Awatar Rosomak

paprochy a sterylność

Rosomak 25

Mam takie pytanie do stałych bywalców AT, ludzi kochających fotografię na papierze i tych, którzy przełamują się do gwałcenia tradycyjnej drogi publikacji poprzez skanowanie, czy to negatywu, czy to odbitki:

czy usuwanie w programie do obróbki graficznej paprochów, włosków, ewidentnych skaz mechanicznych na negatywie jest nietaktem na takim forum jak AT?

czy to jest przesadna sterylność? oznaka mniejszej wrażliwości na tradycyjną fotografię? grzech? faux-pas?

czy raczej dbałość o efekt końcowy, szacunek dla odbiorcy, wreszcie świadomość istnienia tradycyjnych technik retuszu, wręcz sztuki na tym opartej, a tak jak przy skanie z negatywu [głównie barwnego] - symulowanej w programie graficznym?

Ci, którzy śledzą galerię AT wiedzą skąd to pytanie. Nie ukrywam, że chciałbym usłyszeć jasno argumenty strony która odpowie twierdząco na główne pytanie, bo jakoś nie potrafię tego zrozumieć.

Odpowiedzi 25

Awatar Rosomak
Rosomak

slc> jak Ci zależy to Ci przeskanuję odpowiedni rozdział z Fototechniki Teichera

Awatar Bruno
Bruno

Czarek jak zawsze skrajny. Ale ma racje. Co do mojej ostatniej odbitki, ktora sfotografowalem i wrzucilem - Mam w planach kupic tusz kreslarski i poretuszowac odbitki hurtowo [chyba, ze zna ktos cos lepszego?] A moje skany sa zwykle czyste

Awatar rbit9n
rbit9n

nic więcej i nie mniej, niż to co napisał Czarek. zgadzam się obiema ręcami. nie to jakoś inaczej było.

Awatar czarek
czarek

Dla mnie, fotografia tradycyjna (nie lubię określenia "analogowa"), to wszystko to, co robiło się ze zdjęciem, gdy jeszcze nie było komputerów. Efektem zabiegów był fotogram - wypracowane powiększenie na papierze barytowanym, często oprawione. Jeśli chciało się takie zdjęcia pokazać, to można było zrobić wystawę, przesłać je pocztą, opublikować w gazecie, wydać album itp. Oczywiście mówię teoretycznie, bo realia znamy

Dziś, gdy robimy zdjęcia metodami tradycyjnymi, również dochodzimy często do etapu fotogramu. Ale powstały nowe sposoby przesyłania informacji. Dziś takie zdjęcie możemy przesłać faksem czy opublikować w internecie. Powstała więc grupa leniwców, którzy fotografują na materiałach tradycyjnych, ale nie dochodzą do etapu fotogramu, zadowalając się negatywem i publikację ograniczając do internetu.

W obu przypadkach, prezentowany obraz powinien być jak najwyższej jakości. Usuwanie mechanicznych uszkodzeń czy zanieczyszczeń, tzw. "plamkowanie", stosowało się zawsze i jest to oznaką szacunku dla odbiorcy. Moim zdaniem, gdy nie wykonujemy papierowych odbitek (które _muszą_ być czyste), możemy, a nawet powinniśmy, usunąć te zanieczyszczenia w programie komputerowym. Z szacunku dla odbiorcy

Dodatkowo stosowano inne metody retuszu, czasem ingerujące tak dalece, że nie wiadomo, czy wynik można jeszcze nazwać fotografią - np. fotonit Dederki. Dochodzą też tzw. "techniki szlachetne", jak np. wielce kiedyś popularny przetłok bromolejowy, izohelia czy guma.

Reasumując, retusz - tak, jak najbardziej. Natomiast techniki szlachetne są jak plecy: w pewnym momencie tracą swoją szlachetną nazwę, przechodząc w coś bardziej prozaicznego...

Slajdy są trochę innym tematem, więc nie będę się o nich rozwodził



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar bolas
bolas

Hmmm mnie w sumie cieszy ta niedoskonałość moich umiejętności i to że czasem zaplącze mi sie jakiś paproch, coś źle zeskanuje i tak dalej ... Generalnie na codzień haruje jako grafik, więc stemplowanie i cała ta cyfrowa jazda strasznie mi nie pasuje do tego co mi sie tak podoba w fotografii analogowej. Stąd często zostawiam specjalnie jakieś potknięcia. Oczywiście nie zawsze, bo jak mam ewidentnie jakieś paskudztwa, to od czasu do czasu je wystempluje, ale mam wrażenie wtedy że sam siebie oszukuje.

Pewnie ktoś zaraz napisze właśnie, że to brak szacunku dla widza i tak dalej ... generalnie wolałbym się tak nauczyć samej techniki, żeby już nic podkręcać, stemplować czy ściemniać w Photoshopie nie było trzeba. Mi to po prostu nie pasuje z "klimatem epoki". Albo się nauczę i będzie wszystko perfekt, albo będe miał lipne fotki z paprochami, zaciekami itp ... ogólnie staram się jednak ograniczać do minimum ingerencje w foty.

Ogólnie przez pewno zboczenie zawodowe jakoś gorzej oceniam edycje graficzną niż umiejętności techniczne. Po prostu nie robi na mnie wrażenia takie podkręcanie zdjęć ... to może zrobić każdy. Natomiast nic mnie tak nie cieszy, jak czasem się uda pstryknąć kadr, przy którym nie trzeba już nic "gmerać".

Post był edytowany 2009-10-21 09:32:34



Łódź okiem przechodnia
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.