chciałbym, byście podzieli się swoją wiedzą...
mam tu na myśli technikę wykonywanie powiększeń w ciemni.
otóż - idzie o ilość zmarnowanego papieru...
jakie w tej materii macie sposoby?
oscyluję między dwoma sposobami:
1. wnikliwa analiza negatywu i stykówki, dobranie miejsc, jakie mają być doświetlone/niedoświetlone i próba wykonania powiększenia za pierwszym strzałem.
w tej metodzie sporo wykonuje próbek na światła, na cienie w różnych miejscach kadru.
2. naświetlenie kadru na docelowym rozmiarze, wywołanie, wysuszenie i na podstawie otrzymanego obrazu analiza i ustalenie gdzie i ile doświetlić/niedoświetlić.
w tej metodzie szansa otrzymania właściwego powiększenia (przy drugim blacie i kilku paskach na próbki) jest chyba dość duża.

inna sprawa, że jestem (niestety) perfekcjonistą - i w zasadzie zawsze znajdę jakieś mankamenty w swoich pracach, które nakazują mi coraz to nowsze próby zjednania się z estetycznym absolutem.

a jak u Was moi drodzy?
jakie macie sposoby?

no bo, kiedy robi się powieszenia 10x15 to blat w jedną, czy blat w drugą stronę nie ma większego znaczenia; ale już przy formatach 30x40 każdy blat to kila, czy kilkanaście nawet złotych...

na koniec wklejam emotkę, która świetnie obrazuje moje zdziwienie, że paczka papieru rozeszła się mi w dwa wieczory... - do tego zarost mam identyczny.

Grześ

Post był edytowany 2009-11-29 21:24:15