Witam. Do tej pory używałem Zenita,ale denerwowało mnie to, że dużo czasu traciłem na kręcenie gałką czasu i przysłony np. gdy chciałem uzyskać odpowiednia głębie ostrości musiałem oderwać wizjer od oka, ustawić przysłonę i bawić się pokrętłem czasów tak by obie diody zaczęły świecić.
W końcu przyszła ochota na coś więcej. Wziąłem pod uwagę Canona A-1, Minoltę X-700 i Canona EOS 50E. Głównie chodzi mi o preselekcje przysłony, bezawaryjność i porządną obudowę. Nie jestem zwolennikiem pełnej automatyki ani auto focusa.

Pierwszy aparat do bezawaryjnych nie należy psuje się raczej często, ale za to ma duży zakres czasów naświetlania, preselekcje przysłony i naprawdę super obudowę. Jego wadą jest również cena. Na serwisach aukcyjnych wszyscy są na niego napaleni przez co cena końcowa często dwukrotnie przekracza jego realną wartość. Byłby ideałem gdyby nie świszcząca amortyzacja lustra (droga naprawa), zacinający się podgląd głębi itd.

Druga pozycja to sprzęt, który im był nowszy tym bardziej okrojony. Nie wiem jak z jego awaryjnością, ale podobno psuje się dużo rzadziej niż Canony A. Również posiada preselekcje przysłony i nie trzeba odrywać oka od wizjera by zrobić zdjęcie. Dużą wadą jest dostępność dobrych szkieł.

Canon EOS 50E to już typowa dzisiejsza zabawka. Świetna obudowa, duża ergonomia, bajery typu Eye Control itd. Jest praktycznie bezawaryjny, lecz ciężko robić nim zdjęcia w zimę - elektronika szaleje, nie ma już takiej wygody przy ręcznym ustawianiu ekspozycji oraz posiada on matówkę (niewymienną) bez jakichkolwiek klinów itp.

Chciałby poznać waszą opinie, może jakieś nowe propozycje i w końcu wybrać jakiś sprzęt, bo na razie zapowiada się powrót do Zenita

Pozdrawiam.

Post był edytowany 2009-09-06 21:08:07