Przypiawszy Fujinona do starego Zeissa niczym Krzyz Zelazny do piersi, wyruszylem wczoraj na podboj mialkiej architektury wioski, w ktorej mieszkam. Wszystko poszlo gladko i frajda byla ogromna.

Jedna rzecz wszelako jest dla mnie niezrozumiala: Jesli unosze front aparatu, chcac zdjac jakis domek, i chce skorygowac walace sie sciany, to pcham tylek aparatu do przodu, tak aby stanowil jedna plaszczyzne z owymi scianami, prawda? - Prawda. I teraz tak: Im bardziej pcham tylek, tym bardziej zmniejsza sie ostrosc. Skad mam wiedziec, co czynic, by ostry pozostal caly domek, a nie tylko jego niewielka czesc?

Dodam, ze krycie mam wszechpotezne, bo obiektyw to 180 mm, a format tylko 9x12 cm, wiec moglem sobie pozwolic na mocne wygiecia. Byc moze wlasnie zbyt mocne i to spowodowalo bardzo niewielka ostrosc? Z drugiej strony z takim waskim obiektywem nie mialem chyba za bardzo innego wyjscia niz mocno giac.

Bede wdzieczny za praktyczne rady, jak postepowac w podobnej sytuacji. Nadmienie jeszcze tylko, ze front aparatu mi sie nie wygina, jeno unosi i opada (jak w piosence Republiki).