Zanim spędzę kolejne 10godz patrząc na tłumy ludzi z koszami sklepowymi wypełnionym po same brzegi rzeczami, które według ich mniemania są im niezbędne na te kilka dni świąt postanowiłem założyć ten oto temat. Czy w według was nadchodzące święta wiążą się jeszcze choć po części z tradycją, strojeniem choinki przez całą rodzinę, wspólnym kolędowaniem, wieczerzą wigilijną i tą najważniejszą podrożą na pasterkę o północy? Mnie osobiści przytłacza myśl, że w dzisiejszych czasach liczy się już tylko syto zastawiony stół, flaszka wódki (a najlepiej dwie), a tradycja: może wspólne zakupy świąteczne należało by nazwać tradycją? Obwinianie kasjera za kolejkę w sklepie, stęki i jęki babci stojącej w kolejce i ciągłe słowa "Panie, nie widzi Pan kolejki, rusz się". Ja tak tylko, z ciekawości pytam jak to u was wygląda. Osobiście pomimo tych codziennych 10godz w pracy staram się znaleźć czas na przygotowania świąteczne: wieczerza wigilijna tradycyjnie u babci, ze wspólnym kolędowaniem, radością z prezentów pod choinką...

Do usłyszenia po 22, tymczasem idę popatrzę na święta od strony komercji i szału świątecznych zakupów.