Jest tak: Skaliste zbocze oddalone jest od obserwatora (czyli ode mnie) o jakies sto metrow. Porastaja je drzewa, ktore dzieki swiezym listkom i pokreconym ksztaltom wygladaja jak male bonsai. Wspomniane listki sa clue calego landszaftu, poniewaz rozswietla je slonce, ktore znajduje sie idealnie nad wzgorzem i troszeczke do tylu. W ten sposob samo wzgorze pozostaje w cieniu, zas korony drzewek przeswiecaja niczym na slynnym zdjeciu Adamsa z brzozkami. Pytanie jest takie: Co robic? I jak? Pozdrawiam!