... jak minęło 12 godzin w robocie. Ale oto wreszcie mogę z ulgą opuścić redakcję i skierować swoje zmęczone myśli i ciało w stronę coraz bardziej kuszącego (kusicielskiego?) Morfeusza. Kiedy to będziecie czytać, ja będę przewracał się na trzeci bok.
Ale dość tego. Taksówka czeka. Jutro w odwecie zamierzam z balkonu fotografować odlatujące na zimę samoloty.



Wstęp do wątpienia