Człowiek przemieszcza się z lewej strony w prawą. Szybko. Załóżmy, że po grani wzgórza (żeby było bardziej siedemnastowiecznie). Na dole, w dużej odległości, ustawiony jest fotograf z prototypowym aparatem (niech będzie, że Kepler, żeby było bardziej siedemnastowiecznie) i za chwilę zrobi mu zdjęcie.

Wiemy, że:
1) obiekt na zdjęciu jest najbardziej poruszony właśnie wtedy, gdy przemieszcza się w linii równoległej do położenia negatywu, oraz że
2) wrażenie ruchu maleje wraz ze wzrostem odległości.

Pytanie: Czy jeśli odległość jest odpowiednio duża (bardzo duża), a możliwości dokładnego odwzorowania obiektu na negatywie nieograniczone, to ruch człowieka zostanie "zamrożony" nawet przy długim czasie, dajmy na to, przy jednej sekundzie lub dłużej?

Wydaje mi się mianowicie, że tak chyba właśnie powinno być. Z drugiej strony, jeśli to prawda, to niesie to ze sobą niesamowite implikacje w obrębie samej zależności czasu i przestrzeni. O czym - być może - później, bo nie chcę nikomu psuć gwizdka. Znaczy: gwiazdki.

PS: Nie edytowałem, chociaż chciałem. Przepraszam.