Tak, tak, chcialbym sie pozegnac, jednak nie z zyciem, mili Panstwo, ani nawet z szacownym Forum (tu niejeden westchnie rozczarowany), lecz z... Photoshopem i innymi narzedziami do komputerowej generacji obrazu.

Otoz w miniona sobote spedzilem 5 godzin w ciemni, ktorej magia powrocila do mnie po latach jak bumerang. Nie chce byc kontrowersyjny, ale tego naprawde nie da sie porownac z niczym. W dodatku zainwestowalem w "cieply" papier Ilforda, wiec efekt rowniez wydal mi sie wielce zadowalajacy jak na pierwsze proby z filtrami.

Pisze to wszystko dla pokrzepienia i zachety tych z Panstwa, ktorzy jeszcze maja watpliwosci, czy ciemnia jest dobrym rozwiazaniem. Jest! Tak, - jak pisal Stachura - bardzo to warto! Jeszcze jak warto!

Pozdrawiam coraz bardziej analogowo. J.