać, że wszystko jest w porządku. że tak powiem.

ps. szczwany lis, aż dałem się nabrać. w pysk!

Awatar mhw
mhw

yoonson napisał:
łączyć, łączyć! to się regeneracja nazywa


To ja nieśmiało zaprotestuję. O regeneracji mogłaby być mowa, gdyby chodziło o dodawanie do wywoływacza specjalnego regeneratora (zazwyczaj o nieco innym składzie niż sam wywoływacz), który dodaje się w ściśle okreslonej ilości po n wywołanych filmów - i dotyczy to raczej procesów maszynowych. Zaś odnosząc się do pytania zadanego przez implicite: możesz mieszać zużyty wywoływacz ze świeżym, możesz też tego nie robić, jeśli wywołujesz rzadko to lepsze będzie rozwiazanie drugie (szczelnie zamknięty, świeży wywoływacz będzie miał większą trwałość) - pamiętaj tylko, że w pierwszym i drugim przypadku inaczej będzie trzeba wydłużać czas wywoływania dla kolejnych filmów.

Post był edytowany 2010-11-04 15:13:32

Awatar DAAD
DAAD

implicite napisał(a):
Tylko błona jest jedna.


I jednorazowa, jak żarówka spaleniowa



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Yoonson
Yoonson

wszystkie wywoływacze, podobnie jak dzieci, są wspólne!

Awatar DAAD
DAAD

On jest apodyktyczny, bo to nie Jego wywoływacz



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar implicite
implicite

Oczywiście, że wielorazowych. Apodyktyzm Twojej wypowiedzi Tomku, przekonuje mnie całkowicie.



Wstęp do wątpienia
Awatar Yoonson
Yoonson

łączyć, łączyć! to się regeneracja nazywa ale mówimy tu o wywoływaczach wielorazowego użytku - typu ID11.

Awatar DAAD
DAAD

Według mnie, użytego odczynnika nie należy mieszać ze świeżym. Procesy utleniające przebiegną wtedy znacznie szybciej i w sposób mniej kontrolowany



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar implicite
implicite

Witam po dłuższej przerwie i od razu zwracam się do praktyków.
Proszę mi darować bezceremonialność.
Choć problemat nie ma charakteru teoretycznego, zgrabnie będzie ująć go w modelu teoretycznym.
Mam litr roztworu roboczego, w którym mogę wywołać dziesięć filmów. Koreks zalewam, a druga połowę odstawiam do szafki na czarną godzinę. Logika podpowiada, że w połówce wywołam tylko pięć filmów, bo w przeciwnym razie cudownie pomnożylibyśmy wydajność wywojki. I tutaj kończy się użyteczność logiki na rzecz doświadczenia. Czy po wywołaniu zlewam wywojkę do oddzielnej flaszki, czy mogę połączyć część raz użytą z tą nieużywaną? Teoretycznie nie powinno to mieć znaczenia, ale skąd, pozbawiony doświadczenia, mam wiedzieć, że taki manewr nie wprowadzi do układu dodatkowego czynnika?
Hę?



Wstęp do wątpienia
Awatar bolas
bolas

Ja do RR400 używam stary przepis Sir Malczera:
R09 1:100, 20C i 25 minut. 2 koziołki co 5 minut i pierwszą minutę mieszane.
No i wpierw 2 minuty namaczania w samej wodzie, żeby szlag trafił warstwę securitas, bo inaczej wyjdzie niedowołana szara kupa No i koniecznie jak coś wyjdzie trzeba zimnym piwem wznieść toast za Malczera. Inaczej film się zwinie w kiszkę DNA. Czasami troszkę przeciągam np. do 27-28 minut. Podnosi troszkę kontrast kosztem detali.

Post był edytowany 2010-06-27 23:56:35



Łódź okiem przechodnia
Awatar AnnaN
AnnaN

viper1986 napisał(a):
Ciężkie jest życie fotografa amatora

Faktycznie ciężkie, ale chyba mogłabym się przyzwyczaić
Dziękuję za spotkanie i do zobaczenia!



flickr
Awatar implicite
implicite

viper1986 napisał:
Edit: Ciężkie jest życie fotografa amatora - ile to piwa trzeba wypić.. Ale dzień bardzo miło wspominam: poranne łowy z Piotrem, potem pifko z Jackiem i Anią (zwaną niespodzianką.

Niekiedy i ja potrafię sprawić niespodziankę.
viper1986 napisał również:
P.S jacku, pamiętaj: burn to nie jest burn, co byś w pracy nie pomylił

Teraz mi to mówisz? Ale przynajmniej wiem teraz, dlaczego jestem żwawy jak koliber.



Wstęp do wątpienia
Awatar viper1986
viper1986

Chodzi o to, że nie tylko Jacek prześwietlał RR400. A zdjęcie ma stanowić podpowiedz co do rozcieńczenia i czasu dla D76

Edit: Ciężkie jest życie fotografa amatora - ile to piwa trzeba wypić.. Ale dzień bardzo miło wspominam: poranne łowy z Piotrem, potem pifko z Jackiem i Anią (zwaną niespodzianką ). Bywajcie.
P.S jacku, pamiętaj: burn to nie jest burn, co byś w pracy nie pomylił

Post był edytowany 2010-06-27 20:37:21

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.