No właśnie, czy ktoś, kto rozumie fizyczne zasady powstawania obrazu jest w stanie wyjaśnić wpływ odsuwania obiektywu od powierzchni filmu na jakość uzyskiwanego obrazu? Wydawać by się mogło, że w grę zaczyna wchodzić sprawa możliwości danego obiektywu tj. rozdzielczość, korekcja, etc... ale czy na pewno?
W instrukcji mamiyi jest napisane: "Używając obiektywu 50mm lub 65mm dla odległości fotografowania poniżej 1m należy stosować przysłonę f/16 lub mniejsza dla otrzymania zadowalającej jakości obiektywu"
Dlaczego taki temat? Otóż ostatnio oglądając negatywy ze zbliżeniami z mamki robione 90 na pełnym wyciągu miecha stwierdzam, ze nie ma już ostrości typowej dla klatki 6x7. Dodam ze możliwości poruszenia właściwie nie ma. (podniesione lustro, przyzwoity statyw, wężyk, flashe studyjne).
Znalazłem taki wątek: forum pentax`a ale nie wyjaśnia wiele.
Przymierzam się do zakupu dodatkowego pierścienia pośredniego żeby osiągnąć jeszcze większe odwzorowanie. I tu pojawia się dylemat, jeśli traci się jakość średniego formatu, to może lepiej eosa z tamronem 90 macro?



JAMArjan