Ostatnio szukając czegoś na stryszku natknąłem się na pudełko zawierające naświetlone negatywy czarno-białe, o których jakoś musiałem całkiem zapomnieć... Są w nim taśmy typu foton, orwo i foma (wiem, że orwo dawno już nie istnieje , ale w latach z których muszą pochodzić te filmy, żadnych "zachodnich" nie kupowałem).
Strach pomyśleć, ale mogą one leżeć nawet około ośmiu lat od naświetlenia, tak się jakoś zabałaganiło przez przeprowadzkę...
Teraz ciekawość mnie zżera, co ja tam na nich sfotografowałem...
Mam więc do Was pytanie:
jak i w czym spróbować wywołania tych materiałów, żeby dało się zrobić z nich odbitki?
Przerabiał już ktoś podobny przypadek?

Pozdrawiam.