Hejka,
Jako, że planuje nowy rok spotkać "pod" Howerlą w ukraińskich Karpatach to zapewne będzie sporo okazji do focenia. Pojawia mi się w związku z tym parę pytań propo focenia w takich warunkach oświetlenia jakie oferują ośnieżone na maxa góry (zakładam optymistycznie że będzie dużo śniegu). Z cyfrą oczywiście nie ma problemu bo tam sobie przestawię po prostu parę ustawień i po kłopocie. Planuje jednak większość zdjęć zrobić starym aparatem dalmierzowym na tradycyjnym filmie czarno-białym i również na kolorze.
Podejrzewam, że światłomierz zgłupieje przy takiej ilości bieli i będzie pokazywał fałszywie. Jak więc najlepiej się przygotować na takie focenie ? Mam 2 obiektywy - 50mm Jupiter 8 i 35 mm Jupiter 12 - oba dość jasne. Nie mam żadnych filtrów. Jak czuły film powinno się brać na tego typu okazje ? 100 ? 200 czy 400 ? Ponoć często właśnie wbrew pozorom używa się tych bardziej czułych - gdzieś widziałem taką opinię.
Znajomy poleca mi generalnie 400-tki, mówiąc że 200-tki tylko starczą przy ładnej pogodzie. Przejrzałem parę podręczników focenia z lat 40/50 tych, czyli aktualnych do mojego "dalmierza" ale tam o zimie są ogólniki bez konkretów - nie ma praktycznie nic o pomiarze światła. Może ktoś bardziej doświadczony mógłby poratować
Jak mierzyć światło (Mam "Świerdłowska 4") przy takich sytuacjach:
- fota pod światło, człowiek lub jakiś motyw na pierwszym planie (łapiemy cień) ?
- pejzażyk, dużo śniegu, światło z boku lub zza pleców ?
- w co celować światłomierzem ?
- mgliste poranki i dnie,
- padający śnieg, zachmurzone niebo ...
Z góry serdeczne dzięki za wszelkie konstruktywne uwagi. Mam czas do piątku, więc net to ostatnia szansa na powiększenie wiedzy 
Post był edytowany 2008-12-23 09:57:10
Łódź okiem przechodnia