Awatar janus

Za bary z barytem (zza baru)

janus 155

Dzien dobry. Zobaczylem ostatnio po raz pierwszy okiem w medrca szkielko niezbrojnym efekty wywolywania na papierze barytowym.

Jesli ktos zna w sieci jakis mikroprzewodnik po barycie, to mi uratuje zycie. No, moze przesadzilem, ale to gwoli stylu.

Dziekuje, pozdrawiam!

PS: Wlasnie umiescilem oczy na powrot w oczodolach, po tym jak zebralem je z podlogi. Przeczytalem kilka postow na Koreksie. Toz to cala osobna galaz wiedzy. Samo suszenie barytu przypomina rytualy godowe gadow kopalnych (ich skutecznosc mowi sama za siebie). Wiec nie jestem pewien, czy gra jest warta wyprawki (ewentualnie skora - swieczki). Hm...

Post był edytowany 2008-06-09 13:14:11

Odpowiedzi 155

Awatar Yoonson
Yoonson

no, ja naświetlam max 20x30 cm, bo tak mnie ogranicza wiekość kuwet
i ze sposobem suszenia nigdy nie miałem kłopotu, może przy większch arkuszach... może...

Awatar troniu
troniu

Przy dużych formatach odbitki nie mogą być tylko obcieknięte, gdyż pod wpływem schnięcia i znacznego kurczenia się podkładu - miałem już kilkakrotnie pourywane rogi na wartościowych, dopracowanych długim ślęczeniem w ciemni fotach.
Te duże, od 16x20 cali wzwyż, należy dobrze wstępnie podsuszyć, jak pisałem wyżej.

Awatar janus
janus

No tak. Dzięki jeszcze raz Wszystkim za cenne objaśnienia. Mam nadzieję, że przydadzą się w przyszłości. Na razie jestem bogatszy w wiedzę teoryczną i uboższy o spore pudło barytów Ilforda. Thudno. Jak mawiają Francuzi.

Awatar Yoonson
Yoonson

Marcinku!
wiem, że odpuszczasz - ale i tak napiszę...
wyciągam powiększenie z ostatniej kąpieli (w utrwalaczu) i wrzucam do komory zlewozmywaka wypełnionej wodą w temperaturze ok 20*C - na chwilkę jeno, żeby resztki utrwalacza zmyć. wyjmuję, kładę na ociekaczu i puszczam nań strumień bieżącej wody ze słuchawki prysznicowej na 30 minut, po czym dwuminutowa kąpiel w kuwetce z jakimś zmiękczaczem. na dwie, może trzy minuty wieszam powiększenie na sznurku, żeby z grubsza obciekło. poczym kładę na szybie (wcześniej solidnie umytej płynem do mycia naczyń i wodą) kleję paskami taśmy kościanej (a! taśmę należy jedynie zwilżyć - nie moczyć) i już...
nie wałkować, nie cudować... emulsja wyschnie i będzie taka jak podaje producent - albo matowa, albo błyszcząca...
stawiam szyby pod ścianą i po 12stu godzinach odcinam skalpelem...
Twój przypadek zintegrowania się powiększenia z szybą jest efektem wpłynięcia kleju pomiędzy szybę a papier - wtedy trzeba moczyć całość, zdjąć z szyby i raz jeszcze suszyć...
osobiście prawie nie robię na plastiku, wszystko leci na barytach... i nie mam kłopotu z suszeniem...
a! jeszcze jedno - kiedy już powiększenie leży na szybie podnoszę kolejno wszystkie cztery jego krawędzie i osuszam ściereczką z wody miejsce, gdzie za chwilkę pojawi się papierowa taśma z klejem - to gwarantuje, że nie skleisz powiększenia z szybą - a jedynie na szybie przyklejona będzie papierowa taśma...
powodzenia.
Księgowy bez Głowy

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Szanowny Janusie, a nie mówiłem że najlepiej książkę zasymulować... i nic się nie przyklei... i inne dziadostwo nie porobi...



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar janus
janus

Kleilem oczywiscie emulsja do siebie. Ale fakt, zdjecie bylo calkowicie mokre, wiec pewnie dlatego przykleilo sie na amen. Musze w kilka tygodni zrobic kilkadziesiat odbitek 30x30, wiec niniejszym zmieniam taktyke: Zegnaj barycie, witaj RC. Nie mam czasu na cacanie sie w tej chwili, a plastik da mi przy okazji mniej po kieszeni.

Dzieki Wszystkim za rady! Milego dnia!

Awatar Yoonson
Yoonson

"No? Panie Tomku? Gdzie Pan? (...)" - ano w Bieszczadach.... jak będę miał chwilkę - to drogi Marcinie napiszę co i jak*.

* czytaj: zrozumiale, łatwo i przystępnie, bez czary-mary oraz hokus-pokus, czyli jak w 12 i pół godziny na wyjęciu z utrwalacza mieć piękne, barytowe cacko...

Awatar Vilku
Vilku

Baryt kleimy emulsją OD szyby czyli do siebie. Jak wyciągamy z płukania posługujemy się wyrwaną wycieraczką z naszego nowego mercedesa celem zebrania kropli wody.


Ale klei się i DO szyby.
Na tzw. wysoki połysk.
Ale to masakra całkowita.
Szyba musi był gładziutka i czyściutka! Z papieru zdjęta woda... No da się teoretycznie to zrobić ale... ciężko Panie, ciężko.

Awatar troniu
troniu

Nie przyklejam barytów emulsją do szyby - tu jest błąd.
Robię przeważnie na formatach 16x20 cali, po całonocnym płukaniu w wannie przekładam je do kuwety z czysta woda i jadę do pracy, po powrocie zmieniam jeszcze raz wodę i przyklejam tyłem do płytek łazienkowych nad wanna (obrazem na zewnątrz!) aby obciekły.
Gdy obciekną na tyle ze brzegi zaczynają się kurczyć i odchodzić od płytek, wieszam je na sznurkach (tylko za jeden róg!) na klamerce do bielizny, pozwalając teraz doschnąć kartonowi od tylu (róg zawieszenia, jest w czasie tego dosychania kilkakrotnie zmieniany).
Na szybę naklejam wówczas, gdy brzegi są już nieco podeschnięte, a środek jeszcze lekko wilgotny - zawsze kartonem do szkła! (emulsja na zewnątrz).
Paski papieru klejącego mam wcześniej przygotowane szer. 3/4 cala i o dwu długościach 16 i 20 cali (tnę z dużej rolki o 3-calowej szerokości).
Następnie przeciągam pojedynczo te paseczki po mokrej gąbce i doklejam nimi każdy z boków odbitki (na emulsji ok 1/4 cala i pól cala na szkle).
Na drugi dzień są już gotowe do odcięcia od szkła,... zawsze są ładnie naciągnięte i płaskie.

Awatar pawell31
pawell31

Ja fomę suszę normalnie. Kąpiel zwilżająca i jazda na półkę z położonym materiałem. Ładnie powoli wysycha nie zakrzywia się wogóle i ma ładny połysk. Jak pierwszy raz bawiłem się w ciemni to kombinowałem z suszarką którą znalazlem gdzies tam w pracy, ale jakoś nie przypadło mi to do gustu.

pozdrawiam Paweł

Awatar Dziadek
Dziadek

Robię tylko i wyłącznie na barycie i też nie zdawałem sobie sprawy że to takie skomplikowane. Po utrwaleniu zdjęcia wrzucam do dużej miski z wodą na godzinę/dwie by się wypłukało (w połowie czasu warto wymienić wodę) po czym najnormalniej w świecie wieszam na chamskich klamerkach z sieci sklepów " społem i zaspołem"

Idę spać, rano wstaję, wrzucam między kartki encyklopedii, przytrzaskuję głośnikiem i wsio

(Jak mi się zachce błyszczących to wrzucam je w suszarkę Libelli i jest spokój)

Janus...baryty trzeba dość dobrze wypłukać i przed położeniem ich na szybę (czy suszarkę) należy delikatnie usunąć z nich nadmiar wody - do tego służą gumowe wałki. W innym wypadku...przyklei się

Post był edytowany 2009-05-04 22:35:27

Awatar janus
janus

No? Panie Tomku? Gdzie Pan? Wlasnie minely cztery doby, odkad przykleilem moje dwa baryty do szyby. Zalepilem krawedzie zwierzeca tasma (sorry!) i pozostawilem do wyschniecia. Dzisiaj powrocilem, zeby zdjac zdjecia z szyby. Niby wyschly. Hm... Ale nie da rady odkleic. Czy baryt Ilforda jest na kleju czy co? Zdjecia idealnie trzymaja sie szyby i nie ma sily, zeby je odczepic bez uszczerbku. Aaaaa! Tos mi poradzil!

Awatar janus
janus

To mnie troche uspokoiles. Wlasnie wrocilem z ciemni z polamanym kregoslupem, wiec budujace slowa sa mi potrzebne jak nigdy.

Awatar Flawiusz
Flawiusz

No nie, jasne że nie, symulator symuluje to co jest potrzebne, a nie od razu wszystko. Jak symulator książki nie do czytania potrzebny, to i pisać nie trzeba. Gdybyś napisał, to już nie był by symulator, lecz książka. Było by to marnostrawianie pracy, a praca to pieniądze a symulatory po to się buduje by symulować i pieniądze oszczędzać, a nie tracić...



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar janus
janus

Ale na tym papierze... Nie musze tam chyba nic napisac? Nie musze napisac ksiazki, prawda?

Awatar Flawiusz
Flawiusz

To se cza symulator książki zbudować. W Castoramie czy innym Obibibi nabyć płytę meblowo-wiórową życzeniowo dociętom do 50x50, następnie nabyć w papierowniczym arkusze papiru taniego, lecz w dużej powierzchni i ilości w sztukach liczonej i owe arkusze po sztuk kilka przekładać pojedynczo odbitkami i włożyć to całe tatałajstwo pomiędzy dwie płyty meblowo-wiórowe i płasko na podłodze ułożywszy docisnąć jakąś komodą, kamieniami czy betonowym parapetem wyjętym spod okna...



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar janus
janus

Nie czytam ksiazek.

PS: Nie no, Paaaanie... Dzie ja ci tu ksiazke znajde w formacie 50x50cm? W kosciele? Przeciez do kosciola nie pojde, zeby zdjecia suszyc. Gdyby moja gruba sasiadka byla mniej ruchliwa, to kazalbym sie jej polozyc i tak lezec. Ale nic z tego, ona ma motoryke Wartburga: krnabrna i nieregularnie przyspieszona.

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Ja się nie pierniczę. Po całonocnym moczeniu odbitek w wodzie, wykładam papireny na ręczniki, tak coby doda po stole i ze stołu na podłogę nie płynęła. Oczywiście emulsją ku górze. Jak ręczniki wyżłopią co im się należy, odbitki układam bądź na parapecie, bądź na stole, bądź na podłodze, bądź gdziekolwiek, byle by spokojnie wyschły. Podczas suszenia papier pięknie się marszczy, wygina i inne wygibasy robi. Ważne by co jakiś czas ruszyć papierzyska, co by się nie przywarły do stołu czy innego parapetu. Ponieważ papier ma tendencyję do tendencyjnego wyginania się emulsyją do środka to po wstępnym podsuszeniu można go odwrócić zadnią stroną ku górze, co by i od dupy strony szybciej wodę odparowywał. Jak wyschnie całkowicie, to pięknie wygibaszony wkładam do książek gdzie przebywa czas jakiś, nie wiem jaki bo ostatnio, znaczy się z rok temu, jak zameldowałem odbitki 13x18 na Fomie Brom Variant Glossy w książce "jak rysować i malować", to do dziś tam mieszkają. Inna sprawa że już od dawna są ładniutkie, znaczy się płaściutkie, czyli niewygibaszone i mają tak cudną powierzchnię półmatową, że aż mi serce rośnie jak do owej księgi zaglądam. Myślę że tytuł książki nie ma znaczenia dla wyglądu odbitek, ale jeszcze tego dokładnie nie sprawdziłem



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar janus
janus

Tomku mily, powiedz przecie, jak dlugo trzymasz swoje baryty przyklejone do szyby? Tak, wiem. Az sie same nie odkleja. Ale ile to mniej wiecej trwa?

Awatar janus
janus

Właśnie zeżarło mi całego emaila, więc muszę od nowa…

Przepraszam za niedźwiedzią przysługę, jeśli coś nie tak wyszło. Wiesz, myślę, że szkopuł tu w subiektywnej ocenie zafalowania. Ja naddałem trochę papieru, żeby w razie czego można było ściąć rozwydrzone marginesy. Poza tym nie narzekam: moje zdjęcia proste nie są, ale zafalowanie dorównuje mniej więcej freejazzowemu ruchowi, jakim poruszał się mój był nauczyciel angielskiego, kiedy przyszedł na rozdanie świadectw maturalnych „na żagielku”. Więc szkody nie ma. Klimt z Arystotelesem z pewnością godnie zwieńczą Twe dzieło, a może przy okazji kilkudniowego zbliżenia wymienią poglądy na tematy ważkie i wszystkich nas interesujące.

Pozdrawiam i życzę!

J.

PS: Ponownie wstawiam ludzika strzelającego do tarczy antyrakietowej. Tym razem z Polaroidu.


Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.