No właśnie - od wielu lat intryguje mnie zjawisko prześladujące większość moich szklanych filtrów. Wystarczy, aby taki filtr poleżał sobie grzecznie przez dłuższy czas w pudełeczku czy futerale, niezależnie od miejsca i warunków przechowywania, a jego szkło zaczyna się nieuchronnie pokrywać matowym osadem - wygląda trochę jak zaparowany, ale jest to raczej jakieś tłuste świństwo, szczęściem bez problemu dające się usunąć.
Ale co może być przyczyną tego zjawiska? Wszak lepiej ją wyeliminować, niż w kółko czyścić filtry? Kombinuję, że może to tłuszcz z nieodtłuszczonego po procesie produkcyjnym plastikowego pudełka. Czy może coś innego? Jak sobie z tym radzić?

Pozdrawiam

Grzesiu



Gdy wicher się zrywa...